REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Należy dopłacić do przesyłki", czyli SMS-y od oszustów

Alan Bartman2021-12-22 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-12-22 06:00

Kliknięcie w link przesłany w SMS-ie z nieznanego numeru nie oznacza jeszcze, że padliśmy ofiarami oszustów. Jednak podanie danych, dokonanie przelewu lub ściągnięcie aplikacji może się skończyć kradzieżą pieniędzy z konta. W czasie wzmożonych zakupów świątecznych robionych w internecie należy zachować szczególną ostrożność.

"Należy dopłacić do przesyłki", czyli SMS-y od oszustów
"Należy dopłacić do przesyłki", czyli SMS-y od oszustów
fot. fizkes / / Shutterstock

Wiadomość od nieznanego numeru z informacją, że nasza przesyłka utknęła lub magazynowana jest w innym punkcie odbioru albo należy do niej dopłacić niewielką sumę, bo jej rozmiar nie zgadza się – to tylko przykłady ostatnich oszustów, które zyskują coraz większa popularność. W treści wiadomości znajdują się najczęściej linki do stron, na których należy podać swoje dane, np. zalogować się do maila lub pobrać aplikację, aby sprawdzić, co się dzieje z paczką. Pierwszy krok, czyli wejście na stronę, nie jest jeszcze groźny, natomiast jakakolwiek interakcja na niej, powoduje zainstalowanie na naszym urządzeniu programu śledzącego, który z łatwością przekaże nasze dane oszustom.

– Jeżeli zainstalowaliśmy takie złośliwe oprogramowanie na telefonie, przede wszystkim nie wykonujmy na nim żadnego ruchu. Natychmiast przywróćmy telefon do ustawień fabrycznych, a następnie, korzystając z innego telefonu, należy powiadomić nasz bank o zaistniałej sytuacji – w rozmowie z Bankier.pl radzi Marlena Dziemińska, z CyberRescue.

Przepraszam, ale skąd państwo mają mój numer?

Ostrożność w odbieraniu wiadomości lub poruszaniu się po stronach internetowych, to nie wszystko. To, co sami zamieszczamy np. na naszych mediach społecznościowych, może zostać wykorzystane przez oszustów. Nawet jak nasz adres mailowy czy numer telefonu nie jest udostępniony publicznie, tak wycieki danych z różnych firm, do których dochodzi po atakach hakerskich, mogą spowodować, że trafimy na listę cyberprzestępców.

– Oszuści najczęściej pozyskują nasze dane w wyniku wycieku z różnych stron internetowych, na których jesteśmy zarejestrowani i podaliśmy nasze dane. W wielu przypadkach przyczynił się do tego wyciek danych z Facebooka, który miał miejsce w kwietniu tego roku. Niestety nie do końca mamy wpływ na tego typu wycieki, ale to od nas zależy gdzie i jakie informacje na nasz temat udostępniamy – dodaje Marlena Dziemińska.

Ekspertka dodaje jednocześnie, że istnieje możliwość zablokowania takich numerów, np. u operatora. Oszuści, aby uwiarygodnić swoje próby, korzystają z prawdziwych numerów telefonów, w tym np. numerów osób, których udało się oszukać.

Pośpiech jest złym doradcą

– Bank, ani żadna inna instytucja nigdy nie prosi o podanie naszych danych do karty kredytowej, numerów PIN, kodów CVC, nie pyta też nigdy o hasła do logowania do bankowości elektronicznej, zwłaszcza przez telefon. Jeżeli takie pytania padają ze strony twojego rozmówcy, to z pewnością jest to próba oszustwa – wskazuje w rozmowie z Bankier.pl Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego.

Jednym ze sposobów, wykorzystywanym przez przestępców w celu ułatwienia sobie zdobycia informacji, jest wywołanie presji na rozmówcy. Szczególnie podczas rozmów telefonicznych, ale też w treści wiadomości, czy reklam. Ograniczone zaufanie powinno nam towarzyszyć wobec „specjalnych” ofert, przygotowanych tylko dla nas, a które wymagają szybkiej decyzji.

– Szczególną ostrożność powinniśmy zachować także podczas instalowania różnego rodzaju oprogramowania na naszych telefonach komórkowych i na komputerach. Aplikacje należy pobierać zawsze z zaufanych źródeł. Dodatkowo wszystkie zachowania czy działania dotyczące jakichkolwiek aspektów finansowych powinny wzbudzić naszą czujność i spowodować zapalenie się tak zwanej "czerwonej lampki". Weryfikujmy nadawców wiadomości, z jakiego adresu przyszedł mail, czy nie ma tam literówki, która potrafi zmylić i uśpić naszą czujność, udając prawdziwy adres banku czy sklepu internetowego – podsumowuje Jacek Barszczewski.

Każdą wiadomość lub rozmowę, które wzbudziły podejrzliwość, można zweryfikować, kontaktując się z bankiem lub sklepem internetowym, znajdując dane kontaktowe bezpośrednio na stronie instytucji lub firmy.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
demeryt_69
Czy Bartman naprawdę myśli, że Polacy są aż tak naiwni, że padają ofiarami takich tandetnych podjazdów? To niekoszernie!

Powiązane: Cyberbezpieczeństwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki