Trochę wieje, ale czego się nie robi dla pracy marzeń. Będzie ona idealna dla lubiących przyrodę introwertyków, gdyż "biuro" mieści się na bezludnej irlandzkiej wyspie - Great Blasket Island. Na chętnych czeka półroczny kontrakt.
Praca na wyspie położonej na południowy wschód od Irlandii w hrabstwie Kerry obejmuje prowadzenie kawiarenki i trzech domków, w których można zakwaterować do 21 turystów od 1 kwietnia do końca września. Bo choć od połowy XX wieku jest ona niezamieszkała, to ze względu na swój unikatowy charakter przyciąga turystów.
Idealnie byłoby, gdyby do pracy zgłosiła się para - czytamy w ogłoszeniu. Może to być rodzina, przyjaciele, znajomi. Jednak muszą się przygotować na "twarde warunki". Na wyspie nie ma bowiem doprowadzonego prądu (zapewniają je turbiny wiatrowe, choć raczej nie na tyle, by przez całą noc oglądać filmy), wifi ani podłączonej ciepłej wody (jest za to boiler na gaz). Zakupy, opłacane przez pracodawców, są dostarczane przez łodzie. W sezonie przypływa ich nawet 6 dziennie.
** Job Vacancy **
— Great Blasket Island (@gbisland) 10 stycznia 2020
A unique position required - looking for long term management of Island Accommodation and Coffee Shop. Couple or two friends.
1st April 2020 - October 2020 accommodation and food provided.
Email Alice on info@greatblasketisland.net for more information pic.twitter.com/RJFfrr4QDH
Za to, jak informują pracodawcy, są:
- kominki,
- dzika przyroda,
- idylliczne piękno.
Aplikujący kandydaci, oprócz posiadania umiejętności przetrwania w trudnych warunkach i zamiłowania do majsterkowania, powinni też być otwarci i przyjaźnie nastawieni do innych.
Szczegóły oferty można uzyskać, wysyłając maila na adres: info@greatblasketisland.net.
Jak informuje "The Guardian", poprzedni opiekunowie wyspy zrezygnowali po jednym sezonie, gdy część społeczności oskarżała ich o zbyt dużą aktywność w mediach społecznościowych, która z kolei przyciągała coraz więcej turystów, powodują powolną degradację niezwykłego charakteru miejsca. Jednak sam pobyt wspominają ze wzruszeniem, dziękując że mogli spędzić na wyspie cudowny czas.
Great Blasket Island [po irlandzku - An Blascaod Mór]
Great Blasket Island jest najbardziej znana spośród archipelagu sześciu wysp. Ich mieszkańcy jeszcze sto lat temu zwykli mówić, że bliżej im do Ameryki i tam mają swoją parafię niż do Irlandii.
W XIII wieku, zapewne jako pierwsi, a przynajmniej takie są wzmianki, na wyspach zacumowali mnisi. W XIII wieku znalazły się w rękach rodu Ferriterów, których ostatni przedstawiciel został stracony w 1641 roku jako wódz rebelii i poeta (do dziś nie udało się ustalić, co było jego większym przewinieniem).
Były domem dla trzech znanych irlandzkich pisarzy: Tomasa Ó Criomhthaina, Peig Sayers (zwana Królową Blasket) i Muirisa Ó Suilleabhaina. Odrestaurowane domy dwóch pierwszych można odwiedzać (jeden służy za hostel). Z kolei lokum ostatniego znajduje się w ruinie.
Irlandczycy chlubią się literaturą z Blasket. Tym bardziej, że część z powstałych książek to zapis ustnego przekazu sprzed wielu (nawet) wieków.
Dodatkowo będąc na wyspach, można podziwiać wieloryby, charakterystyczne tylko dla tego obszaru gatunki ptaków morskich, w tym mew albo po prostu w spokoju pospacerować.
































































