Możemy już oficjalnie poinformować, że o godz. 20.22 zakończyły się działania gaśnicze w Przylepie, gdzie paliła się hala, w której składowane były substancje chemiczne - poinformował PAP rzecznik prasowy lubuskiej PSP st. kpt. Arkadiusz Kaniak. Dodał, że na miejscu przez całą noc pozostanie ok. 18 strażaków.


"Standardowo, jak zawsze przy tego typu działaniach zostawiamy - w tym przypadku trzy - zastępy straży pożarnej, czyli ok. 18 strażaków - na dozór nocny, w razie gdyby coś jeszcze się działo. Strażacy będą na miejscu całą noc" - powiedział st. kpt. Arkadiusz Kaniak.
Dodał, że w gaszeniu pożaru brało udział ok. 200 strażaków. "W czasie szczytu było to blisko 80 zastępów" - powiedział. Natomiast średnio w gaszeniu pożaru uczestniczyło ok. 60 zastępów z uwagi na potrzebę działań rotacyjnych.
Władze twierdzą, że jest bezpiecznie
Dodał, że monitoring powietrza był prowadzony zarówno przez Państwową Straż Pożarną, przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska ale także przez Centralne Biuro Analiz Zagrożeń Wojska Polskiego.
Odniósł się też do kwestii ewentualnego zanieczyszczenia wód. "Sanepid prowadzi w tej chwili działania w trzech miejscach: Przylepie, Łężycy i Zielonej Górze badając wodę, z której korzystają mieszkańcy. Nie ma żadnych przesłanek, że cokolwiek z ta wodą może się dziać" - powiedział.

Przedstawiciel PSP zaznaczył, że przez cały czas były przeprowadzane pomiary przez cztery grupy chemiczne strażaków i jedną wojskową. "Żadne wyniki nie były niepokojące. Trwają działania dogaszające, w przeciągu kilku godzin pożar zostanie ugaszony i zostanie wznowiony ruch kolejowy" - dodał.
Pożar składowiska odpadów w Zgierzu.
— Dariusz Joński (@Dariusz_Jonski) July 23, 2023
luty 2017 – kwiecień 2018 - 1000 transportów odpadów z Wielkiej Brytanii i Włoch.
2018 r. - wielki pożar składowiska odpadów w Zgierzu
2023 r. -odpady dalej zalegają
Na zwiezieniu śmieci firma zarobiła 35 mln, a dostała 1 mln kary... pic.twitter.com/1BU5HPKwan
Minister środowiska Anna Moskwa oceniła, że w związku z pożarem nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców.
"Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców, ale to wszystko dzięki temu, że Państwowa Straż Pożarna, Ochotnicze Straże Pożarne podejmują adekwatne działania. Jest duże zaangażowanie policji, Inspekcji Ochrony Środowiska, ratowników i wszystkich służb" - powiedziała minister środowiska na konferencji nt. pożaru.
Minister poinformowała też, że kolejnym etapem po zakończeniu akcji ratowniczej będą analizy stanu środowiska. Powołana zostanie ponadto grupa, która zajmie się usuwaniem skutków pożaru.
Wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba zaapelował do mediów, aby nie dezinformowały społeczeństwa. "To służby są właściwe aby informować społeczeństwo o tym co się dzieje" - powiedział.
Podkreślił, że zarówno pomiary powietrza, jak i inne elementy związane z działaniem WIOŚ i PSP, nie wskazywały na zagrożenia życia i zdrowia mieszkańców. "Wszystkie działania w tym zakresie były i są podejmowane" - dodał.
Wojewódzki inspektor ochrony środowiska Mirosław Janecki podkreślił, że analizy i badania prób powietrza są robione na bieżąco. "Wszystkie wyniki, którymi dysponuję na chwilę obecną są pozytywne. Nie stwierdziliśmy przekroczeń dopuszczalnych norm (…) - mówimy tu głównie o węglowodorach aromatycznych" - powiedział.
Lubuski komendant wojewódzki PSP st. bryg. Patryk Maruszak sprecyzował, że próbki do badań pobierane były na wysokości 2 metrów oraz na wysokości dachów budynków.
Mirosław Janecki dodał, że na miejscu pracuje samochód przystosowany do prowadzenia pomiarów ciągłych.
Wyjaśnił, że monitorowany jest również stan wód w zbiornikach wodnych ale i oczyszczalni ścieków. "Wody po pożarowe są zbierane w zbiorniku retencyjnym i nie są przepuszczane przez bioblok, a - co za tym idzie - zostaną potraktowane jako odpady i będą musiały być zutylizowane w inny sposób. Na pewno nie będą oczyszczane na miejscu" - dodał.
"Będą też pobierane próby wody pitnej z trzech ujęć głębinowych" - przekazał inspektor. Zaznaczył, że chodzi o znaczne głębokości, "więc w zasadzie nie ma żadnego niebezpieczeństwa, ale dla świętego spokoju trzeba wszystko przeanalizować i przebadać".
Wyjaśnił, że będą również pobierane próbki gleby na miejscu i w okolicy. "Przede wszystkim na terenie ogródków działkowych" - wyjaśnił.
Marszałek: Płonie niebezpieczna trucizna
Inne zdanie ma marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak. Jak podała, z ekspertyz wynika, że płonie niebezpieczna trucizna N-winyl, metylobenzen, ołów, toluen, ksylen oraz inne. "W Przylepie były składowane niebezpieczne, toksyczne odpady. W 2019 r. NSA postanowił, że Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki ma obowiązek niezwłocznie usunąć te odpady. Teraz z Wojewodą pudrują te czarne kłęby dymu!" - pisała.
ALERT RCB jedno, a minister Anna Moskwa drugie... To jest zagrożenie czy nie ma zagrożenia?
— Elżbieta Anna Polak (@ElzbietaPolak) July 23, 2023
Zapytałam czy minister Moskwa zna tę ekspertyzę wykonaną przez WIOŚ na zlecenie Prokuratora. Czy wie, jaka trucizna płonie w Przylepie? Kto usunie skutki pożaru?
NIE MAM ODPOWIEDZI... pic.twitter.com/jajDqe5hm9
Rzecznik lubuskiej straży pożarnej powiedział PAP, że od soboty niezmiennie na miejscu akcji pracuje około 200 strażaków.
GIOŚ: Kontrole spółki Awinion stwierdziły, że odpady stwarzają zagrożenie dla życia
Przeprowadzone w 2015 roku dwie kontrole w spółce Awinion stwierdziły nieprawidłowości w zakresie gospodarowania odpadami, które stwarzają zagrożenie życia i zdrowia dla osób znajdujących się w strefie oddziaływania magazynu - wynika z dokumentu przekazanego PAP przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.
Kontrole wykazały też potencjalne zagrożenie zanieczyszczenia środowiska, a firma nie przekazywała odpadów do miejsc ich utylizacji.
Wcześniej, bo w grudniu 2014 roku, przeprowadzone zostały przez inspektorów WIOŚ w asyście funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze oględziny terenu użytkowanego przez spółkę Awinion, w trakcie których stwierdzono szereg uchybień takich jak: magazynowanie odpadów w miejscu na ten cel nieprzeznaczonym, magazynowanie odpadów w sposób umożliwiający ich zmieszanie (odpady magazynowane były w większości przypadków w nieoznaczonych, nieopisanych pojemnikach, w sposób uniemożliwiający identyfikację magazynowanego medium/substancji
Stwierdzono też brak wyposażenia hali magazynowej w wanny ociekowe umożliwiające zbieranie ewentualnych wycieków substancji niebezpiecznych, brak na wyposażeniu hali magazynowej środków do likwidowania i unieszkodliwiania wycieków substancji niebezpiecznych i rozszczelnienie kilku pojemników/beczek, w których magazynowane były odpady. Stwierdzono również, że hala magazynowa na głównym ciągu komunikacyjnym była nieprzejezdna, gdyż zastawiona była pojemnikami z odpadami.
Lubuski WIOŚ ustalił, że pod koniec stycznia 2015 r. na terenie hali magazynowej wynajmowanej przez Awinion, zmagazynowanych było ok. 3 tys. 363 m sześciennych odpadów i w większości były to odpady niebezpieczne. Stan magazynowy systematycznie powiększał się. WIOŚ ocenił, że zachodzi zagrożenie porzucenia odpadów w miejscu ich magazynowania.
Po zakończeniu kontroli wydane zostało zarządzenie pokontrolne oraz wszczęto dwa postępowania administracyjne w sprawie wymierzenia kar pieniężnych i wydano dwie decyzje. Pierwsza z 10 kwietnia 2015 r. wymierzająca karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł za prowadzenie działalności w zakresie zbierania odpadów z naruszeniem warunków określonych w treści decyzji Starosty Zielonogórskiego.
Druga, z 13 kwietnia 2015 r., wymierzająca karę pieniężną w wysokości 500 zł za nieprzedłożenie w ustawowym terminie marszałkowi województwa lubuskiego zbiorczego zestawienia danych o rodzajach i ilości wytworzonych odpadów oraz o sposobach gospodarowania nimi za 2013 rok.
Jak wskazano w dokumencie pokontrolnym, mając na uwadze ryzyko wystąpienia zagrożenia porzucenia odpadów, a także stwierdzone liczne nieprawidłowości, Lubuski WIOŚ wystąpił do Prezydenta Miasta Zielona Góra o uchylenie w trybie natychmiastowym obowiązującego wówczas zezwolenia na zbieranie odpadów przez Awinion. Dnia 8 kwietnia 2015 r. decyzja została uchylona.
Podczas kontroli zakończonej 17 marca 2015 roku ustalono, że na hali magazynowej zgromadzono ok. 4 tys. 810 m sześciennych odpadów, co oznaczało, że stan magazynowy od dnia zakończenia poprzedniej kontroli powiększył się o blisko 1 tys. 500 m sześciennych odpadów.
Z dokumentu wynika ponadto, że prowadzone postępowanie egzekucyjne nie doprowadziło do usunięcia nielegalnie zmagazynowanych odpadów, a nałożone na spółkę dwie grzywny po 50 tys. zł każda okazały się bezskuteczna, gdyż spółka nie posiada żadnych środków podlegających zajęciu.
Lubuski WIOŚ jako pierwszy stwierdził konieczność niezwłocznego usunięcia odpadów pismem z końca października 2020 r. Stwierdzono, że sposób magazynowania odpadów niebezpiecznych (beczki i pojemniki poustawiane jeden na drugim) jest nieprawidłowy i może spowodować ich rozszczelnienie, wypłynięcie niebezpiecznych substancji i przedostanie się ich do środowiska może być przyczyną bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku.
Ponadto na podstawie opinii biegłego sądowego z zakresu ochrony środowiska i gospodarki odpadami ustalono m.in., że odpady były gromadzone wbrew przepisom pożarowym, a przede wszystkim bezpośrednio na granicy posesji oraz stwierdzono gromadzenie odpadów łatwopalnych wraz z odpadami intensyfikującymi pożar będącymi silnymi utleniaczami, co wzmaga ryzyko pożarowe.(PAP)
pif/ mhr/
autorzy: Marta Stańczyk, Łukasz Pawłowski
mas/ pif/ pat/




























































