Ludowy Bank Chin zaskoczył ekonomistów i wbrew własnym zapewnieniom o kontynuacji restrykcyjnej polityki monetarnej obniżył stopę rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych. Dzięki temu chińskie banki będą mogły zwiększyć akcję kredytową, co powinno pomóc zwłaszcza sektorowi budowlanemu generującemu olbrzymi popyt na miedź i inne metale przemysłowe.
W reakcji na tę informację notowania czerwonego metalu podskoczyły z 7.250 USD do 7.410 USD za tonę o godzinie 12:40. Wcześniej miedź taniała za sprawą 3-procentowych spadków na giełdzie w Szanghaju oraz wiadomości napływających z Europy, gdzie politykom nie udało się zlewarować EFSF do biliona euro.
Za to wspinaczkę po wzrostowej ścieżce bez trudu kontynuuje kurs ropy naftowej. Za baryłkę czarnego surowca z Teksasu płacono dziś nieco ponad sto dolarów. W trendzie spadkowym pozostają za to notowania europejskiej ropy Brent, której cena utrzymuje się obecnie w okolicach 110 USD za baryłkę.
Analitycy sądzą, że wznowienie wydobycia w Libii sprowadzi kurs ropy Brent w rejon 100 USD za baryłkę. Na tym poziomie spotkać się mogą notowania z Londynu (Brent) i Nowego Jorku (WTI). W ten sposób zaniknie anomalia w postaci kilkunastoprocentowego dyferencjału Brent-WTI. Obecnie surowiec europejski jest o ok. 10 USD droższy od amerykańskiego. W październiku różnica ta sięgnęła rekordowych 27,88 USD.
K.K.





























































