Co najmniej stu Afgańczyków, którzy podczas misji NATO w ich kraju pracowali jako ochroniarze dla Holendrów, idzie do sądu, by wymusić ewakuację. Po przejęciu władzy przez talibów ukrywają się, zmieniają schronienia i twierdzą, że grozi im śmierć lub więzienie - poinformował w środę dziennik „AD”.


Sprawę nagłośniła była przewodnicząca wojskowego związku zawodowego AFMP Anne-Marie Snels, od lat zaangażowana w pomoc afgańskim współpracownikom Holandii. Jak podkreśla, wielu z nich ukrywa się i przenosi z miejsca na miejsce, by uniknąć zatrzymania, tortur lub śmierci. Według jej relacji kilkanaście osób – około 15 – zostało już zamordowanych, a inni byli zatrzymywani i maltretowani.
Po upadku Kabulu Holandia ewakuowała ok. 4,5 tys. osób, w tym tłumaczy, pracowników ambasady i część współpracowników misji międzynarodowych. Proces ten jednak utknął w miejscu, a część ochroniarzy nadal pozostała w Afganistanie. W ubiegłym roku 42 z nich wygrało w pierwszej instancji sprawę przeciwko państwu holenderskiemu, ale sąd apelacyjny uchylił ten wyrok.
Dodatkową presję na rząd wywiera przyjęta w grudniu ub.r. przez izbę niższą parlamentu uchwała stworzona przez Zieloną Lewicę-Partię Pracy (GL-PvdA) wzywająca do sprowadzenia 48 ochroniarzy ambasady i grupy ochroniarzy wojskowych. Krytycy zarzucają władzom, że zaostrzyły kryteria i uchylają się od odpowiedzialności za ludzi, którzy pracowali dla Holandii.
Patryk Kulpok (PAP)

pmk/ kar/






























































