Karkołomne formalnie wydzielenie z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa spółki przesyłowej otworzyło drogę do zachowania w rękach państwa (wobec wprowadzenia PGNiG na giełdę) systemu przesyłowego gazu - chociaż twórcy Gaz-Systemu mówią raczej o rozbiciu monopolu PGNiG i wzroście przejrzystości rynku. Gaz-System przejmuje też od PGNiG obowiązki operatora polskiego odcinka gazociągu tranzytowego Jamał-Europa, należącego do EuRoPolGazu (chociaż 48 proc. udziałów EuRoPol Gazu zostaje w PGNiG).
Przede wszystkim jednak utworzenie operatora przesyłu ma umożliwić rozwijanie - do niedawna PGNiG-owskiej - sieci odpowiednio do potrzeb rynku, a nie dotychczasowego monopolisty (Gaz-System zgodnie z zasadą TPA udostępni sieć konkurentom PGNiG).
O takim rozwoju sieci mówi prezes Gaz-Systemu prof. Andrzej Osiadacz, według którego nasz system gazowy powinien zostać dostosowany do przesyłania co najmniej w dwóch kierunkach 30 mld m sześc. gazu rocznie. Nie wiadomo, czy i kiedy system zostanie tak rozbudowany. Nie wiadomo też, kiedy rynek będzie takiej modernizacji rzeczywiście potrzebował.
Prezes Osiadacz rok temu zapowiadał na łamach „Nowego Przemysłu” opracowanie planu rozwoju systemu gazowego („Będzie to fotografia stanu aktualnego i katalog potrzeb technicznych, które dopiero przełożymy na pieniądze” - mówił.). W lipcu tego roku prezes Gaz-Systemu powiedział nam, że program jest nadal przygotowywany. Wszystkie zapowiedzi sprzed roku odnosiły się zresztą do zupełnie innej spółki, niż obecny Gaz-System.
Przez czternaście miesięcy, licząc od kwietnia 2004 r. - bo tyle czasu ostatecznie trzeba było na utworzenie operatora przesyłu - należącą do PGNiG spółkę PGNiG-Przesył przekształcono w państwowy Gaz-System, leasingujący od dawnej spółki-matki przeważającą część majątku.
Chociaż wydzielenie operatora przesyłu wpisało się w przygotowania do upublicznienia PGNiG, resort skarbu utworzył Gaz-System przede wszystkim realizując zapisy Prawa energetycznego i bardziej szczegółowych programów dla sektora, dostosowanych z kolei do tzw. nowej dyrektywy gazowej UE. O ile jednak z dyrektywy wynika, że operator przesyłu powinien być niezależny pod względem prawnym, ale nie właścicielskim, o tyle Prawo energetyczne stanowi, że operator będzie spółką akcyjną, należącą wyłącznie do Skarbu Państwa. Efektem między innymi tego zapisu były kolejne etapy tworzenia Gaz-Systemu. Najwięcej kontrowersji wzbudził sposób wyposażenia Gaz-Systemu w sieć przesyłową, rzutujący także na możliwości i sposób inwestowania w rozbudowę systemu gazowego.
Po przekazaniu przez PGNiG Skarbowi Państwa - jako darowizny - wycenionej na 37,8 mln zł całości udziałów PGNiG-Przesył, spółka ta otrzymała warte 500 mln zł elementy infrastruktury systemu gazowego; była to dywidenda rzeczowa dla Ministerstwa Skarbu od zysku PGNiG za 2004 rok. Znacznie większy majątek o wartości 4,5 mld zł objęła siedemnastoletnia umowa leasingu operacyjnego z opcją wcześniejszego wykupienia sieci przez Gaz-System (chociaż przez cztery najbliższe lata Skarb Państwa ma również zamiar pobierać z PGNiG kolejne dywidendy rzeczowe). Resort skarbu wyjaśniał, że leasing był jedynym sposobem przekazania majątku wobec zadłużenia PGNiG i zobowiązań tej spółki, wynikających z obsługi długoterminowych kontraktów na import gazu. Leasingowany od PGNiG system gazowy ma przy tym rozbudowywać właściciel, czyli Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Rozwój ten ma być jednak zgodny z planami, opracowywanymi w Gaz-Systemie i uzgadnianymi z Urzędem Regulacji Energetyki. W lipcu prezes PGNiG Marek Kossowski mówił dziennikarzom, że programy inwestycyjne Gaz-Systemu będą realizowane bez korekt, jeżeli będą uzasadnione ekonomicznie (mimo że za nowe elementy sieci i tak zapłaci w ratach leasingowych spółka Gaz-System). Już teraz nietrudno zauważyć, że Gaz-System i PGNiG mogą ten ekonomicznie uzasadniony rozwój sieci różnie rozumieć. O ograniczeniu inwestycji, wynikającym z możliwości PGNiG, uprzedzał też resort skarbu.
Zdaniem prof. Osiadacza, nakłady na rozbudowę i modernizację sieci (nie pozwalającej teraz m.in. na swobodne tłoczenie gazu z północy na południe kraju) nie powinny być mniejsze niż wydatki, jakie dotychczas ponosił na ten cel PGNiG, czyli 250 do 300 mln zł rocznie. Sam Gaz-System, jak wynika z prezentowanej przed wakacjami symulacji, chce w najbliższych trzech latach zainwestować łącznie 310 mln zł (osiągając rocznie 47-48 mln zł zysku i odprowadzając w latach 2006-2008 raty kapitałowe od leasingu w wysokości 250, 260 i 268 mln). Od wiosny Gaz-System interesuje się też możliwościami korzystania ze środków UE. Utworzenie Gaz-Systemu jest pierwszą tak radykalną zmianą modelu polskiego gazowego rynku, ale nie wyczerpuje spisu przekształceń, których chce Unia.
Za dwa lata wydzielenie działalności przesyłowej ma nastąpić także na poziomie należących do Grupy Kapitałowej PGNiG spółek dystrybucyjnych, które zresztą działają dopiero od dwóch lat. Prawdopodobnie operatorami przesyłu staną się same spółki, przy czym resort skarbu nie wyklucza dzisiaj ich prywatyzacji. Niepewne swojej własnej sytuacji PGNiG jeszcze nie wypowiadało się oficjalnie o sposobach wydzielenia operatorów dystrybucji.
(mg)





























































