Kilka tygodni temu amerykańscy agencji zatrzymali statek, na którym przemycano 20 ton kokainy. Dopiero teraz jednak dowiedzieliśmy się, że statek ten należy do największego amerykańskiego banku – JP Morgan. Kokaina, którą na nim znaleziono, miała czarnorynkową wartość 1,3 mld dolarów.
Kontenerowiec MSC Gayane jest własnością J.P. Morgan Asset Management, choć formalnie został wyczarterowany spółce mającej szwajcarskie korzenie - Mediterranean Shipping Co. (MSC) – informuje dziennik "Wall Street Journal". MSC jest drugim pod względem wielkości światowym operatorem kontenerowców. Jak donosi gazeta, statek zbudowany w 2018 roku może pomieścić na swym pokładzie 10 tys. kontenerów. Jest to czynnik, który wyróżnia tę sprawę, bowiem, jak twierdzą specjaliści, zwykle przemyt dokonywany jest na statkach, które są już wiekowe i na pewno nie tak ogromne.
Nikt oczywiście nie przypuszcza, żeby to bank JP Morgan miał ponosić jakąkolwiek odpowiedzialność za przemyt kokainy, jaką znaleziono na statku (choć po obejrzeniu „Wilka z Wall Street" niektórzy mogą mieć wątpliwości). Jak pisze komentator Bloomberga Matt Levine, cytujący prawnika specjalizującego się w prawie karnym, JP Morgan był tylko słupem, który został wykorzystany do przemytu. Jak dalej można przeczytać, to nawet nie jest kwestia, że JP Morgan kupił sobie statek i umożliwił wyczarterowanie go firmie MSC. JP Morgan zapewnił jedynie finansowanie zakupu statku dla MSC, a tak naprawdę właścicielami statku są klienci JP Morgan Asset Management.
Na chwilę obecną wiadomo, że zatrzymana została część załogi statku. To ośmiu marynarzy pochodzących z Samoa i Serbii. Zarzut umożliwienia wprowadzenia na statek kontrabandy postawiono także drugiemu oficerowi statku.
Przerwany tak brutalnie przez Amerykanów rejs statku rozpoczął się w Chile. Potem MSC Gayane zawinął jeszcze do portów w Panamie i Peru, następnie miał postój we Freeport na Bahamach i skierował się do USA. Aktualnie zacumowany jest na rzece Delaware w pobliżu portu w Filadelfii. JP Morgan raczej nieprędko doczeka się zwrotu statku zatrzymanego przez amerykańskie władze. William McSwain, amerykański prokurator cytowany przez "WSJ", nie wykluczył przepadku statku.
To nie pierwszy w tym roku statek czarterowany przez MSC, na
którym znaleziono kokainę.
Wcześniej amerykańscy agenci odkryli ładunek 1,6 tony kokainy na statku MSC
Carlotta, który cumował w porcie Newark, natomiast na MSC Desiree znaleziono
1200 funtów narkotyków. Z powodu tej kumulacji, amerykańskie służby podjęły
decyzję o wzmożeniu kontroli na statkach MSC. Szwajcarska firma zapewniła, że
udzieli służbom wszelkiej pomocy w śledztwie.
Prawo regulujące kwestię żeglugi morskiej nie wymaga od przewoźników morskich sprawdzania zawartości przewożonych kontenerów, powodowałoby to bowiem znaczne przestoje w łańcuchu dostaw transportowanych towarów.
MD




























































