Skrajnie prawicowa Duńska Partia Ludowa sprzedawała w sobotę tanie paliwo na siedmiu stacjach benzynowych w Danii. Niecodzienna akcja - to kampania wyborcza przed wyznaczonymi na 24 marca wyborami parlamentarnymi.


Oferta 9,5 korony (ok. 1,2 euro) za litr benzyny lub diesla, czyli prawie o połowę mniej niż wynosi cena rynkowa, spotkała się z dużym zainteresowaniem ze strony kierowców. Jak relacjonuje gazeta „Berlingske”, przed stacjami ustawiały się długie kolejki samochodów, a na wyspie Fionia doszło nawet do chaosu i konieczności wezwania policji.
Niejasne jest, czy z promocyjnych cen skorzystali jedynie zwolennicy Duńskiej Partii Ludowej, która w sondażach zdobywa kilkuprocentowe poparcie i nie jest faworytem. Ugrupowanie obiecuje, że jeśli dojdzie do władzy, to obniży podatki od paliw do najniższego poziomu wśród krajów UE.
Według informacji na stronie internetowej Duńskiej Partii Ludowej promocja na wybranych stacjach paliw została opłacona z funduszu kampanii wyborczej, z którego miały zostać sfinansowane tradycyjne reklamy. Kierowcy na miejscu mogli spotkać kandydatów partii do parlamentu.
W sondażach prowadzi Duńska Partia Socjaldemokratyczna z wynikiem 20,6 proc., rządząca obecnie w koalicji z Partią Liberalną oraz centrowym ugrupowaniem Umiarkowani. Ugrupowania te tracą większość. Niejasne jest, czy wynik socjaldemokratów pozwoli na zbudowanie nowej koalicji w oparciu o partie lewicowe. Alternatywą jest blok ugrupowań prawicowych, którego częścią jest Duńska Partia Ludowa.

Rząd Danii poinformował w piątek o uwolnieniu z rezerw strategicznych 124,6 tys. baryłek ropy naftowej, co stanowi jedną piątą krajowych zapasów, aby wywołać presję na rosnące ceny.
Ataki USA i Izraela na Iran oraz ataki odwetowe Iranu spowodowały znaczne zakłócenia na globalnym rynku ropy naftowej i gazu. W efekcie doszło do zamknięcia cieśniny Ormuz, przez którą rocznie transportowane jest ok. 20 proc. światowych dostaw tych paliw.
Daniel Zyśk (PAP)
zys/ mal/


























































