Porwania i wymuszenia: Polacy mogą czuć się bezpieczni? Niekoniecznie. O ile w ostatnich latach liczba porwań w kraju wygląda skromnie, polskie firmy coraz częściej wysyłają pracowników w rejony podwyższonego ryzyka. O ubezpieczeniu od porwań i wymuszeń opowiada Adam Gmurczyk, dyrektor działu ubezpieczeń Financial Lines AIG.


Ryzykowny biznes? Ubezpiecz firmę od porwań
Pakistan, Libia, Meksyk, kraje afrykańskie - to miejsca o podwyższonym ryzyku w kontekście porwań dla okupu. To także coraz częstszy kierunek delegowania pracowników polskich firm - branży paliwowej czy wydobywczej, ale nie tylko. W samej Polsce oficjalnie zgłoszonych porwań w 2013 roku było 13, choć w poprzednich latach nie było ich wcale. Z kolei przed 2008 było ich po kilkadziesiąt. - To oficjalne statystyki policji. Nie każde zdarzenie związane z porwaniem czy wymuszeniem jest zgłaszane odpowiednim służbom - komentuje Adam Gmurczyk.
Jak wygląda produkt ubezpieczeniowy związany z ryzykiem porwania? To przede wszystkim współpraca z konsultantami NYA International, którzy w momencie zgłoszenia incydentu są wysyłani zarówno na miejsce zdarzenia, jak i do siedziby firmy - pomagają przejść przez cały proces sytuacji kryzysowej, pomagając i doradzając klientowi w przypadku porwania, wymuszenia czy zatrzymania.
ReklamaZobacz także
Ale to także ubezpieczenie samego okupu, pokrycie kosztów następstw incydentu - leczenia czy wsparcia psychologicznego, czasami kosztów operacji plastycznych. Pakiet może obejmować także np. koszty związane z roszczeniami rodziny osoby porwanej w przypadku pozwania spółki do sądu. Ubezpieczenie można rozszerzyć także na kwestie prewencyjne - jeśli dany kraj zostanie uznany za ryzykowny i pojawia się konieczność nagłej ewakuacji pracowników placówki firmy.
Co z samym okupem? Na początku wymaganą przez porywaczy kwotę musimy zebrać sami, jednak jest ona zwracana przez ubezpieczyciela. Ochrona obejmuje także sytuacje, w których okup zostaje utracony w trakcie transportu lub odebrany siłą.

Ale porwania czy wymuszenia nie zdarzają się wyłącznie w krajach postrzeganych jako niebezpieczne: to także Polska, Tunezja, Egipt, Wielka Brytania czy inne kraje Europejskie. Zainteresowanie klientów rośnie: głównie w branży wydobywczej, ale także w szeroko pojętej branży finansowej. I choć warto się ubezpieczać, każda firma, która deleguje pracowników do krajów o podwyższonym ryzyku, powinna mieć opracowany plan działania w sytuacji kryzysowej.
Koszty? Zaczynają się już od 3 tysięcy złotych, ale oczywiście zależą od liczby objętych ochroną ubezpieczeniową pracowników, zakresu ochrony czy krajów, do których delegowani są przedstawiciele firm. Ale w sytuacji kryzysowej jedna z podstawowych zasad to: nigdy nie przyznawaj się do tego, że jesteś ubezpieczony od porwania. Inaczej ryzyko zdecydowanie wzrasta, a Ogólne Warunki Ubezpieczenia bywają bezlitosne - być może właśnie pozbawiasz się ochrony ubezpieczeniowej.






























































