Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła 25 czerwca br. śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego - poinformował we wtorek rzecznik tej prokuratury, prok. Piotr A. Skiba. Pełnomocnik pokrzywdzonego biznesmena, mec. Roman Giertych zapowiedział złożenie zażalenia.


Śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie 10 lutego 2025 roku. Sprawa związana była z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna, działce w Warszawie.
O tym, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie 25 czerwca br. umorzyła śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież, rzecznik prokuratury poinformował we wtorkowym komunikacie. Podkreślono w nim, że trzy opisane kwestie śledztwa umorzone zostały „wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.
Prok. Skiba przypomniał, że śledztwo dotyczyło doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, w okresie od maja 2017 r. do lipca 2018 r., do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, w kwocie „nie mniejszej niż 1 300 000 euro”, przez osoby działające w imieniu spółki Srebrna.
Jak zaznaczył, chodziło o wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd co do posiadania uprawnień do podejmowania decyzji w imieniu tej spółki, zamiaru realizacji inwestycji w postaci budynku wysokościowego na nieruchomości usytuowanej w Warszawie przy ul. Srebrnej oraz zamiaru wywiązania się wobec pokrzywdzonego z zapłaty wynagrodzenia za wykonanie zlecenia w imieniu spółki, polegającego na podjęciu się działań związanych z przygotowaniem tej inwestycji. Jak czytamy, śledztwo umorzono „wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.

Rzecznik przypomniał, że śledztwo dotyczyło też sprawy przyjęcia 7 lutego 2018 r. korzyści majątkowej w kwocie 50 tys. zł przez członka Rady Fundacji „Instytut im. Lecha Kaczyńskiego” w zamian za „nadużycie udzielonych mu uprawnień i niedopełnienie ciążących na nim obowiązków”, co mogło wyrządzić Fundacji szkodę majątkową. Również w tej sprawie prokuratura stwierdziła, iż „czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.
Czarzasty: Nie wtrącam się w decyzje prokuratury, to zasada demokracji
Zapytany na wtorkowej konferencji prasowej w Opolu o opinię w sprawie decyzji prokuratury, Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty powiedział, że „widocznie prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa”.
- Czasy kiedy politycy mówili co ma prokuratura robić na szczęście minęły. W związku z tym ja przyjmuję każdą decyzję prokuratury i przyjmuję każdą decyzję sądu, nawet jeżeli to dotyczy PiS-u czy innej struktury, którą nie lubię(...). Widocznie tak powinno być. Nie wtrącam się w decyzję prokuratury i nie wtrącam się w decyzję sądu. Myślę, że to są dobre zasady demokracji - powiedział marszałek Sejmu.
W śledztwie chodziło też o „nakłanianie” w lutym 2018 r. Geralda Birgfellnera do udzielenia korzyści majątkowej w kwocie 100 tysięcy zł. członkowi Rady Fundacji „Instytut im. Lecha Kaczyńskiego”, a następnie ułatwienia udzielenia ustalonemu członkowi rady nadzorczej tej fundacji korzyści majątkowej w kwocie 50 tysięcy złotych i jej przyjęcia „w zamian za nadużycie przez Radę udzielonych jej uprawnień lub niedopełnienie ciążących na niej obowiązków”. Także w tej kwestii umorzenie dotyczyło stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.
Prok. Skiba zaznaczył, że do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia na język niemiecki prokuratura nie będzie podawała szczegółowych podstaw umorzenia.
Później na konferencji rzecznik prokuratury podał, że z uwagi na długość postanowienia, liczącego – jak mówił – 63 strony, referent sprawy zdecydował, iż prokuratura nie będzie szerzej informowała o sprawie do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia, „by wszystkie strony procesowe” mogły zapoznać się z uzasadnieniem w tym samym czasie, bezpośrednio po przesłaniu materiałów z prokuratury. Podkreślił, że w ramach postępowania przesłuchanych zostało 38 świadków. Dodał, że prokuratura na uzyskanie tłumaczenia materiałów czeka do drugiej połowy lipca.
Przypomniał, że postępowanie było prowadzone w zakresie podejrzenia „oszustwa wielkich rozmiarów”. Jak dodał, w tym zakresie zdaniem prokurator nie zostało stwierdzone żadne ze znamion potrzebnych do stwierdzenia wypełnienia znamion oszustwa, tj.: działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia i wprowadzenie w błąd. Podał, że szersze uzasadnienie znajduje się w postanowieniu.
Prok. Skiba dodał, że rozpoznanie wątku ws. wręczenia 50 tys. złotych dotyczyło podejrzenia przyjęcia, jak i nakłaniania do pomocnictwa przy wręczeniu tej korzyści majątkowej.
Przywołany przez rzecznika art. 296a par. 1 stanowi, że „kto, pełniąc funkcję kierowniczą w jednostce organizacyjnej wykonującej działalność gospodarczą lub pozostając z nią w stosunku pracy, umowy zlecenia lub umowy o dzieło, żąda lub przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, w zamian za nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku mogące wyrządzić tej jednostce szkodę majątkową albo stanowiące czyn nieuczciwej konkurencji lub niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy towaru, usługi lub świadczenia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Prok. Skiba wskazał także, że ksiądz, który tę korzyść majątkową miał otrzymać, był członkiem organu kolegialnego i nie kierował osobiście tym organem jako członek rady Fundacji „Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego”. Dodał też, że fundacja „nie prowadziła działalności gospodarczej”. Z tych też właśnie względów „można wysnuć, że nie zostały wyczerpane wszystkie znamiona czynu zabronionego”. Podkreślił, że pozostałe znamiona też zostały rozpoznane i nie zostały potwierdzone.
Jak przypomniał, w tej sprawie, tj. podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowej, zawiadomienie skierował poseł Adam Szłapka, obecny rzecznik rządu, który zostanie powiadomiony o rozstrzygnięciu w zakresie czynu drugiego i trzeciego.
Początkowo śledztwo w sprawie „dwóch wież” prowadziła prok. Ewa Wrzosek, delegowana wówczas do warszawskiej prokuratury okręgowej. W sierpniu ub.r. podano, że prokurator została delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości. Wcześniej deklarowała gotowość do dalszego prowadzenia spraw, choć w czerwcu ub.r. informowano, że nie wyraziła pisemnej zgody na dalszą delegację. Prowadzenie śledztwa przejęła później prok. Małgorzata Szeroczyńska - zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie.
Po informacji o umorzeniu śledztwa mec. Roman Giertych zapowiedział złożenie zażalenia na decyzję prokuratury. „Prokurator Małgorzata Szeroczyńska, która pomimo przegranej w sądzie nie dopatrzyła się dwa tygodnie temu przestępstwa w tym jak dwóch rosłych policjantów złamało drobnej nastolatce rękę za to, że protestowała w obronie prawa do demonstracji kobiet przeciwko wyrokowi TK, dzisiaj, zgodnie z tym czego się spodziewałem po uchylaniu 80 proc. moich pytań do Jarosława Kaczyńskiego, umorzyła śledztwo w sprawie II wież” - podkreślił.
Jak ocenił Giertych, „znamienne jest też to, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie odsunęła od prowadzenia tej sprawy prokurator Ewę Wrzosek tylko dlatego, że PiS wykorzystało śmierć Barbary Skrzypek do oskarżeń wobec prokuratora i pełnomocników pokrzywdzonego”.
„W sprawie II wież oczywiście składamy zażalenie, ale bez uchylenia przez TK przepisów, które zabetonowały prokuraturę dla PiS, nawet wygrana w sądzie, jak widać na przykładzie dziewczyny z ręką w tytanie, nie spowoduje żadnej refleksji po stronie prokuratorów” - podkreślił Giertych.
Do informacji, że do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia na język niemiecki, prokuratura nie będzie podawała szczegółowych podstaw umorzenia odniosła się prok. Wrzosek. Jak podkreśliła na X, „nie ma normy z kpk (Kodeks postępowania karnego - przyp. PAP) nakładającej na prokuratora obowiązku doręczenia pokrzywdzonemu tłumaczenia decyzji końcowej na jego rodzimy język”.
„Żeby była jasność, w idealnym świecie każdy pokrzywdzony nie mówiący po polsku powinien móc otrzymać tłumaczenie decyzji go dotyczących” – wskazała prok. Wrzosek. Oceniła jednak, że tak się nie dzieje, „bo po prostu nie ma na to pieniędzy”. „Zawsze jednak można zyskać czas na wytłumaczenie, dlaczego na motywy uzasadnienia umorzenia ws. dwóch wież poczekamy parę miesięcy” – dodała.
W odpowiedzi na wpis prok. Wrzosek, Giertych podkreślił na X, że o tłumaczenie nie wnoszono. Zaznaczył też, że pełnomocnicy nie dostali postanowienia, więc ich wiedza opiera się na komunikacie prokuratury. „Chciałem zapewnić prokuraturę, że w miarę sprawnie posługuję się językiem polskim tak więc skoro wydane zostało postanowienie, to nie trzeba czekać na tłumaczenie na niemiecki i można je doręczyć” - dodał.
Na początku czerwca br. w sprawie tzw. dwóch wież jako świadek przesłuchany został prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Przesłuchanie trwało kilka godzin. Po jego zakończeniu prok. Skiba zaznaczył, że świadek udzielił odpowiedzi na wszystkie pytania, które mu zadano i ani razu nie skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy, w przypadku gdyby odpowiedź mogła narazić go na odpowiedzialność karną.
Roman Giertych po przesłuchaniu lidera PiS poinformował o swoim wniosku w przedmiocie wyłączenia prok. Szeroczyńskiej ze sprawy. 15 czerwca prokuratura poinformowała o nieuwzględnieniu tego wniosku.
O śledztwie było głośno m.in. w związku ze śmiercią Barbary Skrzypek. Wieloletnia współpracowniczka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zmarła 15 marca ub.r. Wcześniej, 12 marca, była przesłuchiwana jako świadek w tym właśnie śledztwie.
W sprawie wszczęto śledztwo, w ramach którego w charakterze świadków wezwani zostali m.in. prowadząca wówczas to postępowanie prok. Wrzosek oraz Jarosław Kaczyński. Na początku grudnia ub.r. poinformowano o umorzeniu śledztwa ws. nieumyślnego spowodowania śmierci Skrzypek. Ustalono, że nie doszło do działań osób trzecich, zgon nastąpił w wyniku zawału, a stres związany z przesłuchaniem nie miał wpływu na jej śmierć. (PAP)
nl/ iwo/ ef/ par/ jpn/ ugw/





























































