

Prezydent Rosji apeluje o zawieszenie broni we wschodniej Ukrainie. Władimir Putin kieruje swój apel zarówno do prorosyjskich separatystów, jak i do wojsk ukraińskich.
Podczas spotkania z Patriarchą Rosji i Wszechrusi Cyrylem i innymi hierarchami rosyjskiego kościoła prawosławnego Putin zaapelował do stron konfliktu o jak najszybsze zakończenie walk i rozpoczęcie rozmów pokojowych, w których mogłaby pośredniczyć rosyjska cerkiew. Putin podkreślał, że z zaniepokojeniem i smutkiem obserwuje wydarzenia we wschodniej Ukrainie. "To okropne i tragiczne" - dodał rosyjski prezydent.
Władimir Putin poinformował, że rozmawia z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Putin ma mu przedstawić plan pokojowy dotyczący wschodniej Ukrainy. Właśnie w tym regionie wczoraj spadł Boeing linii Malaysia Airlines. Zginęło 298 osób - wszystkie będące na pokładzie. Maszyna prawdopodobnie została zestrzelona.
ReklamaZobacz także
Jeden z liderów separatystów wykluczył możliwość rozejmu
Jeden z liderów separatystów na wschodzie Ukrainy, Aleksandr Borodaj, wykluczył w piątek rozejm, którego domagały się Waszyngton i kraje europejskie. Dodał jednak, że separatyści dopuszczą śledczych na miejsce katastrofy malezyjskiego boeinga.
"Nie istnieje kwestia zawieszenia broni, ale umożliwimy ekspertom dostęp na miejsce katastrofy" - oświadczył Borodaj, premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, na konferencji prasowej w Doniecku.
Dodał, że utrzymuje kontakt z przedstawicielami Holandii, skąd w czwartek wyleciał samolot z 298 osobami na pokładzie, oraz Malezji, dokąd zmierzała maszyna.
"Domagają się, byśmy pozostawili miejsce (katastrofy) w nienaruszonym stanie, więc teraz niczego tam nie dotykamy" - zaznaczył. Podkreślił, że rozwiązaniem byłoby przewiezienie ciał ofiar katastrofy do Charkowa, ponieważ w Doniecku nie ma technicznych możliwości, aby je przechować. Do tej pory znaleziono ciała 181 ofiar.
Borodaj odrzucił odpowiedzialność separatystów za czwartkową katastrofę malezyjskiej maszyny. Jak tłumaczył, broń, którą oni dysponują, umożliwia zestrzelenie samolotu lecącego maksymalnie na wysokości 4 tys. metrów, a nie 10 tys. metrów - na której leciał malezyjski samolot. Przekonywał też, że separatyści nie mają na uzbrojeniu żadnych zestawów rakietowych Buk, z których - jak podejrzewają władze w Kijowie - został zestrzelony samolot.
Kontakt z Boeingiem 777 malezyjskich linii lotniczych, który leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur, utracono w czwartek po południu. Na pokładzie znajdowało się 298 osób - 283 pasażerów i 15 członków załogi. Wszyscy zginęli.
Samolot uderzył w ziemię w okolicach miast Szachtarsk i Torez w obwodzie donieckim. W rejonie trwają walki między prorosyjskimi separatystami a ukraińskimi siłami rządowymi.
PAP/IAR


























































