Państwo już dziś zabiera blisko połowę wynagrodzeń w formie różnych danin, więc jeśli ktoś ma wybór i możliwość zostania „papierowym” rolnikiem zrobi to, zresztą powinien to zrobić, bo jest to po prostu ekonomicznie uzasadnione.
Niskie składki KRUS (w skali roku około 1000 zł), którego wydatki w 95 proc. obciążają budżet państwa są więc kuszącą alternatywą dla ubezpieczonych. Płacenie składek emerytalnych w ZUS postrzegane jest dziś jako strata pieniędzy, gdyż w to, że przyszła wysokość emerytury będzie od tego zależeć nie wierzy już chyba nikt oprócz minister Fedak.
Dodatkowo w takich okolicznościach rząd proponuje zatrzymanie pieniędzy przekazywanych do otwartych funduszy emerytalnych w ZUS-ie. Argument niby logiczny – uniknięcie opłat skoro i tak muszą 60 proc. aktywów lokować w obligacje skarbowe. Praktycznie jednak pieniądze trafią do czarnej skrzynki ZUS, dla którego „najlepszą rekomendacją” solidności finansowej było zatrzymanie przez ABW prezesa Sylwestra R. za korupcję.
Jak przyszli emeryci mają wierzyć takiej instytucji? Nawiasem obowiązuje zasad praw nabytych skoro przystępowali na określonych zasadach, to nie można ich przecież zmieniać w trakcie. Ubezpieczeni coraz powszechniej głosują więc nogami. Uciekają do szarej strefy, przechodzą na wcześniejsze/pomostowe/mundurowe itp. emerytury, aby tylko unikać wysokich składek. A później pracuje się już dobrze... w szarej strefie lub z najniższą składką. I tak koło się zamyka.
Dziś rząd chce załatać dziurę budżetową pieniędzmi przyszłych emerytów. To zaprzeczenie idei odpowiedzialności obywatelskiej za przyszłość swoją i swojego kraju. Otrzymując co roku stan swojego konta w OFE mieli nadzieję, że te pieniądze będą kiedyś pracować na ich przyszłość lub przyszłość ich rodziny, że należą do nich.
Ci którzy być może jeszcze wierzyli w to, że reformy mogą być realizowane będą srogo zawiedzeni. Co można im dziś zaproponować? Proponujemy wcześniejsze emerytury dla wszystkich po 35 roku życia (tak jak niektórzy emeryci mundurowi), ewentualnie KRUS dla każdego. Pomysł bardzo dobry, tylko u kogo znajdziemy kolejne miliardy złotych na ten cel? Może w kieszeniach polityków?
Na pewno już nie w kieszeniach ubezpieczonych w OFE, bo te pieniądze zostaną i tak przejedzone, w taki sam sposób jak fundusz rezerwy demograficznej zarządzany nomen omen właśnie przez ZUS. Wiara w to, że za kilkadziesiąt lat cudownym zrządzeniem losu ZUS nagle będzie miał olbrzymi przypływ gotówki do wykorzystania przez przyszłych emerytów jest na poziomie wiary w „zębową wróżkę”.
Bogusław Półtorak
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.






























































