O ile gospodarka jako całość dopiero podnosi się po ciosach kryzysowych, o tyle wyniki finansowe przedsiębiorstw są już kilka kroków dalej, w nowej rzeczywistości.


W pierwszym kwartale łączny wynik średnich i dużych firm w Polsce był nie tylko dużo wyższy niż przed rokiem, ale też znacznie wyższy niż można było oczekiwać. To dość zaskakujące i nieintuicyjne zjawisko. Możliwe, że ma jakieś jednorazowe przyczyny, ale odzwierciedla też solidną kondycję finansową sektora większych przedsiębiorstw.
Przychody przedsiębiorstw niefinansowych, które zatrudniają co najmniej 50 osób, wyniosły w pierwszym kwartale 868,2 mld zł i były o 10,3 proc. wyższe rok do roku. Zaś wynik finansowy netto sięgnął 47,1 mld zł i był o 154 proc. wyższy rok do roku (podaję jako ciekawostkę, generalnie w przypadku wyników nie powinno się podawać dynamik procentowych, tak jak w przypadku wszystkich wskaźników, które mogą przyjąć wartość ujemną).
Na wykresie pokazałem oba wskaźniki – przychody i wynik – po oczyszczeniu z efektów sezonowych. Wygląda to imponująco. Przychody są już znacznie powyżej przedkryzysowego trendu, a wynik finansowy znalazł się w kosmosie. Nigdy wcześniej nie przekroczył 37 mld zł w ciągu kwartału, a teraz wyniósł 50 mld zł.
Niestety nie mamy jeszcze szczegółów, które pozwoliłyby lepiej wyjaśnić, co się wydarzyło z wynikiem netto. Może jakieś duże spółki rozwiązywały rezerwy? Lub był to wynik innych zdarzeń jednorazowych? Więcej dowiemy się, gdy GUS opublikuje bardziej szczegółowe dane.

Jednak bez względu na szczegóły, można postawić tezę, że kondycja finansowa większości średnich i dużych firm jest bardzo dobra. Kryzys mocno uderzył w niektóre sektory i to najczęściej w te, w których dominują firmy mikro- i małe – turystykę, rekreację, gastronomię itp. Duże firmy zaś poradziły sobie w miarę dobrze z recesją, korzystając z kilku sprzyjających zjawisk: rosnącego popytu zagranicznego na towary, rosnących cen towarów, pomocy finansowej państwa, zdolności do przerzucenia się na internetowe kanały sprzedaży.
Innym ważnym zjawiskiem jest przyspieszenie inwestycji. W pierwszym kwartale nakłady przedsiębiorstw na środki trwałe były 4,6 proc. wyższe rok do roku, co też było pewnym zaskoczeniem. Najmocniej rosły inwestycje w nieruchomościach, transporcie oraz sektorze TMT (telekomunikacja, media, technologie). I to jest zrozumiałe, ponieważ są to te obszary gospodarki, które na kryzysie albo skorzystały, albo przynajmniej nie straciły.
Natomiast pewnym negatywnym zaskoczeniem na tle powyższych informacji jest fakt, że wciąż ujemną dynamikę notowały inwestycje w przetwórstwie przemysłowym, które przeżywa wyjątkową hossę. Postawiłbym tezę, że przedsiębiorstwa produkcyjne jeszcze nie zdążyły zareagować na wyjątkowo mocny popyt zwiększonymi nakładami na nowe moce produkcyjne. Dla niektórych firm doskonała koniunktura jest dużym zaskoczeniem, wiele też sądzi, że jest to zjawisko przejściowe. Koniec końców przyspieszenie inwestycyjne w tym sektorze nastąpi zapewne od drugiego kwartału.



























































