Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że „liczne kraje” poinformowały go, że pomogą USA w otwarciu cieśniny Ormuz. Skrytykował jednocześnie tych sojuszników, którzy nie okazują „entuzjazmu” w tej sprawie. Niektóre kraje europejskie zapowiedziały, że nie będą brać udziału w operacjach w Ormuzie.


Trump ostrzegł w wywiadzie dla „Financial Times”, że jeśli państwa sojusznicze nie włączą się w działania na rzecz otwarcia cieśniny Ormuz, będzie to „bardzo złe dla przyszłości NATO”. Zaapelował do krajów europejskich o przyłączenie się do amerykańskich działań wojennych w Iranie. Zapytany o to, jakiej pomocy oczekuje, ocenił, że sojusznicy powinni wysłać okręty do usuwania min, których Europa posiada znacznie więcej niż USA. Sugerował też wysłanie europejskich oddziałów komandosów do zwalczania irańskich operacji z użyciem dronów i min morskich w zatoce.
Późnym popołudniem (czasu polskiego) Trump wyraził przekonanie, że Francja i - ewentualnie - Wielka Brytania mogą wesprzeć działania Waszyngtonu na rzecz odblokowania cieśniny Ormuz. Odpowiadając na pytania dziennikarzy w Białym Domu, przywódca USA oznajmił, że rozmawiał z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat cieśniny i ocenił swoje relacje z Macronem na osiem w 10-punktowej skali. Pytany o to, czy Macron pomoże USA w przywróceniu żeglugi przez Ormuz, Trump odparł: „Tak, jestem pewny, że on to zrobi. Myślę że on pomoże”.
Poinformował również, że podobną decyzję może podjąć Wielka Brytania. - Myślę, że będą zaangażowani, może, ale powinni być zaangażowani entuzjastycznie - powiedział Trump, odnosząc się do władz w Londynie.
Jeżeli Stany Zjednoczone zwrócą się do NATO o dyskusję na temat ochrony cieśniny Ormuz, rozważymy to - oświadczył w poniedziałek w Brukseli wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Zaznaczył jednak, że prezydent Karol Nawrocki wykluczył udział Wojska Polskiego w takiej operacji.

Sikorski uznał przy tym, że UE mogłaby rozpocząć dialog ze stroną amerykańską na temat potencjalnego wykorzystania dwóch unijnych misji morskich do odblokowania ruchu statków w cieśninie Ormuz. Wcześniej szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas zasugerowała, że UE mogłaby użyć swoich misji na Bliskimi Wschodzie - zmieniając im mandat działania - tak, aby mogły zostać zaangażowane w przywrócenie ruchu w Ormuzie.
Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere powiedział w poniedziałek, że jego kraj nie planuje wysyłać sił wojskowych do Zatoki Perskiej ani brać działu w operacjach mających utrzymać żeglugę w cieśninie Ormuz. W Atenach rzecznik rządu Grecji Pawlos Marinakis powiedział, że kraj ten nie będzie uczestniczyć w misji wojskowej w Ormuzie. Grecja będzie jedynie brać udział w unijnej misji morskiej Aspides, której celem jest ochrona statków na Morzu Czerwonym.
Również przedstawiciele rządu Niemiec zapowiedzieli, że Niemcy nie wezmą udziału w operacji wojskowej w cieśninie Ormuz. Przeciwko ewentualnemu udziałowi kraju w takiej operacji opowiedzieli się posłowie ze wszystkich frakcji w Bundestagu. Szef MSZ Johann Wadephul wyraził sceptycyzm wobec planu rozszerzenia na Ormuz misji Aspides. Jak wyjaśnił, chce najpierw dowiedzieć od Izraela i USA, kiedy zamierzają osiągnąć swoje cele militarne w Iranie.
Brytyjski premier Keir Starmer zastrzegł, że kraj nie da się wciągnąć w wojnę na Bliskim Wschodzie. Zapewnił jednak, że Londyn będzie współpracować z sojusznikami nad opracowaniem „realnego wspólnego planu”, mającego na celu przywrócenie swobody żeglugi.
Rzecznik MSZ Chin Lin Jian nie odpowiedział w poniedziałek wprost na żądanie Trumpa, by Pekin wziął udział w ochronie statków w cieśninie Ormuz; zaapelował zamiast tego o wstrzymanie działań wojennych.
Trump przekonywał też, że Ameryka w zasadzie nie potrzebuje ropy naftowej z Zatoki Perskiej, ponieważ to inne państwa polegają na tym surowcu.
- Japonia bierze 95 proc., Chiny 90 proc., wielu Europejczyków bierze całkiem sporo, Korea Południowa bierze 35 proc. - wyliczał Trump.
Nie odpowiedział na pytanie, czy Chiny wejdą w skład międzynarodowej koalicji ws. cieśniny Ormuz, której skład zamierza wkrótce ogłosić.
Mimo zwracania się do sojuszników o pomoc, by przywrócić żeglowność w kluczowej cieśninie, Trump zapewniał, że przewidział jej zamknięcie przez Iran - podobnie jak rzekomo przewidział, że Osama bin Laden „będzie problemem” na rok przed zamachami na World Trade Center, do których doszło w 2001 r.
Prezydent USA powiedział też, że rozmawiał na temat wojny w Iranie z „pewnym byłym prezydentem, którego lubi”. Ten były polityk miał mu wyjawić, że żałuje, iż nie zaatakował Iranu.
- Nie chcę go zawstydzać z powodu jego kariery, mimo że nie ma żadnej kariery - skomentował amerykański przywódca.
Jedynym żyjącym byłym prezydentem USA, o którym Trump wyrażał się w poniedziałek z sympatią, był Bill Clinton.
Prezydent Finlandii: Sojusznicy nie pomagają Trumpowi w cieśninie Ormuz, bo nie poinformował o ataku na Iran
To zrozumiałe, że europejscy sojusznicy, szczególnie Wielka Brytania, Niemcy i Francja, niechętnie udzielają pomocy prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi w cieśninie Ormuz. Powodem jest brak wcześniejszych konsultacji z Europą w sprawie ataku na Iran - powiedział prezydent Finlandii Alexander Stubb.
Stubb, który w poniedziałek wieczorem wygłosił wykład w London School of Economics, dał do zrozumienia, że podejście (innych krajów) byłoby inne, gdyby z wyprzedzeniem Europa została poinformowana o planowanych działaniach, w tym, że „wydarzy się coś wielkiego”.
Przypomniał, że w przeszłości podczas operacji Amerykanów na Bliskim Wschodzie (w Iraku, Afganistanie czy Libii) sprawy, w tym współpraca z sojusznikami, przebiegały inaczej. „Teraz USA tego nie zrobiły, a to duża różnica” – stwierdził.
Trump zażądał, aby Wielka Brytania i inne europejskie państwa NATO wzięły udział w operacji wojskowej w celu otwarcia cieśniny Ormuz, kluczowej dla światowego transportu ropy, ale zablokowanej przez reżim Iranu po tym, jak USA wraz z Izraelem zaatakowały Teheran. Trump zagroził też, że w przeciwnym razie, NATO czeka „bardzo zła przyszłość”.
Według Stubba oświadczenie Trumpa należy tłumaczyć w ten sposób, że USA chciałyby skorzystać z baz wojskowych krajów europejskich, ale jeśli NATO mu nie pomaga, to dlaczego on miałby to robić. Stubb zaznaczył jednak, że nie należy wyciągać z jednego stwierdzenia Trumpa pochopnych wniosków. "Teraz musimy ponownie spróbować przekonać USA, dlaczego ważne jest, aby pozostały w NATO i dlaczego Europa jest ważna dla Ameryki" – podkreślił Stubb.
Prezydent Finlandii po tym, jak zagrał z Trumpem w golfa na Florydzie wiosną ub. roku i wielokrotnie kontaktował się z nim przede wszystkim w sprawie procesu pokojowego na Ukrainie, zaczął być postrzegany jako jeden z tych europejskich polityków, którzy mają najlepsze relacje z przywódcą USA.
W odwecie za operację Izraela i USA Iran zamknął cieśninę Ormuz. W warunkach pokoju przez ten szlak przepływa m.in. około 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej. Jego blokada przyczyniła się do gwałtownego wzrostu ropy na światowych rynkach.
Przez Ormuz przepłynął w poniedziałek tankowiec pakistański - jako jeden z nielicznych statków, które opuściły Zatokę Perską od początku konfliktu. Władze Iranu podziękowały Pakistanowi za jego postawę w wojnie. Rząd w Islamabadzie oficjalnie potępił izraelskie ataki na Iran, nie wymieniając wprost Stanów Zjednoczonych, i wyraził poparcie dla suwerenności Iranu.
Poniedziałek jest 17. dniem wojny Izraela i USA z Iranem. Rzecznik sił zbrojnych Izraela Nadaw Szoszani zapewnił, że armia ma szczegółowe plany operacyjne na kolejne trzy tygodnie konfliktu.
Kallas: UE „nie ma apetytu” na rozszerzanie misji morskiej na Bliskim Wschodzie o cieśninę Ormuz
Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej „nie wykazali na razie apetytu” na rozszerzenie mandatu unijnej misji morskiej na Bliskim Wschodzie o działania w cieśninie Ormuz - poinformowała w poniedziałek szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas.
Prezydent USA Donald Trump wezwał inne kraje, aby pomogły w otwarciu cieśniny Ormuz po tym, gdy Iran odpowiedział na ataki amerykańsko-izraelskie, używając dronów, rakiet i min, aby ją zablokować.
Unijna misja Aspides została powołana w 2024 r. w celu ochrony statków przed atakami jemeńskiej grupy rebeliantów Huti na Morzu Czerwonym.
- Była wyraźna chęć wzmocnienia tej operacji, ale na razie nie było apetytu na zmianę mandatu operacji – powiedział Kallas dziennikarzom po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli.
Na Bliskim Wschodzie działa tez inna misja, której zadaniem jest ochrona statków przez piratami z Somalii.
Meloni: Interwencja w cieśninie Ormuz byłaby krokiem w kierunku zaangażowania w konflikt
Premier Włoch Giorgia Meloni powiedziała w poniedziałek, że interwencja w cieśninie Ormuz oznaczałaby „wykonanie kroku naprzód w kierunku zaangażowania” w konflikt na Bliskim Wschodzie. W wywiadzie telewizyjnym szefowa rządu zapewniła, że jej gabinet działa na rzecz tego, aby wojna się skończyła.
W rozmowie ze stacją telewizyjną Rete4 premier Meloni stwierdziła: - To, co możemy zrobić teraz, to wzmocnić misję Aspides, więc mówimy o Morzu Czerwonym.
Tak odniosła się do morskiej operacji Unii Europejskiej w celu ochrony statków handlowych przed atakami rebeliantów Huti.
- W Cieśninie Ormuz sprawa jest oczywiście bardziej wymagająca, ponieważ oznaczałoby to wykonanie kroku naprzód w kierunku zaangażowania - dodała.
Tak premier skomentowała żądania prezydenta Donalda Trumpa, by państwa NATO pomogły USA w otwarciu cieśniny, mającej strategiczne, globalne znaczenie dla transportu ropy i gazu.
Giorgia Meloni stwierdziła: - Z jednej strony dla nas kluczowa jest wolność żeglugi. Ale interweniowanie oznacza obiektywnie wykonanie kroku naprzód w kierunku większego zaangażowania.
Premier oświadczyła, że obecnie priorytetem dla niej są włoskie bazy w regionie konfliktu, między innymi w Irbilu w Iraku i w Kuwejcie. Obie były w tych dniach celem irańskiego ataku dokonanego w odwecie za operację sił USA i Izraela przeciwko Teheranowi.
- Liczba żołnierzy została zmniejszona i pozostali jedynie ci, którzy są absolutnie niezbędni do utrzymania działania misji, które – trzeba pamiętać - są ważne; to misje międzynarodowe przeciwko terroryzmowi. Według mnie nasza solidarność w tym momencie i nasza obecność są bardzo istotne dla krajów Zatoki Perskiej, które są naszymi strategicznymi partnerami oraz dlatego że w tej strefie mamy dziesiątki tysięcy Włochów - wyjaśniła Meloni.
Zaznaczyła: - Pracujemy na rzecz deeskalacji, aby wojna mogła się skończyć i by mogła powrócić dyplomacja.
Z Rzymu Sylwia Wysocka, z Brukseli Łukasz Osiński, z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
awl/ rtt/






























































