Oszust proponował osobom bez zdolności kredytowej pożyczki w bankach „po znajomości”. Za swoją usługę pobierał od 300 do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Szans na kredyt oczywiście nie było, a opłata wstępna przepadała. Udało mu się wyłudzić co najmniej 200 tys. zł.
Oszusta zatrzymała policja w Krakowie. Postawiono mu 169 zarzutów. Schemat działania 35-latka był prosty. Założył firmę pożyczkową pośredniczącą w uzyskiwaniu kredytów. Swoje anonse kierował do osób, które nie posiadały zdolności kredytowej. Oferty zamieszczał na popularnych internetowych portalach z ogłoszeniami.
Potencjalnym klientom tłumaczył, że ma duże znajomości w bankach, a na dodatek wsparcie bliżej nieokreślonych prywatnych inwestorów. Klientów prosił o podanie danych osobowych, w tym miejsca zamieszkania. Następnie wyszukiwał w internecie najbliższą ofierze placówkę bankową lub SKOK i informował, że tam należy udać się po pieniądze. Zapewniał, że tam pracuje jego znajomy, który bez problemu podpisze umowę.
Za swoją usługę pobierał od 300 do nawet 29 tys. zł. Prowizja zależała od kwoty wnioskowanego kredytu. Pieniądze należało wpłacić z góry na wskazane konto bankowe. Jeśli pokrzywdzony nie dysponował pełną kwotą, zapewniał że dołoży od siebie brakującą część. Kiedy ofiara udawała się do placówki po pieniądze, oszust dzwonił i tłumaczył, że jego kolega jest chory i dziś nie będzie go w pracy. Wymawiał się też innymi przeszkodami, np. kontrolą w banku.

Nikomu nie udało się dostać kredytu za pośrednictwem 35-latka. Policjanci mieli natomiast problem z ustaleniem pełnej listy oszukanych osób. Poszkodowani niechętnie przyznawali się do swojej naiwności. Ustalono, że oszust wyłudził ponad 200 tys. zł i nabrał w sumie kilkaset osób.





























































