Oszuści i dorobkiewicze? Naga prawda o Social Lending

Dla jednych Social Lending jest zabawą w pożyczanie drobnych pieniędzy, dla innych ryzykownym, ale zyskownym sposobem na zarabianie. Czy można jednak w ten sposób bezpiecznie pozyskać lub zainwestować sporą kwotę pieniędzy? Zdania są podzielone.

Kto z nas nie zna dzisiaj takich serwisów jak:  Kokos.pl, Finansowo.pl czy też Monetto.pl. Odbywają się na nich aukcje między pożyczkodawcami a pożyczkobiorcami, a przedmiotem licytacji jest wysokość oprocentowania oferowanych pieniędzy. Indywidualnie negocjowany jest sposób pożyczania, wartość transakcji oraz czas trwania umowy.

W zależności od serwisu, można pożyczyć od 50 nawet do 100 tys. zł. W niektórych przypadkach nie pobiera się prowizji oraz opłaty wstępnej. Wiele osób fizycznych korzysta już z Social Lending, a popularność tego typu pożyczek ciągle rośnie. Czy jednak jest to dobre źródło pozyskania krótkoterminowego kapitału dla przedsiębiorców?

Z takich pożyczek finansowane są zazwyczaj wakacyjne wyjazdy, sprzęt rehabilitacyjny, czy też nowy komputer. Warto jednak zauważyć, że w ten sposób pozyskane pieniądze można również przeznaczyć na  uruchomienie własnego biznesu. Młody, dynamiczny z bagażem pomysłów ale bez funduszy – to obraz młodego przedsiębiorcy, dla którego Social Lending może być szansą na pozyskanie środków na własną firmę.

W czasie, kiedy banki nie są skłonne do pożyczania, a zainteresowania ze strony aniołów biznesu brak, pożyczki społecznościowe staja się alternatywą dla młodych biznesmenów. Poza tym realne oprocentowanie kredytów gotówkowych waha się w granicach 30 proc., natomiast oprocentowanie na portalach wynosi od 4 do 20 proc. Przykładowo na smava.pl wynosi ono średnio 14 proc. Pozyskanie pieniędzy poprzez portale jest więc sposobem tańszym od bankowych kredytów.

Czy możliwe jest więc, aby również małe i średnie przedsiębiorstwa znalazły pieniądze na rozwój w serwisach pożyczkowych? Wydaje się, że oferowane na tych portalach kwoty pożyczek są zbyt małe, by rozkręcić działalność firmy.
Nawet teoretyczna możliwość pożyczenia w ten sposób kilkuset tysięcy złotych raczej nie interesuje wielu oferentów. Przedsiębiorcy wolą bezpiecznie pożyczać w banku lub korzystać z funduszy unijnych.

Przedsiębiorstwo może jednak stać się członkiem takiego portalu w inny sposób. Firma, która posiada trochę wolnej gotówki może pożyczyć ją innemu podmiotowi za pomocą sieci. Zwrot z zainwestowanego w ten sposób kapitału może być spory i sięgać nawet 26 proc. Równie duże jest jednak ryzyko, że firma nie zarobi i straci całą gotówkę. Serwisy zajmujące się Social Lending zapewniają, że przypadki nieuczciwości są sporadyczne, a współczynnik spłacalności takich pożyczek przekracza 90 proc.

Jeżeli natomiast nie chcemy być uczestnikiem Social Lending, może warto pomyśleć, aby samemu stworzyć taki portal? Ich właściciele zarabiają na prowizjach od udzielonych pożyczek oraz różnych opłatach, np. za weryfikację czy też ubezpieczenie. Wydaje się więc, że nie powinno być problemów z zarobieniem na utrzymanie serwisu. Co jednak z zyskami? Zwiększają się, gdy przybywa użytkowników. Serwisy te zarabiają również, wchodząc w współpracę z bankami, w których np. klient portalu musi założyć konto. Zyski przynosi im przede wszystkim sprzedaż innych, bardziej zaawansowanych usług finansowych.

Z powodu ostrzejszej polityki kredytowej banków zainteresowanie Social Lending stale rośnie. Można więc spodziewać się rosnących zysków z takiej działalności. Główną barierą w założeniu takiego serwisu jest jednak początkowy kapitał, jakim podmiot musi dysponować na początku działalności. Właściciel smava.pl przeznaczył na to 4 mln euro. Poza tym serwisy mogą mieć problem ze znalezieniem inwestorów chętnych wyłożyć swoje pieniądze i skłonnych ponieść odpowiednie ryzyko.

Na jakie jeszcze inne trudności napotyka serwis zajmujący się Social Lending, mógł się przekonać Monetto.pl. W marcu użytkownicy tego serwisu podnieśli alarm. Nie działał bowiem telefon centrum klienta, a użytkownicy nie byli obsługiwani na bieżąco. Niektórzy internauci przestali spłacać swoje zobowiązania. Czy w takiej sytuacji serwis odpowiada za niespłacone zobowiązania? Nie, jeżeli nie było takiej adnotacji w umowie. Portal bowiem jedynie pośredniczy między pożyczkodawcą a pożyczkobiorcą.

Sytuacja Monetto na pewno nadwyrężyła wizerunek całej idei. W dodatku Polacy wciąż są nieufni w stosunku do pożyczania komuś swoich pieniędzy. Również przedsiębiorcy nie są zainteresowani pożyczaniem w Social Lending. Z jednej strony nie mogą oni tą drogą pozyskać tak wysokiego kapitału, jaki potrzebują, z drugiej nie chcą pożyczać swoich pieniędzy, jest to dla nich zbyt wysokie ryzyko.

BS

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Radek

Tytuł w jawnej opozycji do treści! Jak często tutaj niestety...

! Odpowiedz
0 0 ~Niekumaty

O czym sa te wypociny, bo nic nie kumam? Nowy gracz na rynku, czy co?

!
Polecane
Najnowsze
Popularne