Komisja Nadzoru Finansowego wysyła bankom kolejne zalecenia mające utrudnić handel rachunkami bankowymi na czarnym rynku. Tymczasem sprzedawcy umiejętnie obchodzą nakładane restrykcje. W internecie bez trudu znajdziemy „świeże konta z możliwością klonowania”.
W ubiegłym roku nadzór wymusił na bankach zmiany w procedurze zdalnego otwierania kont przelewem weryfikacyjnym. Można tak otwierać konta, ale tylko pod warunkiem, że przelew na 1 grosz przychodzi z rachunku, którego właściciel był zweryfikowany w tradycyjny sposób. W ten sposób KNF chciała ukrócić proceder klonowania rachunków i robienia tzw. „łańcuszków”.
Związek Banków Polskich we współpracy z Krajową Izbą Rozliczeniową przygotowały więc specjalną bazę, której zadaniem jest agregowanie informacji na temat rachunków otwartych przelewem. Banki mogą używać tej bazy do sprawdzania, czy przelew aktywacyjny pochodzi z rachunku, którego klient został prawidłowo zweryfikowany. Niestety baza nie posiada kompletu informacji, bo tylko kilka banków podało tam dane na temat kont. Większość instytucji po prostu zrezygnowała z możliwości otwierania kont przelewem aktywacyjnym.
Anonimowe konta bankowe na słupa
Jak się jednak okazuje, handlarze znaleźli sposób na obejście obostrzeń nałożonych przez KNF. Bez trudu możemy znaleźć ogłoszenia sprzedaży kont założonych na słupa w placówkach (na przykład w serwisie oglaszamy24.pl). W jednym z anonsów możemy przeczytać:
„Oferowane konta zakładane są w placówkach, więc jest możliwość klonowania i w przyszłości nie będą podlegały weryfikacji, jak ma to czasami miejsce w przypadku kont klonowanych.

Wraz z kontem otrzymają Państwo:
- kartę debetową ważną do 01/2021 + PIN w jeszcze zabezpieczonej kopercie,
- umowę o prowadzenie rachunku i karty,
- zarejestrowaną na to samo nazwisko kartę SIM z numerem telefonu przypisanym do konta,
- skan dowodu właściciela,
- hasło oraz login do bankowości internetowej.
Konta są zarejestrowane na osoby nieświadome jego posiadania, bez problemów finansowych, komornika i negatywnych wpisów w rejestrach dłużników”.
Cena takiego pakietu to 730 zł. Można jednak znaleźć nieco tańsze oferty.
KNF nakłada na banki kolejne obowiązki
Handlarze wykorzystują do zakładania takich „źródłowych” kont na przykład amatorów tanich trunków. Proszą ich o założenie konta w placówce, a następnie odkupują dane dostępowe za 50 czy 100 zł. Później przejmują komplet dokumentów i wystawiają na sprzedaż. Właściciel konta nie interesuje się tym, co dzieje się z jego rachunkiem. Nawet jeśli odwiedzi go policja, bo konto zostanie użyte do celów przestępczych, funkcjonariusze stwierdzą jedynie, że to ślepy trop. Z kolei bank może co najwyżej wypowiedzieć umowę konta. Samo odsprzedanie danych dostępowych nie jest natomiast przestępstwem.
Jak wynika z ustaleń Bankier.pl, KNF wydała bankom nowe wytyczne, które mają utrudnić handel rachunkami. Nadzorca zalecił, by banki bacznie przyglądały się klientom chcącym dokonać zmiany numeru telefonu przez bankowość internetową. W niektórych bankach taką operację można już wykonać tylko w placówce lub telefonicznie po szczegółowej weryfikacji. Komisja zaleciła też, by instytucje finansowe wymieniały się informacjami o przypadkach sprzedaży danych dostępowych. Dzięki temu będą mogły blokować dostęp do rachunku osobom, które handlują swoimi kontami.
Zdaniem nadzoru banki powinny też aktywnie monitorować strony internetowe, na których mogą pojawić się oferty sprzedaży rachunków lub zawierać umowy z firmami zewnętrznymi zajmującymi się wyszukiwaniem zagrożeń w sieci. Dobrą praktyką powinien być też każdorazowy kontakt z administratorem danego serwisu i prośba o usunięcie ogłoszenia.































































