Nie mają już dzieci, ale w ich rękach pozostaje aż 27 proc. dużych domów. To tzw. puste gniazda pokolenia powojennego wyżu demograficznego, boomersów. Tymczasem millenialsi z dziećmi posiadają tylko 15 proc. większych mieszkań. Oto „niedopasowanie nieruchomościowe” po amerykańsku.


Kto ma przestrzeń mieszkaniową do życia, a kto rzeczywiście jej potrzebuje? Temu problemowi przyjrzeli się analitycy firmy Redfin obserwujący rynek nieruchomości w USA. Eksperci wzięli na warsztat dane z 2024 r. pochodzące ze spisu ludności. Wnioski wskazują na przepaść dzielącą pokolenia i czynniki, które mogą sprawić, że niedopasowanie utrzyma się na dłużej.
Najliczniejszym pokoleniem są w USA millenialsi, którzy mieszczą się obecnie w kategorii wiekowej 29-44 lata. Przeważają oni również w grupie gospodarstw domowych wychowujących dzieci. Rodziny millenialsów posiadają 15,7 proc. dużych domów, definiowanych jako nieruchomości z co najmniej trzema sypialniami.
Największa część większych nieruchomości pozostaje w rękach „pustych gniazd” boomersów (61-79 lat). To gospodarstwa domowe składające się z 1-2 dorosłych, bez dzieci. Hasło „empty nest” odnosi się zwykle do rodzin, których dzieci usamodzielniły się i tworzą osobne gospodarstwa domowe. 27,8 proc. domów z ponad trzema sypialniami pozostaje w majątku osób mieszczących się w tej specyficznej grupie.
Rodziny zaliczane do pokolenia Z (najmłodsza generacja dorosłych, do 28 lat) prawie nie są widoczne w tych statystykach. Bezdzietne gospodarstwa domowe „zetek” mają w swoim posiadaniu 1,3 proc. dużych nieruchomości, a rodziny z dziećmi – 0,7 proc.
Pokoleniowa przepaść przyblokowana przez rynek
Nieruchomościowe niedopasowanie ma szansę potrwać dłużej, wskazują analitycy Redfin. Prawie 58 proc. właścicieli z pokolenia boomers ma już całkowicie spłacone kredyty hipoteczne. Pozostali korzystają jeszcze nierzadko z niskiego oprocentowania starych hipotek. Pozostanie w dużym domu jest dla nich tańsze niż przeprowadzka.
Ci, którzy chcą ograniczyć swoją przestrzeń życiową (tzw. downsizing) trafiają na barierę braku małych, nowoczesnych i parterowych domów lub apartamentów. O braku mobilności decydują także względy społeczne. Wiele osób starszych chce pozostać w swoich dzielnicach ze względu na przyzwyczajenie oraz bliskość rodziny i przyjaciół.
Chociaż udział millenialsów w rynku dużych domów wzrósł znacząco w ciągu ostatniej dekady (z ok. 5 proc. w 2014 roku do blisko 16 proc. obecnie), nadal napotykają oni istotne bariery. Pierwszą są wysokie stopy procentowe i względnie drogi kredyt hipoteczny. Z badań Ipsos dla Redfin wynika, że ok. 28 proc. millenialsów rezygnuje z zakupu właśnie z tego powodu. Drugim wskazywanym powodem jest brak oszczędności na wkład własny (20 proc.).
Z analiz Redfin wynika, że niedopasowanie występuje w każdym większym obszarze metropolitalnym w USA. Największy udział „pustych gniazd” w dużych domach odnotowano w miastach takich jak Memphis (31,2 proc.), Cleveland i Pittsburgh. Najniższy udział seniorów w takich domach (choć wciąż powyżej 20 proc.) jest w Salt Lake City i Austin. Millenialsi z dziećmi mają relatywnie najłatwiejszą sytuację w Austin i Columbus, gdzie posiadają ok. 19 proc. dużych domów.


























































