Becikowe ma tak samo wielu zwolenników, co przeciwników. Ci, którzy dzieci nie mają, twierdzą, że ten dodatek sytuacji biednych ludzi nie poprawi. Jednak Ci, którzy dzieci mają, wiedzą, że po urodzeniu dziecka każda złotówka ma znaczenie.
Porównując becikowe z podobnymi europejskimi rozwiązaniami, polskie wygląda dość marnie. Rosjanie becikowe otrzymują co prawda dopiero na drugie i każde następne dziecko, jednak jest ono w wysokości ok. 10 tys. dolarów. Becikowe w Niemczech, choć uzależnione od dochodów, może wynieść nawet 1800 euro i jest wypłacane co miesiąc przez rok. We Francji becikowego nie ma, jednak od ilości dzieci zależy, jakie Francuzi płacą podatki.
Wiele europejskich krajów boryka się z narastającym kryzysem demograficznym. Dzieci rodzi się coraz mniej, co przekłada się, szczególnie w Polsce, na coraz trudniejszą sytuację systemu emerytalnego. Wprowadzenie w Polsce becikowego w żadnym stopniu na wzrost liczby urodzeń nie wpłynęło. Nie znaczy to jednak, że podobne rozwiązania nie są potrzebne. Są niezbędne.
Muszą jednak przyjąć postać szeroko zakrojonego i długoterminowego planu. Becikowe, mimo jak najlepszych chęci autorów pomysłu, było głównie kartą przetargową przy głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza.
Szymon Matuszyński
Bankier.pl
s.matuszynski@bankier.pl
Zobacz też:
» Artysto, kredytu nie dostaniesz
» Polacy nie oszczędzają. Państwo tym bardziej.
» Kredyt hipoteczny a planowanie finansów osobistych
» Artysto, kredytu nie dostaniesz
» Polacy nie oszczędzają. Państwo tym bardziej.
» Kredyt hipoteczny a planowanie finansów osobistych





























































