„Chcemy im świadczyć usługi przetwarzania i rozliczania transakcji oraz wydawania kart. Obsługa kart w punktach handlowo-usługowych nie będzie naszą podstawową ofertą zagraniczną – poinformował Adam Parafiniewicz, prezes PolCardu.
PolCard bierze pod uwagę dwa warianty. Pierwszy to rozwój organizacyjny, który jest możliwy przez samofinansowanie się. Natomiast drugi, akwizycja, wymaga współpracy z zagranicznym inwestorem. Mowa tutaj o amerykańskiej grupie GTECH.
Ekspansja PolCardu nie oznacza jednak porzucenia starań o polski rynek. PolCard jako największa firma w tej branży posiada obecnie ok. 41 tys. punktów akceptujących karty. Szacuje się, że w 2006 r. będzie ich już 50 tys., przy 30 proc. przyroście liczby transakcji i ich wartości.
Spółka pracuje nad zwiększeniem funkcjonalności terminali. W 6,2 tys. terminali można już opłacić rachunki. Do końca roku takich punktów ma być już 10 tys.
Jeszcze w tym roku posiadacze kart będą mogli wypłacić gotówkę przy wykorzystaniu terminalu. „Pracujemy nad tym rozwiązaniem z bankami i organizacją Visa” – powiedział Parafiniewicz.
Prezes PolCardu skarży się na wolny rozwój transakcji internetowych. W ubiegłym roku rozliczono 136 tys. takich transakcji o wartości 28,4 mln zł, co stanowi przyrost o 100 proc. w stosunku do roku 2003. Zdaniem Parafiniewicza wciąż niewiele osób robi zakupy przez Internet. Wini za to wolny rozwój sieci sklepów internetowych i ich ograniczony asortyment.
A.J
Źródło: „Puls Biznesu”




























































