REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

O TYM MÓWI WALL STREETOkazja w amerykańskiej technologii? Od dawna nie było tak tanio

2026-04-11 12:00
publikacja
2026-04-11 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Kruchy rozejm na Bliskim Wschodzie i wstrzymana żegluga w Cieśninie Ormuz wciąż stanowią zagrożenie, jednak eksperci do spraw inwestycji coraz głośniej mówią o otwierających się na rynku możliwościach.

Okazja w amerykańskiej technologii? Od dawna nie było tak tanio
Okazja w amerykańskiej technologii? Od dawna nie było tak tanio
/ Shutterstock

JPMorgan: Ceny ropy mogą znów przetestować wojenne szczyty

Analitycy JPMorgan ostrzegają, że ceny ropy mogą powrócić do testowania szczytów obserwowanych w kulminacyjnym momencie wojny w Iranie, jeśli odbudowa przepływu ładunków przez cieśninę Ormuz przeciągnie się do lipca. Obecnie rynki oczekują, że przepływ ropy zostanie w połowie przywrócony do maja, a w pełni do czerwca.

„Znacznie wolniejsze przywracanie przepływu do poziomu sprzed wojny aż do lipca może dodać do ceny od 15 do 20 USD za baryłkę” – zauważa JPMorgan.

W piątek baryłka ropy Brent kosztowała około 95 USD. W szczytowym momencie wojny cena baryłki tego gatunku podskoczyła do ponad 119 USD. Analitycy banku przypominają, że w czwartek wieczorem w Zatoce Perskiej pozostawało blisko 350 statków przeznaczonych do transportu surowców energetycznych. Około 240 z nich było już załadowanych.

Szef JPMorgan: Straty na kredytach prywatnych będą wyższe

Inwestorów niepokoi również sytuacja na rynkach niepublicznych, gdzie fundusze długu prywatnego są zmuszone do ograniczania wypłat środków klientom, co zostało sprowokowane przez kilka głośnych przypadków niewypłacalności dużych firm pożyczających od funduszy. Zasiało to obawy o rozprzestrzenienie się problemów na wycenianym na 1,8 bln USD rynku długu prywatnego.

Wakacje na giełdzie

Straty z powodu złych kredytów udzielonych mocno zadłużonym firmom będą znacznie większe, niż wielu sądzi, ostrzega Jamie Dimon, dyrektor generalny JPMorgan.

– Dzieje się tak dlatego, że standardy udzielania pożyczek powoli, ale systematycznie ulegały pogorszeniu praktycznie wszędzie – napisał w tym tygodniu szef największego amerykańskiego banku w corocznym liście do akcjonariuszy.

Osłabione standardy kredytowe zdaniem Jamiego Dimona przejawiają się w agresywnych, optymistycznych założeniach dotyczących przyszłych wyników przy ocenie wiarygodności pożyczkobiorców, w słabszych kowenantach finansowych i częstszym odraczaniu płatności kredytowych (PIK, ang. payment in kind). Wolumen kredytów udzielanych przez sektor pozabankowy gwałtownie wzrósł w ciągu ostatniej dekady, ponieważ zaostrzone regulacje bankowe zmusiły instytucje bankowe do wycofania się z części rynku kredytowego.

– W sektorze od dłuższego czasu nie było recesji kredytowej, a niektórzy zdają się sądzić, że ona już nigdy nie nadejdzie – mów Jamie Dimon.

Inwestujesz na rynkach zagranicznych? Odbierz 250 EUR na prowizje!

Jeśli szukasz geograficznej dywersyfikacji i bezpośredniego dostępu do światowych giełd, sprawdź ofertę Saxo Banku. To stabilny duński bank inwestycyjny oferujący dostęp do ponad 70 tysięcy instrumentów. Dlaczego warto rozważyć tu rachunek?

Bonus na start: Zakładając konto z linku na Bankier.pl, otrzymujesz równowartość 250 EUR do wykorzystania na prowizje za transakcje za transakcje na akcjach, ETF-ach i obligacjach przez pierwsze 90 dni.

Maksymalne bezpieczeństwo: Twoje niezainwestowane środki chroni duńska jurysdykcja do 100 tys. EUR. Bank posiada państwowy status SIFI (instytucja ważna systemowo).

Niskie koszty: Handel na giełdach w USA to prowizja zaledwie 0,08% (min. 1 USD). Broker nie pobiera opłat za przechowywanie aktywów ani za brak aktywności.

Wygodne podatki: Otrzymasz raport pomocny w rozliczeniu z polskim fiskusem oraz formularz W8-BEN (niższy podatek od amerykańskich dywidend).

Rachunek w Saxo Banku w promocji założysz na tej stronie »

Informacja: Publikacja ma charakter afiliacyjny. Jeśli skorzystasz z oferty Saxo Banku, możemy otrzymać wynagrodzenie.

UBS: Wyższe ceny ropy mogą opóźnić obniżki stóp

Stratedzy z UBS obniżyli swoje prognozy dla indeksu S&P 500 na koniec roku z 7700 do 7500 punktów, a na połowę roku z 7300 do 7000 punktów, argumentując to wyższymi cenami ropy, które zagrażają wzrostowi gospodarczemu i mogą opóźnić obniżki stóp procentowych przez amerykański bank centralny

„Nieco słabsze oczekiwania wobec sektorów energochłonnych i dóbr konsumpcyjnych wyższego rzędu są równoważone przez silniejsze prognozy dla sektora energetycznego i dalszy potencjał mikroprocesorów wynikający z popytu na sztuczną inteligencję” – komentują eksperci UBS.

W scenariuszu bazowym UBS oczekuje, że konflikt na Bliskim Wschodzie wygaśnie w nadchodzących tygodniach, a przepływy surowców energetycznych będą stopniowo wznawiane. Eksperci przyznają jednak, że odbudowa uszkodzonej w czasie wojny infrastruktury energetycznej potrwa, co najprawdopodobniej będzie oznaczać utrzymanie się wyższych cen nośników energii. Z powodu wyższych notowań ropy naftowej i inflacji UBS przesunął prognozę obniżki stóp procentowych przez Fed z września na grudzień.

Bank i tak nadal uważa amerykańskie akcje za atrakcyjne, spodziewając się, że po wygaśnięciu wojny, giełdę za oceanem będą napędzać solidne zyski spółek, korzystna polityka Fedu oraz monetyzacja sztucznej inteligencji.

Goldman Sachs: Pokoleniowa okazja do zakupu akcji technologicznych

Amerykańskie akcje technologiczne w porównaniu z szerokim rynkiem przeżywają najgorszy okres od pół wieku, co stworzyło rzadką, zdarzającą się raz na kilka dekad okazję do korzystnego kupna akcji z tego poturbowanego sektora, przekonują stratedzy z Goldman Sachs.

– Amerykański rynek akcji w ujęciu relatywnym nie wydaje się już tak drogi. Zyski spółek pozostały mocne, a jednocześnie ceny akcji przeszły korektę – zauważa Peter Oppenheimer, główny strateg ds. akcji w Goldman Sachs.

Analitycy banku zwracają uwagę na wskaźnik PEG, który ocenia atrakcyjność wyceny akcji w stosunku do tempa wzrostu zysków (ang. price/earnings-to-growth). Wskaźnik PEG dla amerykańskich akcji technologicznych jest obecnie niższy niż na rynkach światowych, co stanowi kolejny pozytywny sygnał dla inwestorów szukających rynkowych okazji.

„Wskaźnik PEG akcji technologicznych odzwierciedla głęboki pesymizm, który mógłby sugerować, że przyszłe zyski będą znacznie słabsze; wskaźnik jest tak niski jak na dnie po pęknięciu technologicznej bańki w latach 2003-2005” – wskazują stratedzy z Goldman Sachs.

Papiery te potaniały ze względu na obawy inwestorów o gigantyczne nakłady kapitałowe na sztuczną inteligencję oraz o wpływ narzędzi AI na produktywność, co uderzyło w wyceny firm tworzących oprogramowanie. Według strategów banku sektor technologiczny został ukarany nieproporcjonalnie mocno, mimo że fundamenty uzasadniają wyższe wyceny.

„Na całym świecie wskaźnik C/Z dla sektora IT jest niższy niż dla sektorów dóbr wyższego rzędu, dóbr podstawowych i przemysłu. W przeciwieństwie do innych branż, premia w wycenie sektora IT gwałtownie spadła w porównaniu z historyczną średnią” – oceniają eksperci z Goldman Sachs. Dodają, że zwrot z kapitału w spółkach technologicznych pozostaje wysoki, a prognozy zysków są rewidowane w górę w większym stopniu niż w innych sektorach.

Niepokoje na Bliskim Wschodzie dają dodatkowy argument za kupowaniem papierów spółek technologicznych, których przepływy pieniężne nie są tak wrażliwe na wahania tempa wzrostu gospodarczego.

Szef Fundstrat: Stosunek zysku do ryzyka jest dość korzystny dla akcji

Zawarte w tym tygodniu zawieszenie broni między USA a Iranem, choć kruche, oznacza, że rynek giełdowy osiągnął już twarde dno, uważa menedżer inwestycyjny Tom Lee, założyciel Fundstrat. Pewności dodaje mu również fakt, że główny indeks S&P 500 wzniósł się powyżej swojej 200-dniowej średniej kroczącej.

– Uważam, że obecnie stosunek zysku do ryzyka jest dość korzystny dla akcji – twierdzi analityk.

Uważnie obserwowany na Wall Street i znany ze swoich optymistycznych prognoz rynkowych ekspert zakłada, że indeks S&P 500 wzrośnie docelowo do 7700 punktów, co oznacza potencjał zwyżki o około 13 proc. względem obecnego poziomu.

Tom Lee w wywiadzie dla CNBC powiedział: – Inwestorzy, którzy spieniężyli swoje inwestycje, muszą zacząć się zastanawiać, na ile wojna jest w rzeczywistości kryzysem. Początkowo ludzie skupiają się na negatywach, ale potem muszą zacząć myśleć o możliwościach.

Choć Amerykanów zdążyły wystraszyć rosnące na stacjach ceny benzyny, analityk wcale nie obawia się ewentualnej recesji w USA i jej ujemnego przełożenia na rynki finansowe.

– Inwestorzy muszą zdać sobie sprawę, że wydatki na wojnę wynoszą około 30 mld USD, a docelowo wzrosną być może do 100 mld USD miesięcznie. To przecież stymulacja, która pobudzi gospodarkę. Każdy wzrost ceny ropy o 10 USD to cios dla konsumentów rzędu około 4 mld USD miesięcznie. Zatem miesięczne wydatki na działania zbrojne znacznie przewyższają skutki droższej ropy – podsumowuje założyciel Fundstrat.

Źródło: Verslo žinios (Grupa Bonnier)
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zdesperowani inwestorzy poszli po prośbie do premiera. Przymusowe wykupy trafią do osobnej ustawy
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
sterl
Okazje to może były 30 lat temu teraz to akcje są warte w USA 3 razy więcej niż PKB tego kraju nawet gdyby były zyski i to wysokie, a ich nie ma, to żeby na nich nie zarobić, ale nie stracić i odzyskać wydaną kasę z siłą nabywczą przy zakupie trzeba by płacić sowitą dywidendę co roku przez dwieście lat.

Powiązane: O tym mówi Wall Street

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki