REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Trump uderza w kraje NATO za brak pomocy. "Muszą nabrać odwagi"

2026-04-02 16:17
publikacja
2026-04-02 16:17

Gdybym kiedykolwiek potrzebował sojuszników z NATO, nie byłoby ich przy mnie - ocenił prezydent USA Donald Trump w rozmowie z portalem Politico. Dodał, że w swoim orędziu odniósł się do Sojuszu w sposób pośredni.

Trump uderza w kraje NATO za brak pomocy. "Muszą nabrać odwagi"
Trump uderza w kraje NATO za brak pomocy. "Muszą nabrać odwagi"
fot. Evan Vucci / / FORUM

Serwis Politico zapytał w środę wieczorem w rozmowie telefonicznej z Trumpem, po wygłoszeniu przez niego orędzia do narodu, dlaczego prezydent USA nie wspomniał w tym wystąpieniu o NATO, mimo wcześniejszych zapowiedzi. - Cóż, wspomniałem pośrednio. Mówiłem o ludziach, którzy korzystają z (cieśniny Ormuz)... To nie było przemówienie o NATO, tylko o Bliskim Wschodzie, ale wspomniałem pośrednio. Mówiłem o cieśninie, nie było ich tam - odpowiedział Trump.

- Muszą nabrać odwagi, wejść tam i po prostu wysłać tam swoje okręty, i cieszyć się tym - dodał.

Pytany o to, czy jest sfrustrowany Sojuszem, odparł: - Nie, nie mam żadnych frustracji. Nie było ich tam. Nie jestem sfrustrowany. Nie obchodzi mnie to. Nie potrzebowaliśmy ich.

- Nie potrzebowałem ich. Ale jeśli kiedykolwiek bym ich potrzebował, to by ich nie było. Każdego roku mieliśmy w NATO dużo pieniędzy, więc dużo się dowiedziałem. (...) Dowiedziała się też Ameryka. NATO to papierowy tygrys - ocenił Trump.

- Nie mam żadnych przemyśleń na temat NATO. Jestem nimi rozczarowany - dodał.

Wakacje na giełdzie

W środę, w wywiadzie dla agencji Reutera, Trump zapowiedział, że podczas wieczornego orędzia ogłosi, iż rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Również w opublikowanej tego dnia rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” powiedział, że poważnie zastanawia się nad wycofaniem Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, który nazwał „papierowym tygrysem”. W wieczornym wystąpieniu nie odniósł się jednak do tej kwestii.

Fałszywe tezy w orędziu do narodu prezydenta Trumpa

Prezydent USA Donald Trump wygłosił w środę wieczorem czasu lokalnego orędzie do narodu o wojnie z Iranem. Amerykańskie i europejskie media zwracają uwagę, że postawił w nim kilka fałszywych tez.

Amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego dr Karol Szulc w rozmowie z PAP nazwał wystąpienie Trumpa „absolutną wydmuszką”, zwracając uwagę, że w przemówieniu nie padły żadne konkretne informacje dotyczące zakończenia wojny z Iranem, prowadzonej od ponad czterech tygodni wraz z Izraelem.

- On nie ma żadnej strategii, żadnego pomysłu. To tylko strumień emocji wylewany przez człowieka, który nie ma nad nimi żadnej kontroli – powiedział ekspert. Dodał, że podobnie jak we wcześniejszych wypowiedziach „Trump powtarzał kłamstwa, że wojnę z Iranem już wygrał”.

W analizie stacji NBC News zwrócono m.in. uwagę, że przywódca minął się z prawdą, mówiąc, że Stany Zjednoczone „prawie nie importują żadnej ropy” przez Cieśninę Ormuz.

Według danych opublikowanych przez Amerykańską Agencję Informacji Energetycznych (EIA), w 2024 r. USA importowały dziennie 0,5 mln baryłek ropy naftowej i kondensatu przez Cieśninę Ormuz. Stanowiło to 7 proc. amerykańskiego importu tych surowców, a także 2 proc. zużycia płynów ropopochodnych. Oznacza to, że wbrew zapewnieniom Trumpa do Stanów Zjednoczonych transportowano ropę przechodzącą przez ten szlak.

Prezydent Trump w swoim orędziu stwierdził też, że Irańczycy „szybko gromadzili ogromne zapasy konwencjonalnych pocisków balistycznych i wkrótce mieli mieć pociski, które mogłyby dosięgnąć Ameryki, Europy i praktycznie każdego innego miejsca na Ziemi”. Według analizy amerykańskiej Agencji Wywiadu Obronnego (DIA-Defense Intelligence Agency) przed rozpoczęciem ataku sił Stanów Zjednoczonych i Izraela, do którego doszło 28 lutego, Iran nie miał takich militarnych możliwości. Według ekspertów nie byłby w posiadaniu takiej bronie przez kolejne 10 lat.

Zdaniem Trumpa, Iran był „tuż o krok” od wytworzenia broni jądrowej, dodając, że Stany Zjednoczone zniszczyły obiekty nuklearne tego kraju.

Podczas przemówienia z Białego Domu prezydent po raz kolejny powtórzył, że Stany Zjednoczone doprowadziły do zmiany irańskiego reżimu, ponieważ „wszyscy przywódcy zginęli”. W jego opinii nowi przywódcy Iranu są „mniej radykalni i o wiele bardziej rozsądni”.

Od rozpoczęcia 28 lutego kampanii przez USA i Izrael przeciwko Iranowi, wielu wysokich rangą irańskich polityków oraz dowódców zostało zabitych, w tym najwyższy przywódca duchowy ajatollah Ali Chamenei. Po jego śmierci władzę przejął syn Modżtaba Chamenei. Jego wybór został już wcześniej określony przez Trumpa jako „nieakceptowalny”.

Jednak według ocen amerykańskiego wywiadu, analityków wojskowych, ale też polityków z zachodnich krajów, na których powołuje się stacja NBC News, „nic nie wskazuje na to, aby autorytarny, irański rząd utracił władzę lub by następcy zamordowanych przywódców zerwali z ideologią Republiki Islamskiej”.

„Nowi przywódcy Iranu wyznają tę samą ideologię (co ich poprzednicy – PAP). Wszyscy są oddani zasadom rewolucji z 1979 r. i będą rządzić z większą brutalnością, biorąc pod uwagę brak legitymacji. Bardziej boją się normalizacji stosunków z USA niż konfliktu z USA” – ocenił na swoim kanale X analityk polityczny Karim Sajadpour z amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace.

Trump, mówiąc o irańskim reżimie, powiedział, że „niedawno zabił on 45 tysięcy obywateli, którzy protestowali w Iranie”. Agencja AP zwróciła uwagę, że tak wysoka liczba ofiar śmiertelnych nie została do tej pory potwierdzona.

Amerykańska organizacja pozarządowa Human Rights Activists, działająca na rzecz praw człowieka w Iranie, potwierdziła śmierć ponad 7 tys. osób biorących udział w antyrządowych protestach w Iranie, które miały swoje apogeum w styczniu. Jak zaznaczono, liczba ofiar może być większa, lecz w związku z ograniczeniami m.in. w dostępie do internetu, trudno jest zweryfikować tę liczbę. Organizacja oszacowała łączną liczbę osób zatrzymanych podczas demonstracji na ponad 53 tys.

Trump w swym wystąpieniu stwierdził również, że „po ostatniej administracji (prezydenta Joe Bidena – PAP) przejęliśmy martwy i okaleczony kraj, a (teraz) uczyniliśmy go najlepszym krajem na świecie, bez żadnej inflacji”.

Stacja NBS News i agencja AP oznajmiły, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe, gdyż według danych z amerykańskiego Biura Statystyk Pracy (BLS) opublikowanych 11 marca, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) mierzący inflację wzrósł w lutym o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym, czyli o 2,4 proc. w porównaniu z 2025 r. Dane te dotyczącą czasu przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskiego ataków na Iran i blokadą cieśniny Ormuz, co wywołało w marcu gwałtowny wzrost cen benzyny na całym świecie. Kolejny raport BLS zostanie opublikowany 10 kwietnia, ale prognoza Banku Rezerwy Federalnej szacuje, że inflacja w marcu wyniesie 3,25 proc. w ujęciu rocznym.

Deutsche Welle zwróciło uwagę na wypowiedź Trumpa, w której powiedział, że do Stanów Zjednoczonych „napływa rekordowa wartość inwestycji zagranicznych przekraczająca 18 bilionów dolarów”, co jest fałszywą informacją. Według oficjalnych danych zamieszczonych na stronie internetowej Białego Domu wartość ta wynosi 10,5 bln dol.

Największymi partnerami są Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar, z których każde zadeklarowało inwestycje o wartości ponad biliona dolarów. Ta informacja również budzi wątpliwości, ponieważ proponowane kwoty znacznie przekraczają wielkość gospodarek tych krajów. Bank Światowy podał, że w 2024 r. PKB Zjednoczonych Emiratów Arabskich wyniosło ponad 550 mld dol., a Kataru ok. 220 mld dol.

Ponadto w swoim wystąpieniu Trump przekazał sprzeczne komunikaty. Stwierdził, że „główne cele” USA w tym konflikcie są „prawie osiągnięte”. – Zakończymy to bardzo szybko, jesteśmy bardzo blisko – powiedział. Jednocześnie jednak zagroził, że Stany Zjednoczone uderzą na Iran „niezwykle mocno w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni”, w tym atak może być przeprowadzony na irańskie elektrownie, jeśli w najbliższym czasie nie dojdzie do porozumienia między stronami.

Prezydent nie sprecyzował też, jaki będzie konkretny cel wojny, w tym, czy planuje wysłać wojska lądowe w celu przejęcia wzbogaconego uranu z Iranu, czy też ograniczyć zdolność Iranu do kontrolowania cieśniny Ormuz, mającej kluczowe znaczenie dla transportu ropy i gazu.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ rtt/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (17)

dodaj komentarz
tomkooo
takiej odwagi jak pomaranczowy do nieletnich?
klimaciarz
to Trump musi nabrać odwagi i przestać tańczyć tak, jak mu Netanjahu zagra
prawiezaratustra
Gdyby prawdą było, że najciemniej jest pod latarnią, to można by było sądzić, że p. Prez. Trump został zwerbowany w roli syjonistycznego wsparcia dla Wielkiego Izraela, sięgającego Wielkiej Rzeki Eufrat. Wobec tego, każdy kumaty, czy to Francuz, czy Hiszpan, Anglik, Niemiec, (no może nie Polak) bo ten zajęty jest pilnowaniem wschodniej Gdyby prawdą było, że najciemniej jest pod latarnią, to można by było sądzić, że p. Prez. Trump został zwerbowany w roli syjonistycznego wsparcia dla Wielkiego Izraela, sięgającego Wielkiej Rzeki Eufrat. Wobec tego, każdy kumaty, czy to Francuz, czy Hiszpan, Anglik, Niemiec, (no może nie Polak) bo ten zajęty jest pilnowaniem wschodniej flanki) powinien zrujnować wszystko, co potrzebne dla osiągnięcia odwiecznego celu. No ale w warunkach "demokracji" pod latarnią jest (chyba) jaśniej niż kiedykolwiek?
itso_general
powinien zrujnować wszystko, co potrzebne dla osiągnięcia odwiecznego celu. - wyjaśnij czarna magia jakaś
marianpazdzioch
Odwagi iść w ogień. Piekielny zresztą.
gcisoallse
Francja, Niemcy, UK likwidują swoje armie od 35 lat - więc dzisiaj ich armie są niezdolne do uczestniczenia w jakiejkolwiek wojnie. Nie mają prawie nic ani żołnierzy ani broni ani amunicji. Realistycznie każdy z tych byłych "mocarstw" jest w stanie wystawić dzisiaj 1 brygadę na wojnę a odbudowa zlikwidowanych armii zajmie Francja, Niemcy, UK likwidują swoje armie od 35 lat - więc dzisiaj ich armie są niezdolne do uczestniczenia w jakiejkolwiek wojnie. Nie mają prawie nic ani żołnierzy ani broni ani amunicji. Realistycznie każdy z tych byłych "mocarstw" jest w stanie wystawić dzisiaj 1 brygadę na wojnę a odbudowa zlikwidowanych armii zajmie im od 10 do 20 lat. Więc ich udział w poważnej wojnie jest wykluczony bo nie mają czym wojować.
itso_general
ale po co odbudowywać ? dla sportu ?
bha
Dla mnie to Sojusz Militarny krajów to chyba nie powinnen odbywać się na przysłowiowe Widzimisię czy kaprys i życzenie kogoś. Bo ktoś stwierdzi że jakaś nowa rozpoczęta przez niego Wojenka w danej chwili jest dla niego teraz Niby bardzo nieodzowna, interesowna i Najważniejsza.A reszta cóż bo to Sojusznicy to już Nic innego tylko Dla mnie to Sojusz Militarny krajów to chyba nie powinnen odbywać się na przysłowiowe Widzimisię czy kaprys i życzenie kogoś. Bo ktoś stwierdzi że jakaś nowa rozpoczęta przez niego Wojenka w danej chwili jest dla niego teraz Niby bardzo nieodzowna, interesowna i Najważniejsza.A reszta cóż bo to Sojusznicy to już Nic innego tylko muszą się z Nią pogodzić czy im się to podoba czy Nie i do Niej co najwyżej się dostosować i pogodzić się jej zaistaniałym obecnie Faktem na całej linii?????.
samsza
Kluczowe wydarzenia Wielkiego Czwartku:
Obmycie nóg (Mandatum): Jezus obmywa nogi uczniom, dając przykład pokory i służby.
prawiezaratustra
(Może ja jestem głupia, ale chyba nie aż tak) hmm, wydaje mi się, że nikt nie napadł na USA, więc o co kaman? NATO to sojusz obronny był/jest, czy banda jakaś?

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki