Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne to jeden z pomysłów rządu na poprawę dostępu do opieki medycznej. W teorii mają one być dobrowolne i obejmować tylko te świadczenia, które już są płatne. W praktyce to raczej próba uszczuplenia koszyka świadczeń gwarantowanych w ramach płacenia normalnej składki.

Źródło: Thinkstock
Jak się nie ma pomysłu na poprawienie jakości świadczonych usług medycznych, skrócenie kolejek itp., to trzeba głębiej sięgnąć do kieszeni pacjentów. Chyba do tego sprowadza się propozycja resortu zdrowia, które chce wprowadzić dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia. Po co, skoro Polacy od lat korzystają z oferty tworzonej przez prywatnych ubezpieczycieli?
Państwowy sektor medyczny
Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego jak służba zdrowia. To państwowy sektor medyczny. Nic więcej i nie ma w tym nic złego, dopóki nie uświadomimy sobie, że składka jest podatkiem, w ramach którego społeczeństwo będzie miało coraz mniej świadczeń.
Obecnie składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 9% wynagrodzenia, z czego 7,75% podlega odliczeniu od podatku. Przedsiębiorcy prowadzący własną działalność gospodarczą płacą 261 zł miesięcznie. W sumie do budżetu NFZ-u w 2013 roku trafi ok. 64 mld zł ze składek. To olbrzymia kwota. Niestety, zdaniem środowisk lekarskich to wciąż za mało, aby państwowy system opieki zdrowotnej funkcjonował poprawnie i aby nie trzeba było czekać na niektóre zabiegi, badania i usługi medyczne nawet po kilkanaście miesięcy.
![]() | » Co oznacza niski wzrost PKB? |
To nie koniec pieniędzy, które trafiają do sektora medycznego. Polacy chodzą do dentystów, płacą za dodatkowe wizyty w prywatnych praktykach, a także wykupują dodatkowe ubezpieczenia. Te ostatnie to jedna z najpopularniejszych form finansowania dodatkowych benefitów przez pracodawcę. Łącznie wydajemy na nie ok. 25 mld zł rocznie. Wliczając również łapówki (opłaty za dodatkową opiekę, „łóżka ordynatorskie”, znieczulenia dla rodzących kobiet, kawę dla pielęgniarek, zwyczajowe prezenty itd.), sektor medyczny poza NFZ-em zasilany jest kwotą ok. 40-50 mld zł rocznie. Czyli Polacy wydają na zdrowie ok. 100 mld zł rocznie.
Po co dodatkowe ubezpieczenia w ramach państwowych regulacji?
To proste: chodzi o to, by w przyszłości ograniczyć koszyk świadczeń gwarantowanych. Być może dzięki temu rzeczywiście znikną kolejki do lekarzy niektórych specjalności. Jednak co z tymi ludźmi, których nie stać na wykupienie dodatkowego ubezpieczenia, bo państwo już i tak odbiera im 41% wynagrodzenia w dniu wypłaty?
Lepsza opieka zdrowotna ma być przeznaczona dla tych, których będzie stać na wykupienie takich ubezpieczeń. Osoby płacące tylko podstawową składkę zaliczą się do tej „gorszej” części społeczeństwa, która będzie mogła korzystać z coraz uboższych pakietów gwarantowanych przez państwo.
Ten krok podzieli społeczeństwo
W efekcie będziemy mieli jeden państwowy sektor medyczny, który obsłuży dwie kategorie ludzi. W zasadzie pomysł nie byłby zły, gdyby nie fakt, że składka na ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowa, nie zniknie i nie zmniejszy się. Skoro tak, to dlaczego poziom dostępu do państwowego sektora zdrowotnego ma być różnicowany? Przecież niektórzy i tak płacą mniej lub więcej w zależności od poziomu wynagrodzenia. Może od razu zrobić kilka koszyków dla tych, którzy zarabiają mało i dla tych, którzy zarabiają dużo?
Uczmy się od USA
O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby chyba zerwanie z mitem, że stać nas na utrzymanie państwowego sektora medycznego. Być może to już czas na prawdziwą prywatyzację, bo przecież i tak jesteśmy już w trakcie tego procesu. Lepiej zrobić to od razu, bo za kilka lat składka będzie tylko podatkiem na utrzymanie NFZ-u, w ramach którego będziemy mieli dostęp do przychodni na podstawowe badanie stetoskopem.
![]() | » Paradoks: zarabiamy mało, ale kosztujemy dużo |
Opieka zdrowotna kosztuje. 40-letni Amerykanin z Nowego Jorku za najlepszą opiekę medyczną na świecie musi zapłacić ok. 300 dolarów miesięcznie, czyli 960 zł miesięcznie. To 4 razy więcej niż płaci polski pracownik otrzymujący przeciętną krajową. Z tym, że przeciętna w USA to 4 tys. dolarów miesięcznie.
Oczywiście, część amerykańskiego społeczeństwa była przekonana, że nie grozi im żadne niebezpieczeństwo, choroba lub zwyczajnie nie było ich stać na to, by zapłacić za ubezpieczenie. Jednak w ramach Obamacare wprowadzono obowiązek jego wykupienia przez każdego obywatela. W Polsce mogłoby być podobnie – każdy ma obowiązek wykupić sobie ubezpieczenie zdrowotne. Tylko niekoniecznie w NFZ.
Łukaszek Piechowiak
Bankier.pl

































































