REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.03.2022 r.

    2022-03-11 07:06
    publikacja
    2022-03-11 07:06

    Czwartek był piętnastym dniem inwazji na Ukrainę. Na południu wojska rosyjskie są powstrzymywane w próbach ataku na Mikołajów, Krzywy Róg, Wozniesieńsk i Nowoworoncowkę w obwodzie chersońskim.  

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.03.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.03.2022 r.
    fot. Drop of Light / / Shutterstock

    Wydarzenia ze środy zapisaliśmy tutaj.

    Ambasador Magierowski: Rosja przegrywa wojnę, Ukraina może pokonać rosyjskie wojska

    Rosja przegrywa tę wojnę nie tylko propagandowo, lecz i militarnie, i być może jej porażka będzie sposobem na wyjście z obecnego kryzysu - powiedział ambasador RP w Waszyngtonie Marek Magierowski w wywiadzie dla CNN. Jak dodał, choć Polska opowiada się za dyplomatycznym rozwiązaniem, trudno spodziewać się ustępstw ze strony Rosji.

    "Nie wykluczamy dyplomatycznego rozwiązania tej wojny, ale piłka jest teraz po stronie Rosji. I to (Rosjanie) nie chcą negocjować, to oni nie wydają się skłonni do zmniejszenia swoich oczekiwań i żądań, z których wiele jest po prostu dziwacznych" - powiedział Magierowski w rozmowie z dziennikarką Christiane Amanpour z CNN International. Dyplomata dodał, że jego zdaniem Rosja przegrywa wojnę nie tylko o serca i umysły, ale również pod względem militarnym.

    "Nie wiem, czy znajdziemy rozwiązanie dyplomatyczne, ale być może rozwiązanie militarne i pokonanie rosyjskiej armii na Ukrainie jest drogą wyjścia" - ocenił, zaznaczając, że ukraińskie siły są w stanie to zrobić. Ambasador ocenił, że Rosja prowadzi wojnę w barbarzyński sposób, i wyraził przekonanie, że "pan Putin i jego kolesie znajdą się na ławie oskarżonych w Hadze".

    Magierowski zapowiedział, że Zachód wkrótce nałoży na Rosję kolejne sankcje, i dodał, że być może trzeba będzie je utrzymać przez długi czas, nawet do 15 lat, bo "będziemy musieli żyć z Putinem przez wiele lat". Jednocześnie - wskazał - generałowie i ludzie z otoczenia rosyjskiego prezydenta powinni się zastanowić, "czy chcą być przez niego wciągnięci w tę wojnę, i czy powinniśmy oczekiwać jakiegoś rodzaju zamachu". Zaznaczył jednak, że nie jest uprawniony do komentowania takich pogłosek.

    Ambasador wyraził przekonanie, że Rosja boi się militarnej potęgi NATO, wobec czego Polska i inne kraje wschodniej flanki Sojuszu są obecnie bezpieczne, ocenił jednak, że rosyjski prezydent jest nieobliczalny. "Musimy być więc bardzo ostrożni i bardzo dobrze przygotowani na jakiekolwiek polityczne i militarne ruchy" - zaznaczył.

    Komentując pomoc Polski dla Ukrainy, dyplomata powiedział, że Polska "robi dla Ukrainy i Ukraińców to, czego wiele innych krajów nie zrobiło dla nas w 1939 roku".

    MSW: z terenów atakowanych przez Rosjan ewakuowano dotąd ponad 400 tys. osób

    Ponad 400 tys. osób zostało dotąd ewakuowanych z terenów Ukrainy atakowanych przez Rosjan - poinformował w czwartek w ukraińskiej telewizji publicznej minister spraw wewnętrznych Denys Monastyrski.

    Szef resortu dodał, że większość z tych osób ewakuowano z terenów, na których są prowadzone walki z Rosjanami. W środę Hostomel, Worzel, Irpień, Buczę i inne miejscowości w obwodzie kijowskim opuściło ok. 20 tys. ludzi, w czwartek kontynuowano ewakuację - uzupełniła.

    Wcześniej w czwartek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk przekazała, że w ciągu dwóch dni z położonych na północy Ukrainy Sum, Trościańca i Krasnopola wywieziono do Połtawy w środkowej części kraju ponad 60 tys. ludzi.

    Szef rady bezpieczeństwa: nie spodziewaliśmy się, że dojdzie do ataku z Białorusi

    Ukraina zaczęła przygotowywać się do rosyjskiej inwazji w listopadzie, ale nie spodziewała się, że atak zostanie przeprowadzony także z terytorium Białorusi - oświadczył sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksij Daniłow, cytowany w czwartek przez Radio Swoboda.

    "Nie mogliśmy powiedzieć społeczeństwu, że będzie wojna. To było niedopuszczalne, bo to była jedna z taktyk Rosji, by tutaj zaczął się chaos" - powiedział Daniłow.

    Jak zapewnił, władze wiedziały, że dojdzie do wtargnięcia rosyjskich wojsk, ale nie były gotowe na to, że atak odbędzie się ze strony Białorusi - pisze ukraińska redakcja Radia Swoboda.

    "Takiego ciosu od tyłu się nie spodziewaliśmy. Nie spodziewaliśmy się, że pójdą po wszystkich frontach. To było zaskoczenie" - przyznał Daniłow. Przekazał, że Ukraina przygotowywała się do zaostrzenia sytuacji bezpieczeństwa na kierunku charkowskim, sumskim, ługańskim i krymskim.

    Według Kijowa Rosja wykorzystuje białoruskie terytorium do przeprowadzania ataków na Ukrainę.

    Wicepremier: do Połtawy ewakuowano ponad 60 tys. ludzi

    W ciągu dwóch dni z położonych na północy Ukrainy Sum, Trościańca i Krasnopola wywieziono do Połtawy w środkowej części kraju ponad 60 tys. ludzi - poinformowała w czwartek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk.

    W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych Wereszczuk podsumowała dwa dni ewakuacji cywilów z atakowanych przez siły rosyjskie terenów. Jak przekazała, z Iziumu w obwodzie charkowskim ewakuowano 3 tys. osób, a do Iziumu przywieziono ponad 100 ton pomocy humanitarnej.

    Z miasteczka Worzel ewakuowano 52 dzieci z domu dziecka i 55 kobiet z lokalnego szpitala położniczego. W środę Hostomel, Worzel, Irpień, Buczę i inne miejscowości w obwodzie kijowskim opuściło ok. 20 tys. ludzi, w czwartek ewakuacja trwa. "Walczymy o to, by korytarze humanitarne działały" - wskazała Wereszczuk.

    Do Enerhodaru, w obwodzie zaporoskim, dostarczono 100 ton pomocy humanitarnej.

    Wicepremier podkreśliła, że trudnym odcinkiem pozostaje Wołnowacha-Pokrowsk w obwodzie donieckim. Tam władze Ukrainy próbują otworzyć korytarz od 5 marca. W Mariupolu, również w obwodzie donieckim, jest "prawdziwa humanitarna katastrofa" - oceniła Wereszczuk i dodała, że to "największy ból".

    "Znów nie zdołaliśmy tam nawet zawieźć transportu humanitarnego. Ani woda, ani leki, ani jedzenie nie trafiły do ludzi będących pod totalnym ostrzałem kolejny dzień z rzędu" - przekazała Wereszczuk. 

    Mer Charkowa: Rosjanie zniszczyli 400 bloków mieszkalnych

    Siły rosyjskie zniszczyły dotąd 400 wielopiętrowych bloków mieszkalnych w Charkowie – powiedział w czwartek mer Ihor Terechow. „Sytuacja jest bardzo trudna. Myślimy o tym, gdzie umieścić ludzi. Armia wroga zniszczyła 400 wielopiętrowych bloków” – powiedział Terechow, którego cytuje agencja UNIAN.

    Dane na temat zniszczeń w Charkowie i obwodzie charkowskim podała w czwartek także tamtejsza policja, na którą powołuje się w Telegramie portal Suspilne-Charkiv (https://t.me/suspilnekharkiv/9227).

    Według tych informacji w ciągu 15 dni rosyjskiej agresji ogółem zniszczone zostały 472 budynki – 264 wielopiętrowych i 109 domów prywatnych w Charkowie oraz 13 wielopiętrowych i 86 prywatnych na terenie obwodu. Położony na północnym wschodzie kraju Charków, drugie co do wielkości miasto Ukrainy, znajduje się pod ciągłym ostrzałem armii rosyjskiej.

    Rosjanie bombardowali Izium w czasie ewakuacji cywilów

    Siły rosyjskie przeprowadziły atak bombowy na miasto Izium w obwodzie charkowskim, gdy trwała ewakuacja cywilów – poinformowała na Facebooku policja tego obwodu położonego na północnym wschodzie Ukrainy.

    Jak podano, nie ucierpieli ani cywile, ani funkcjonariusze.

    Wcześniej władze obwodu przekazały, że z miasta udało się wywieźć około dwóch tysięcy mieszkańców. 

    Służby: z obwodu sumskiego ewakuowano ponad 12 tys. ludzi

    Z obwodu sumskiego na północy Ukrainy ewakuowano w czwartek ponad 12 tys. ludzi - poinformowała ukraińska Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

    Zielonym korytarzem wyjechało ok. 2,7 tys. samochodów i 54 autobusy - łącznie ponad 12 tys. ludzi.

    Jak dodano, to kolumny z Krasnopola, Trościańca i Sum. (https://t.me/dsns_telegram/4603) 

    Wicepremier: znów nikogo nie ewakuowano z Mariupola

    Mieszkańcy atakowanego przez Rosję Mariupola na południu Ukrainy już prawie od tygodnia nie mogą opuścić miasta - podkreśliła w czwartek ukraińska wicepremier Iryna Wereszczuk.

    "Mariupol pozostaje całkowicie zablokowany dla ewakuacji i dostaw humanitarnych. (...) Minął czwarty dzień, kiedy nie możemy dostarczyć do Mariupola leków i jedzenia" - dodała.

    Jak wskazała, Rosja łamie zobowiązania dotyczące ewakuacji cywilów i korytarzy humanitarnych.

    "Przeszukują ludzi, którzy wychodzą tymi korytarzami, strzelają nad ich głowami, stosują przemoc. Zgodnie z prawem międzynarodowym to zbrodnie wojenne wobec cywilów" - oświadczyła wicepremier.

    Zaapelowała do wspólnoty międzynarodowej o powiązanie sankcji nakładanych na Rosję z procesem ewakuacji cywilów.

    Kliczko: Kijów ma wodę, ciepło, internet; przygotowuje się do obrony

    Telegramie mer Witalij Kliczko. Władze miasta zabezpieczają funkcjonowanie infrastruktury – jest woda, światło, ciepło i internet; działają sklepy z żywnością i apteki.

    „Przygotowujemy się, by dać odpór agresorowi, jaki rwie się do serca naszego państwa” – powiedział Kliczko (https://t.me/vitaliy_klitschko/1269).

    Pod stolicą Ukrainy nadal trwają walki, a stolica pomaga w ewakuacji mieszkańców Hostomla, Buczy, Worzelu i Irpienia. Na dworcu w Kijowie pomagają im wolontariusze, w tym – w dalszej ewakuacji na zachód kraju.

    Tymoszenko: Rosja chce zrównać Ukrainę z ziemią

    Rosja chce "zrównać Ukrainę z ziemią", to "atak na cały wolny świat" - tak o inwazji na swój kraj powiedziała była ukraińska premier Julia Tymoszenko w wywiadzie dla włoskiej stacji telewizyjnej SkyTg24 w czwartek. Jej zdaniem to, co dzieje się na Ukrainie to "ludobójstwo".

    Komentując rozmowy szefów MSZ Ukrainy i Rosji, Dmytra Kułeby i Siergieja Ławrowa, była premier stwierdziła, że stronie ukraińskiej "odmówiono korytarza humanitarnego, by ewakuować cywilów z (oblężonego) Mariupola" i to mimo - jak dodała - że w mieście tym zginęło już ponad 1000 osób.

    Tymoszenko odniosła się też do słów Ławrowa, że Rosjanie postępują zgodnie z planem. "Możecie sobie wyobrazić, o jakie chodzi plany; o to, by zamordować demokratyczny kraj w środku Europy. Oni chcą nas zrównać z ziemią" - oświadczyła.

    Jej zdaniem Rosjanie "nie uważają Ukrainy za państwo". "Są przeciwni naszemu językowi, naszej kulturze, naszemu istnieniu i dlatego nas zabijają. To ludobójstwo narodu ukraińskiego" - dodała Tymoszenko. 

    Demonstracje przeciwko Rosji w obwodzie zaporoskim

    Mieszkańcy okupowanych przez Rosjan miast Melitopol i Prymorsk w obwodzie zaporoskim na południowym wschodzie Ukrainy wyszli na akcje protestu przeciwko najeźdźcom - pisze w czwartek portal Ukraińska Prawda.

    W Melitopolu, gdzie ludzie wychodzą na demonstracje już 10 dni z rzędu, mieszkańcy przemaszerowali przez centrum miasta, niosąc flagi. W akcji wzięło udział ok. 1,5 tys. osób (https://t.me/suspilnezaporizhzhya/3032).

    W Prymorsku mieszkańcy zgromadzili się, by wysłuchać informacji lokalnych władz na temat sytuacji w mieście, a następnie przeszli przez centrum z ukraińskimi flagami.

    Enerhoatom: Rosjanie zaminowali brzeg zbiornika kachowskiego obok elektrowni atomowej

    Rosjanie zaminowali brzeg zbiornika kachowskiego na Dnieprze, obok zajętej przez nich Zaporoskiej Elektrowni Atomowej - poinformował w czwartek ukraiński koncern Enerhoatom.

    "Rosyjscy okupanci, którzy zajęli Zaporoską Elektrownię Atomową, zaminowali brzeg zbiornika kachowskiego, który graniczy z elektrownią jądrową" - podał koncern w serwisie Telegram.

    Nie podano więcej szczegółów.

    Mer Enerhodaru: do miasta dotarła pomoc humanitarna

    Do miasta dotarła pomoc humanitarna Czerwonego Krzyża – poinformował mer Enerhodaru Dmytro Orłow. W piątek planowana jest ewakuacja mieszkańców, którzy mają własne samochody. W Enerhodarze znajduje się Zaporoska Elektrownia Atomowa opanowana przez wojska rosyjskie.

    Mer Orłow poinformował w czwartek w komunikatorze Telegram, że samochody osobowe będą mogły dołączyć do kolumny Czerwonego Krzyża. Nie ma możliwości zorganizowania autobusów do ewakuacji mieszkańców. https://t.me/orlovdmytroEn/247

    Początkowo Orłow przekazał, że wyjazd z miasta będzie możliwy w czwartek po południu. Potem jednak poinformował, że ze względów bezpieczeństwa ewakuacja została przeniesiona na piątek rano. Właściciele samochodów powinni je oznaczyć znakiem czerwonego krzyża.

    Antyrosyjskie protesty w Melitpolu i Prymorsku

    Mieszkańcy okupowanych przez Rosjan miast Melitopol i Prymorsk w obwodzie zaporoskim na południowym wschodzie Ukrainy wyszli na akcje protestu przeciwko najeźdźcom - pisze w czwartek portal Ukraińska Prawda.

    W Melitopolu, gdzie ludzie wychodzą na demonstracje już 10 dni z rzędu, mieszkańcy przemaszerowali przez centrum miasta, niosąc flagi. W akcji wzięło udział ok. 1,5 tys. osób (https://t.me/suspilnezaporizhzhya/3032).

    W Prymorsku mieszkańcy zgromadzili się, by wysłuchać informacji lokalnych władz na temat sytuacji w mieście, a następnie przeszli przez centrum z ukraińskimi flagami. 

    W blokowanym przez Rosjan Mariupolu ludzie zaczynają umierać z braku wody

    W blokowanym i atakowanym przez Rosjan Mariupolu na wschodzie Ukrainy nie ma jedzenia, prądu, ogrzewania, ludzie zaczynają umierać z braku wody pitnej - alarmują lokalne władze. Na razie wstępnie mówi się o ponad 1200 ofiarach. Na cmentarzu wykopano zbiorową mogiłę.

    W Mariupolu w obwodzie donieckim, nad Morzem Azowskim, nie ustają walki, miasto jest ostrzeliwane dniem i nocą - pisze Radio Swoboda. Rosjanie strzelają z systemów Grad i moździerzy kaliber 120 mm - przekazał szef władz obwodowych Pawło Kyryłenko. W mieście nie ma wody, jedzenia, prądu, ogrzewania, łączności. W związku z rosyjskimi ostrzałami nie udaje się otwierać korytarzy humanitarnych.

    "Kończy się jedzenie, ludzie nie mają leków, żywności, wody. Z tego, co wiem od tych, którzy zdołał się dodzwonić do bliskich, to piją oni wodę z kałuż. (...) Miasto jest praktycznie przetrzymywane jako zakładnik" - powiedział wolontariusz z Mariupola. Jak dodał, ostrzał trwa z różnych stron. "To faktycznie blokada miasta. Powtórka drugiej wojny światowej" - stwierdził.

    Dziennikarka z Mariupola Anna Romanowa, której udało się opuścić miasto, opowiada, że nie ma tam już ani jednej ulicy, na której nie byłoby zniszczonych budynków. "Zrujnowane są szkoły, przedszkola, szpitale, trafiono w szpital położniczy" - opowiadała.

    Rosja użyła w Czernihowie zakazanych lotniczych bomb zapalających

    Rosyjskie lotnictwo bombarduje Czernihów zakazanymi lotniczymi bombami zapalającymi – twierdzą dziennikarze grupy śledczej Conflict Intelligence Team na podstawie analizy nagrania wideo ukraińskich służb ratowniczych rozbrajających pociski.

    „Na wideo (ukraińskiej służby ds. sytuacji nadzwyczajnych), gdzie ratownicy wykręcają detonator z bomby, która nie wybuchła, można rozpoznać, że jest to zapalająca-burząco-odłamkowa bomba OFZAB-500” – podano w publikacji CIT na Telegramie (https://t.me/CITeam/2400) oraz na Facebooku.

    Według dziennikarzy śledczych w takie same bomby był najprawdopodobniej uzbrojony rosyjski Su-34 zestrzelony 5 marca nad Czernihowem.

    „Tym razem na jednym ze zdjęć widać odłamki zdetonowanej OFZAB-500, co praktycznie nie pozostawia wątpliwości, że ta bomba zapalająca została użyta do zbombardowania Czernihowa” – piszą śledczy.

    KE: państwa unijne mogą zapewnić pomoc zbrojną Ukrainie w ramach unijnego funduszu

    Państwa członkowskie UE mogą zdecydować o wykorzystaniu 500 mln euro udostępnionych im w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju, funduszu przeznaczonego na wzmocnienie ukraińskich sił zbrojnych - przypomniała w czwartek Komisja Europejska, odpowiadając podczas briefingu na pytanie prasy o realną pomoc zbrojną dla Ukrainy.

    "Unia Europejska odpowiedziała na potrzeby sygnalizowane przez stronę ukraińską, aby pomóc jej w obronie kraju (...) Podjęto decyzję o przeznaczeniu 500 mln euro z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju na wsparcie dostaw broni oraz na walkę z agresją Putina. (...) Najważniejsze jest, że to od poszczególnych państw członkowskich zależy, co i jak zamierzają przekazać (Ukrainie) w ramach pomocy UE, która jest powiązana z tymi 500 mln euro z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju" - wyjaśniono.

    Komisja podkreśliła, że UE jest oddana sprawie Ukrainy i jej walki przeciwko rosyjskiej agresji.

    Co drugi mieszkaniec Kijowa wyjechał

    W Kijowie zostało około 2 miliony mieszkańców, co oznacza, że co drugi kijowianin wyjechał – poinformował w czwartek mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko w telewizji.

    Jak powiedział, w tej chwili miasto przeobraziło się w fortecę. „Każda ulica, każdy budynek jest umacniany, przyłącza się obrona terytorialna. Nawet ludzie, którzy nigdy w życiu nie chcieli zmieniać wyglądu, teraz noszą mundury i mają automaty w rękach. I muzycy, i aktorzy, przedstawiciele różnych profesji” – oznajmił.

    Dodał, że „miasto stało i będzie stać; ludzie go nie poddadzą i wróg nie przejdzie”. 

    Sztab generalny: wróg został zatrzymany na wszystkich kierunkach

    Siły Zbrojne Ukrainy zatrzymały wroga na wszystkich kierunkach; nieprzyjaciel próbuje utrzymać swoje pozycje - podał w czwartek w serwisie Facebook sztab generalny ukraińskiego wojska. "Wróg został zatrzymany na wszystkich kierunkach; (...) nie odnosi sukcesów; próbuje utrzymać zajęte pozycje" - czytamy w podsumowaniu operacyjnym.

    Według sztabu generalnego, na kierunku poleskim (północnym) Rosjanie nadal utrzymują miejscowości Poliśke, Borodzianka, Andrijiwka, Motyżyn, Horenicze, Buczę i Demidów. Starają się przywrócić sprawność bojową jednostek, które poniosły znaczne straty, przegrupowują się i nie rezygnują z planu blokowania Kijowa od zachodu i południowego zachodu.

    Poinformowano również, że siły ukraińskie udaremniły próbę sforsowania przez Rosjan rzeki Irpień w pobliżu wsi Moszczun. Ukraiński sztab generalny nie wyklucza, że grupy dywersyjne nieprzyjaciela będą próbowały przedostać się do Kijowa, udając mieszkańców ewakuowanych miejscowości.  

    Ukraina powoła  państwową rezerwę żywnościową

    Powołamy państwową rezerwę żywnościową - poinformował premier Ukrainy Denys Szmyhal. Rezerwa powinna być wystarczająco duża, by wyżywić populację kraju i sił zbrojnych podczas rosyjskiej inwazji - sprecyzował.

    "Państwo ze swojego budżetu wykupi zboża oraz inne produkty w ilościach odpowiadających rocznej konsumpcji. Zapewnimy krajowi wystarczająco jedzenia" - poinformował premier.

    Ukraina jest jednym z ważniejszych producentów i eksporterów żywności na świecie - przypomina agencja Reutera. W opinii ekspertów ds. żywności rosyjska inwazja na Ukrainę może znacznie zmniejszyć zasiewy i zbiory w 2022 roku, co spowoduje braki w zaopatrzeniu w kraju i za granicą.

    Po spotkaniu Kułeba-Ławrow w Turcji

    Nie możemy zatrzymać wojny, jeśli nie zgadza się na to kraj, który ją rozpoczął - powiedział w czwartek minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba na konferencji prasowej po zakończeniu rozmów trójstronnych w tureckiej Antalyi z udziałem szefów MSZ Rosji i Turcji, Siergieja Ławrowa i Mevluta Cavusoglu.

    Jak wyjaśnił Kułeba, przyjechał do Turcji w dwóch celach - aby zorganizować korytarze humanitarne z i do Mariupola oraz wypracować porozumienie w sprawie 24-godzinnego zawieszenia broni.

    "Korytarze z Mariupola dla cywilów, którzy chcą uciec z tej przestrzeni strachu i zmagań, a do Mariupola, aby mogła tam zostać dostarczona pomoc humanitarna" - skomentował minister.

    Minister Ławrow powiedział, że nie może zgodzić się na zielone korytarze, ale przekaże tę prośbę innym osobom odpowiedzialnym za decyzję w tej sprawie. Podobnie, Kułeba przekazał, że "nie zrobiono postępów" w sprawie zawieszenia broni, ponieważ "zdaje się, że w Rosji są inne decyzyjne osoby".

    "Wierzę, że kiedy spotyka się dwóch ministrów spraw zagranicznych wypełniają oni z definicji misję negocjowania problemów pokoju i bezpieczeństwa, powierzoną im przez ich przywódców. Jestem gotów kontynuować zaangażowanie w zakończenie wojny na Ukrainie, przerwanie cierpienia ukraińskich cywilów i uwolnienie naszych terytoriów od sił rosyjskich" - przekazał ukraiński minister. Następnie Kułeba zwrócił się po ukraińsku do obecnych na sali dziennikarzy z jego kraju.

    "Chcę jeszcze raz podkreślić, że Ukraina nie poddała się, nie poddaje się i nie podda się" - powiedział minister.

    Odnosząc się do chęci kontynuowania rozmów w formacie trójstronnym, Kułeba skomentował: "spodziewałbym się, że w takim formacie strona rosyjska będzie gotowa do poważnej, konkretnej rozmowy, a nie powtarzania szeroko rozpowszechnionych i kłamliwych propagandowych haseł. To, czego dziś potrzebujemy to poważna, konkretna rozmowa, bez frazesów. Gdy strona rosyjska będzie gotowa do takiej dyskusji, ja również będę. Zrobię wszystko dla pokoju".

    Konferencję prasową po czwartkowym spotkaniu zorganizował także minister Ławrow. 

    Głos Ameryki: zmarli w Mariupolu są chowani w zbiorowej mogile

    Ludzie zabici w wyniku ataków sił rosyjskich oraz zmarli z przyczyn naturalnych w Mariupolu nad Morzem Czarnym są chowani w zbiorowych mogiłach, bo jest ich tak wielu, że brakuje czasu i personelu na ceremonie pogrzebowe – informuje Głos Ameryki.

    Służby miejskie umieszczają w zbiorowej mogile zarówno ofiary cywilne, jak i żołnierzy. Decyzję o takim szybkim pochówku podjęto, ponieważ kostnice w Mariupolu były zapełnione ciałami, których nikt nie chciał odbierać.

    Na starym cmentarzu w centrum miasta wykopano rów długości 25 metrów i są do niego wkładane ciała zwożone z kostnic i domów prywatnych w całym Mariupolu.

    Pracownicy, którzy wykonują to zadanie, powiedzieli, że we wtorek otrzymali 40 ciał, a w środę 30. Jak informuje Głos Ameryki, liczba ciał w zbiorowej mogile szybko rośnie i nie sposób już jej dokładnie określić.

    Procedura chowania ciał odbywa się bardzo szybko, by zminimalizować ryzyko kolejnych ofiar w sytuacji ciągłego ostrzału. We wtorek na teren cmentarza, w pobliżu zbiorowej mogiły spadł i eksplodował pocisk.

    Według szefa administracji obwodu donieckiego Pawło Kyryłenki od początku wojny w mieście zginęło ponad 1200 cywilów. W środę trzy osoby zginęły, a kilkanaście zostało rannych w wyniku rosyjskiego ataku lotniczego na szpital położniczy w Mariupolu.

    Rosjanie stracili ponad 12 tys. żołnierzy

    Od początku inwazji na Ukrainę wojska rosyjskie straciły 12 tys. żołnierzy - poinformował w czwartek rano na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Całkowite straty bojowe Rosjan, według ukraińskich danych, na dzień 10 marca to: ponad 12 tys. ludzi; 335 czołgów; 1105 bojowych pojazdów opancerzonych; 123 systemy artyleryjskie; 56 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych; 29 systemów obrony przeciwlotniczej; 49 samolotów; 81 śmigłowców; 526 pojazdów kołowych; 3 jednostki pływające; 60 cystern; 7 bezzałogowców. Jak zaznaczono, dane są doprecyzowywane, a dokładne obliczenia komplikuje duża intensywność działań wojennych.

    Rosja potwierdza użycie broni termobarycznej

    Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało w środę wieczorem na Twitterze, że rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło użycie na Ukrainie systemu TOS-1A, w którym używane są rakiety termobaryczne, wywołujące efekty zapalające i wybuchowe.

    W zamieszczonym nagraniu wideo wyjaśniono działanie broni termobarycznej, przypomniano, że Rosja używała jej zarówno w Afganistanie i Czeczenii, a także to w jakich sytuacjach jej użycie jest zakazane.

    Jak zwraca uwagę brytyjskie ministerstwo obrony, samo użycie broni termobarycznej nie jest zakazane, ale jest ściśle regulowane przez prawa wojny. Nie może być używana przeciw celom wojskowym wtedy, gdy może to zagrażać ludności cywilnej, gdy zniszczenia są nieproporcjonalnie duże do korzyści militarnych lub gdy powoduje to niepotrzebne cierpienia. Podkreślono, że jeśli rosyjskie siły użyły na Ukrainie broni termobarycznej przeciw cywilom, będzie to niezgodne z prawem. 

    Biały Dom: Musimy uważać na rosyjskie ataki chemiczne lub biologiczne

    Powinniśmy uważać na możliwe użycie przez Rosję broni chemicznej lub biologicznej na Ukrainie - powiedziała w środę rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, komentując rosyjskie twierdzenia na temat rzekomych amerykańskich laboratoriów broni biologicznej na Ukrainie.

    "Teraz, gdy Rosja wysunęła te fałszywe twierdzenia, a Chiny, jak się wydaje, poparły tę propagandę, wszyscy powinniśmy uważać na możliwe użycie przez Rosję broni chemicznej lub biologicznej na Ukrainie, lub na operację pod fałszywą flagą z jej użyciem. To jasny schemat" - napisała na Twitterze rzeczniczka. Odniosła się w ten sposób do wysuwanych przez rosyjskie władze twierdzeniach o tym, że na Ukrainie znajdują się ośrodki pracujące nad bronią biologiczną.

    Psaki oświadczyła, że twierdzenia Rosji są dezinformacją i sianiem spiskowych teorii oraz próbą tworzenia fałszywych pretekstów do agresji na Ukrainę. Dodała, że USA nie posiadają i nie prowadzą prac nad bronią biologiczną i chemiczną, w przeciwieństwie do Rosji, która użyła takiej broni m.in. przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu.

    "To wszystko jest oczywistą próbą Rosji, by usprawiedliwić jej zaplanowany, niesprowokowany i nieuzasadniony atak na Ukrainę" - dodała Psaki.

    We wtorek podsekretarz stanu USA Victoria Nuland stwierdziła w wystąpieniu w komisji spraw zagranicznych Senatu, że na Ukrainie istnieją "ośrodki badań biologicznych" i że USA starają się zapobiec, by trafiły w ręce Rosjan, którzy mogą wykorzystać je do celów propagandowych i prowokacji.

    Zachód obawia się użycia przez Rosję broni niekonwencjonalnej 

    Zachodni oficjele są "poważnie zaniepokojeni" ryzykiem eskalacji wojny między Rosją a Ukrainą, w tym w szczególności możliwością użycia przez Rosję broni niekonwencjonalnej, najprawdopodobniej chemicznej - podały w środę wieczorem brytyjskie media.

    Ostrzeżenie takie wygłosił jeden z zachodnich urzędników na briefingu dla dziennikarzy, jednak nie sprecyzowano, kim jest to źródło, ani nawet z jakiego kraju pochodzi.

    "Myślę, że mamy powody, by być poważnie zaniepokojeni ewentualnym użyciem broni niekonwencjonalnej, częściowo ze względu na to, co widzieliśmy, że wydarzyło się na innych teatrach działań. Jak już wspomniałem, na przykład ze względu na to, co widzieliśmy w Syrii, częściowo (też) z powodu tego, że widzieliśmy pewne przygotowywanie sceny do tego w pojawiających się domysłach dotyczących (operacji) fałszywej flagi, a także inne przesłanki. Jest to więc dla nas poważny powód do niepokoju" - mówi cytowane w brytyjskich mediach źródło.

    Według tego źródła, "przerażający" atak na Kijów może zostać przeprowadzony w momencie, gdy siły rosyjskie będą próbowały przezwyciężyć problemy logistyczne, które najwyraźniej utrudniają ruch konwoju zmierzającego do miasta.

    Urzędnik ten powiedział również, że jest nadzieja, iż Chiny będą naciskać na zakończenie przemocy, ale panuje rozczarowanie, że Pekin do tej pory nie był bardziej jednoznaczny w kwestii tego, że "nieuzasadniona inwazja" Rosji na Ukrainę jest nie do przyjęcia. 

    SG: prawie 1,5 miliona uchodźców z Ukrainy przekroczyło Polską granicę

    Ukraińska straż graniczna: od wybuchu wojny do kraju wróciło 215 tys. osób

    Od początku inwazji Rosji na Ukrainę do kraju wróciło 215 tys. Ukraińców z zagranicy, w większości mężczyzn - poinformował w czwartek rzecznik ukraińskiej straży granicznej Andrij Demczenko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.

    "Na dzień dzisiejszy z zagranicy wróciło już 215 tys. Ukraińców. W większości, około 80 proc. (ok. 170 tys. - PAP), to mężczyźni" - powiedział Demczenko. Rzecznik wymienił też trzy kategorie mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat, którzy mają prawo opuścić obecnie terytorium Ukrainy: ci, którzy mają co najmniej troje dzieci w wieku poniżej 18 lat; ci, którzy nie są zdatni do służby wojskowej i posiadają odpowiednie dokumenty wojskowej komisji lekarskiej; ci, którzy opiekują się osobami niepełnosprawnymi. 

    Władze zapowiadają kolejne korytarze humanitarne z atakowanych miast

    Otwarcie w czwartek kolejnych korytarzy humanitarnych z atakowanych przez siły rosyjskie miast zapowiedziała wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk na briefingu.

    Do Połtawy będą ewakuowani mieszkańcy Trościańca, Krasnopola i Sum w obwodzie sumskim, do Łozowej - mieszkańcy Iziuma, do Zaporoża - mieszkańcy Mariupola, a do Pokrowska – mieszkańcy Wołnowachy.

    Do Kijowa będzie się odbywać ewakuacja z Borodzianki, Buczy, Irpienia i Hostomla.

    Ukraińska redakcja BBC poinformowała, że mimo uzgodnień w sprawie korytarzy humanitarnych ewakuacja cywilów w środę w wielu miastach Ukrainy nie odbyła się. Rosyjscy wojskowi przeszkodzili ewakuacji m.in. z Mariupola. Udało się natomiast ewakuować mieszkańców Enerhodaru i Worzela. 

    Ostrzał Charkowa i innych miast obwodu; 4 osoby zabite we wsi Słobożanske

    Intensywny ostrzał i bombardowanie różnych obiektów cywilnych Charkowa oraz innych miast obwodu charkowskiego trwały w nocy ze środy na czwartek. W wiosce Słobożanske zginęły 4 osoby – podały służby ratunkowe.

    Pocisk trafił w dom mieszkalny. „Pod gruzami zginęły 4 osoby: 2 kobiety i dwoje dzieci. 5-letnia dziewczynka przeżyła, ale odniosła obrażenia” – poinformowały służby ratunkowe.

    Późnym wieczorem w środę pocisk trafił w centrum handlowe Nikolsky w centrum Charkowa. Budynek został zniszczony i zapaliły się elementy konstrukcyjne. Pożar ugaszono około godz. 3 w nocy.

    Armia ukraińska przeprowadziła kontratak pod Kijowem i zniszczyła 5 czołgów wroga

    Siły zbrojne Ukrainy wykonały w nocy ze środy na czwartek kontratak pod Kijowem i zniszczyły pięć rosyjskich czołgów - powiedział doradca szefa MSW Ukrainy Wadym Denysenko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.

    "Noc była dość trudna, ale generalnie można powiedzieć, że armia ukraińska wykonała kontratak pod Kijowem. Pokonaliśmy pięć czołgów. Rano w Kijowie słychać było odgłosy bitwy artyleryjskiej na zachodnich obrzeżach. Rozumiemy, że teraz toczą się tam walki. Jednak nie są jeszcze dostępne żadne dalsze informacje" - stwierdził Denysenko.

    Armia powstrzymuje rosyjską ofensywę na Ukrainie - poinformował w nocy ze środy na czwartek sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych na Facebooku, dodając, że na niektórych odcinkach rosyjskie oddziały straciły swoją siłę bojową i wprowadzają rezerwy.

    Według sztabu generalnego ukraińskiej armii rosyjskie wojska nadal próbują zamknąć w okrążeniu Kijów, a także wzmacniają swoje oddziały wokół miasta Mikołajów na południu Ukrainy. 

    Brytyjczycy: Ministerstwo obrony: rosyjska kolumna stoi, mniejsza aktywność lotnictwa

    Rosyjska kolumna pod Kijowem nie przesunęła się w znaczący sposób już od ponad tygodnia, a w ostatnich dniach zauważono zmniejszoną aktywność rosyjskiego lotnictwa - oceniło w czwartek rano brytyjskie ministerstwo obrony w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    "Duża rosyjska kolumna na północy zachód od Kijowa poczyniła niewielki postęp od ponad tygodnia i doznaje ciągłych strat ze strony ukraińskich sił zbrojnych. Nastąpił zauważalny spadek ogólnej rosyjskiej aktywności w przestrzeni powietrznej nad Ukrainą w ostatnich dniach, prawdopodobnie w efekcie nieoczekiwanej skuteczności i oporu sił ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Rosja wysłała żołnierzy poborowych na Ukrainę, mimo poprzednich zapewnień prezydenta Putina, że tego nie zrobi. W miarę jak liczba ofiar będzie rosła, prezydent Putin będzie zmuszony sięgać do wszystkich oddziałów rosyjskich sił zbrojnych i innych źródeł, by uzupełniać straty" - napisano. 

    Sztab generalny: siły ukraińskie bronią Charkowa, Ochtyrki i Mariupola

    Siły zbrojne Ukrainy powstrzymują natarcie wojsk rosyjskich m.in. w kierunku donieckim, bronią Charkowa i Ochtyrki. Koncentrują się na tym, by nie dopuścić do posuwania się wroga naprzód w kierunku południowo-wschodnim – podał w czwartek sztab generalny.

    Jednocześnie trwa uszczelnianie granicy z Białorusią oraz obrona otoczonego Mariupola.

    Siły wojskowe w stolicy są w stanie nieustannej gotowości do odpierania ataku przeciwnika i przeciwdziałania jego natarciom.

    Na południu wojska rosyjskie są powstrzymywane w próbach ataku na Mikołajów, Krzywy Róg, Wozniesieńsk i Nowoworoncowkę w obwodzie chersońskim.

    Ministerstwo obrony: powstrzymujemy natarcia wroga na wszystkich kierunkach

    Armia ukraińska powstrzymuje natarcia wroga na wszystkich kierunkach; zaś siły rosyjskie ściągają rezerwy – poinformowało w czwartek rano Ministerstwo Obrony Ukrainy.

    "Siły zbrojne Ukrainy dają godny odpór i powstrzymują operacje natarcia sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na wszystkich kierunkach. Na niektórych z nich wojska okupacyjne straciły zdolność bojową i wprowadzają rezerwy” – poinformował resort.

    Ministerstwo podało, że w celu zwiększenia możliwości bojowych wojska rosyjskie przemieszczają do granic Ukrainy jednostki wojskowe z innych strategicznych kierunków.

    „Utrzymuje się prawdopodobieństwo dywersji na obiektach wojskowych i obiektach cywilnej infrastruktury” – zaznaczyło ministerstwo.

    Resort podkreślił w oświadczeniu, że Białoruś nadal wspiera wojska okupacyjne, stwarzając możliwość transportu paliwa i wykorzystania infrastruktury kolejowej oraz sieci lotnisk.

    Zaznaczono również, że siły rosyjskie nie rezygnują z planów otoczenia Kijowa i trwa ofensywa m.in. na miasta Izium, Sumy i Ochtyrka, a także w kierunku donieckim i tawryjskim.

    W strefie operacyjnej Morza Czarnego i Azowskiego siły rosyjskie nadal izolują rejon działań bojowych – dodało ministerstwo.

    Obrońcy Mariupola zniszczyli 4 czołgi i unieszkodliwili 11 pojazdów opancerzonych

    Obrońcy Mariupola zniszczyli w środę cztery rosyjskie czołgi, jeden bojowy wóz piechoty oraz unieszkodliwili jedenaście pojazdów opancerzonych, w tym wóz dowodzenia - podało w czwartek rano ukraińskie MSW na swoim profilu w serwisie Facebook.

    "Wróg próbuje zniszczyć Mariupol i jego mieszkańców. Obrońcy trzymają linię obrony już kolejny dzień. Specjalne podziękowania dla policji, która patroluje miasto i pomaga jego mieszkańcom. Nasza piechota morska zniszczyła wczoraj (w środę) 4 czołgi i jeden bojowy wóz piechoty" - podało ministerstwo.

    "Gwardziści pułku +Azow+ zniszczyli i uszkodzili 11 jednostek pojazdów opancerzonych. W tym wóz dowodzenia. Strat piechoty (wroga) nikt nie liczy. Ludzie wierzą w obrońców: wielu nie chce wyjechać, a większość nie ma dokąd" - czytamy w komunikacie.

    Od początku wojny w mieście na południowym wschodzie Ukrainy zginęło ponad 1200 cywilów.

    Lokalne władze: Rosjanie ostrzeliwują przedmieścia Sumy

    "Rosyjskie samoloty bombardują przedmieścia Sumy, miasta na północnym wschodzie Ukrainy" - poinformował w nocy ze środy na czwartek szef lokalnej administracji obwodowej Dmytro Żywycki w mediach społecznościowych.

    Rosyjskie pociski spadły także na osiedla mieszkaniowe w mieście Ochtyrka, na południe od Sumy.

    W nocy siły rosyjskie kontytuowały ostrzał miasta Mikołajów na południu Ukrainy.

    "Strzelają do nas ze strony Kropywnyckiego Gradami i Uraganami. Albo sprawdzają siłę naszych posterunków albo przygotowują się do ataku" - informował jeszcze w środę wieczorem mer tego miasta Ołeksandr Sienkewycz w nagraniu wideo.

    Z Sum ewakuowano ponad 43 tys. osób

    Ponad 43 tys. osób ewakuowano w środę z Sum na północnym wschodzie Ukrainy – poinformował w czwartek wiceszef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko na Telegramie.

    „Wszystkie ewakuowane z Sum osoby przybyły do Łubni i wyruszyły dalej na Zachód kraju” – napisał Tymoszenko.

    UNICEF: ponad milion dzieci uciekło z Ukrainy od początku rosyjskiej inwazji

    W ciągu niespełna dwóch tygodni od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę ponad milion dzieci uciekło z terenów objętych konfliktem do krajów sąsiednich - poinformowała szefowa Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) Catherine Russell.

    "Od początku inwazji zginęło na Ukrainie co najmniej 37 dzieci, 50 zostało rannych, a ponad milion uciekło do sąsiednich krajów" - oświadczyła w środę Russell.

    Szefowa UNICEF stwierdziła, że jest przerażona doniesieniami o rosyjskim nalocie na szpital położniczo-pediatryczny w ukraińskim mieście Mariupol.

    "Dzieci na Ukrainie rozpaczliwie potrzebują pokoju" - podkreśliła Russell.

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki