Kierownictwo Fed nadal deklaruje, że warunki gospodarcze „zapewne zagwarantują utrzymanie nadzwyczajnie niskich stóp procentowych do końcówki 2014 roku”. Niektórzy liczyli, że data ta zostanie zmieniona na 2015 rok.
Do końca tego roku kontynuowana będzie „operacja Twist”, w ramach której bank centralny USA sprzedaje krótkoterminowe obligacje i kupuje papiery skarbowe o zapadalności od 7 do 30 lat. Rezerwa Federalna nadal będzie reinwestować kapitał i odsetki z zapadających obligacji, przyczyniając się do wywierania presji na spadek stóp procentowych.
Nie brakowało jednak ekspertów i inwestorów, którzy liczyli na coś więcej. Tym „czymś” mogła być obniżka stawki oprocentowania rezerw bankowych lub zasygnalizowanie możliwości wznowienia zakupu aktywów finansowych (tzw. QE3), gdyby perspektywy koniunktury gospodarczej uległy pogorszeniu.
Tymczasem sierpniowy komunikat FOMC od swego czerwcowego poprzednika różni się tylko pierwszym akapitem. Oceniając stan amerykańskiej gospodarki władze Fed odnotowały „pewne spowolnienie aktywności” w pierwszej połowie roku. Uwadze Komitetu nie umknął wolniejszy wzrost zatrudnienia i utrzymujące się „podwyższone bezrobocie”. Wolniejszemu wzrostowi wydatków konsumpcyjnych towarzyszyła depresja na w budownictwie mieszkaniowym. Bieżąca inflacja spadła za sprawą niższych cen ropy i gazu, a długoterminowe oczekiwania inflacyjne jak zawsze pozostały „stabilne”.
Reakcja rynku była jednoznacznie, lecz umiarkowanie, negatywna. Bezpośrednio po ogłoszeniu komunikatu Dow Jones i S&P500 wymazały wcześniejsze wzrosty i znalazły się pod kreską, tracąc niespełna 0,1%. Notowania złota obniżyły się o 1%, a kurs euro względem dolara spadł do 1,2251 wobec blisko 1,23 przed godziną 20:15.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































