W kwietniu wartość sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych pozostała bez zmian względem marca, chociaż analitycy spodziewali się wzrostu o 0,3% mdm. To kolejny raport sugerujący, że słaby pierwszy kwartał w gospodarce USA nie był tylko „wypadkiem przy pracy”.


Sprzedaż bez uwzględnienia samochodów zwiększyła się tylko o 0,1% i był to wynik znacznie słabszy od oczekiwanej wzrostu o 0,5% mdm. Negatywną wymowę tych danych nieco łagodzi duża rewizja za marzec, gdy miesięczną dynamikę sprzedaży zrewidowano z 0,9% mdm do 1,1% rdr oraz z 0,4% mdm do 0,7% mdm po wyłączeniu sprzedaży samochodów.
Niemniej jednak kwietniowe wyniki handlowców są sporym rozczarowaniem. Roczna dynamika sprzedaży zmalała w kwietniu do zaledwie 0,9% (wobec 4,7% odnotowanych jeszcze w listopadzie), co jest najsłabszym odczytem od 2009 roku. Tego rezultatu nie da się już usprawiedliwić „ciężką zimą”, co potwierdza obawy, że amerykańska gospodarka wytraciła dynamikę nie tylko z powodu przejściowych czynników pogodowych.
Wątpliwości te zdaje się potwierdzać rynek walutowy, gdzie po publikacji danych z USA dolar zdecydowanie osłabił się względem euro. O 14:45 za euro płacono już ponad 1,31 dolara wobec 1,1228 przed upublicznieniem danych o sprzedaży detalicznej.
K.K.































































