Resort sprawiedliwości szykuje nowy bat na pijanych kierowców. Tylko już powyżej 0,5, a nie od 1,5 promila sąd będzie mógł orzec konfiskatę pojazdu - pisze wtorkowa "Rzeczpospolita".


Obecnie obowiązujące przepis pozwalające skonfiskować samochód obowiązują od marca tego roku. Orzeczenie przepadku jest stosowane, jeżeli sprawca ma stężenie alkoholu co najmniej – we krwi – o wartości 1,5 promila, a w wydychanym powietrzu o wartości 0,75 mg/dm sześc. Jednak w związku z szeroką krytyką tych przepisów resort sprawiedliwości przystąpił do prac nad ich nowelizacją.
Przygotowany projekt znosił przepadek obligatoryjny, jednak dla przepadku fakultatywnego pozostawiał warunek minimalnej zawartości alkoholu w organizmie. Innymi słowy, sędzia mógłby decydować o konfiskacie, ale nie wówczas, gdy we krwi stwierdzono mniej niż 1,5 promila, a w wydychanym powietrzu mniej niż 0,75 mg/dm sześc. Jednocześnie przepadek miał mieć zastosowanie tylko do sprawcy prowadzącego pojazd mechaniczny w ruchu lądowym. W takiej postaci projektowana nowelizacja została przedstawiona do konsultacji publicznych - czytamy w "RP".
Gdy projekt trafił do konsultacji, Krakowski Instytut Prawa Karnego (KIPK) podniósł, że nie ma racjonalnych argumentów za tym, że sprawcy prowadzącemu pojazd w sposób brawurowy i niebezpieczny, w stanie nietrzeźwości, gdy stężenie alkoholu wynosi aż 1,4 promila, nie grozi w ogóle przepadek pojazdów, zaś sprawca prowadzący pojazd w niewiele większym stanie nietrzeźwości mógłby już zostać objęty tym środkiem. Zalecono, by art. 178a par. 5 k.k. uległ więc zmianie w zakresie minimalnych wartości granicznych określających stopień nietrzeźwości sprawcy.
Instytut podniósł też, że projekt odróżnia sytuację prawną pijanych kierujących od sytuacji sprawców popełniających to samo przestępstwo w stanie pod wpływem środka odurzającego. Wtedy przepadek pojazdów grozi sprawcy zawsze, bez względu na stężenie środka i jego wpływu na bezpieczeństwo w ruchu, co narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności i równości wobec prawa. Na ten sam fakt zwrócił uwagę również rzecznik praw obywatelskich.

Ministerstwo Sprawiedliwości uwzględnia moją rekomendację zgłoszoną w ekspertyzie @KipkPl i zmienia przepis o przepadku pojazdów - ma grozić wszystkim pijanym przestępcom, a nie jak obecnie - tylko tym powyżej 1,5%. Uwzględniono też uwagę dot. wydłużenia vacatio legis ustawy. pic.twitter.com/S3nTerAyTk
— Mikołaj Małecki (@MikolajMalecki) July 2, 2024
W najnowszej wersji projektu, skierowanej do Komitetu Stałego Rady Ministrów, autorzy uwzględnili wskazane uwagi, rezygnując z określenia granicznych wartości zawartości alkoholu we krwi i w wydychanym powietrzu, a w konsekwencji pozostawiając ocenę zasadności zastosowania przepadku sądowi.
"Ideą tych przepisów, tej nowelizacji, jest stworzenie większych możliwości decyzyjnych dla sądów, czyli że sądy będą miały prawo podjąć decyzje, żeby w niektórych sytuacjach nie orzekać tego właśnie przepadku bądź też zamiast przepadku orzec możliwość wypłacenia nawiązki na rzecz Funduszu Sprawiedliwości" - mówił niedawno minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Minister zwrócił przy tym uwagę, że mogą być np. takie sytuacje, że "kierowca jedzie pojazdem, który jest pojazdem pożyczonym albo jest jakiś spór dotyczący własności tego pojazdu". "Albo może być sytuacja taka, że jest to pojazd już w takim stanie, że tak naprawdę Skarb Państwa by na siebie przejmował koszt utrzymania później tego pojazdu i przetrzymywania go na parkingach policyjnych" - wyjaśnił.
"Po prostu dajemy w takiej sytuacji swobodę sędziom" - podkreślił Bodnar.
Przepadek pojazdu lub jego równowartości będzie groził nie tylko kierowcy, ale również nietrzeźwemu sternikowi jachtu, motorówki czy skutera, a nawet pilotowi awionetki.
oprac. KWS
































































