Stawki akcyzy sięgające w przypadku importu 65 proc. są wielokrotnie wyższe od stawek podatkowych płaconych za nowy samochód zarejestrowany w Polsce (to około 3,1 proc. jego wartości). Do tego dochodzą bardzo wysokie opłaty za tzw. kartę pojazdu oraz za zaświadczenie o zwolnieniu z podatku VAT.
Przeciwko tym przepisom zaprotestował w Brukseli polski podatnik, który sprowadził w ub. r. stary samochód i zapłacił za niego bardzo wysoki podatek. Poprosił Komisję Petycji o zajęcie jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Komisja zaapelowała do naszego rządu o zniesienie podatku akcyzowego na używane samochody.
Z wypowiedzi wiceministra finansów Jarosława Nenemana wynika jednak, że akcyza na razie nie może zniknąć. Problem zapewne będzie musiał rozwiązać nowy rząd. Szkopuł w tym, że i on będzie miał kłopoty ze zniesieniem wysokich opłat od samochodów. Przede wszystkim dlatego, że budżet państwa świeci pustkami. Kolejny problem to sugestie Brukseli, by wszystkie opłaty od rejestrowanych samochodów zastąpić jedną – ekologiczną. Podatek ten będzie ściśle związany z ekologicznymi normami czystości spalin – im gorsze normy ekologiczne auto będzie spełniać, tym wyższy będzie podatek. I będziemy go płacić nie jednorazowo, ale co roku.
Opinia
Po naszym poprzednim artykule o akcyzie, pojawiły się ciekawe opinie. Oto jedna z nich: Każdy prawnik wiedział, a przynajmniej powinien był wiedzieć, że pobieranie akcyzy było sprzeczne z prawem wspólnotowym. Pomimo tego podatek był pobierany, a teraz nowy rząd będzie się martwił, skąd wziąć pieniądze na zwrot. Kolejna dziura budżetowa? Współczuję nowej władzy... i nam wszystkim. A tak na marginesie, to ciekawy jestem, kiedy w końcu ktoś uruchomi Trybunał Stanu.
Dziennik Zachodni
(mu)





























































