Jak podaje komunikat LME o godzinie 9:30 za tonę molibdenu zapłacono 35.000$, zaś transakcja opiewająca na dwa loty kobaltu została zawarta po kursie wynoszącym 43.650$ za tonę (1 lot molibdenu to sześć ton czystego metalu, zaś lot kobaltu to jedna tona tego metalu).
W ten sposób licząca sobie 133 lata historii londyńska giełda, znana do tej pory z handlu miedzią czy aluminium, wchodzi w nowy segment. Bowiem do tej pory mniej popularnymi metalami przemysłowymi handlowano niemal wyłącznie na rynkach nieregulowanych. Władze LME szacują roczną wartość obrotu molibdenem i kobaltem na 7 mld $, czyli o dwa miliardy więcej niż rynek notowanej w Londynie cyny.
Dla producentów i odbiorców tych surowców rozpoczęcie notowań na Londyńskiej Giełdzie Metali może oznaczać większą transparentność cen, lepsze gwarancje terminowej dostawy oraz niższe koszty transakcyjne. Z kolei inwestorzy oraz krótkoterminowi spekulanci znajdą kolejny egzotyczny i niszowy segment działalności, który do tej pory był niedostępny dla szerszej publiczności.
Według danych londyńskiej firmy konsultingowej CRU ubiegłoroczna produkcja molibdenu wyniosła niespełna 200 tysięcy ton, a podaż kobaltu sięgnęła ledwie 54 tysięcy ton. To niezmiernie mało w porównaniu do światowej produkcji rafinowanej miedzi, która przekroczyła 17 milionów ton. Molibden otrzymuje się jako produkt uboczny przy wytopie niklu lub miedzi i stosuje jako dodatek przy produkcji specjalistycznych stopów stali nierdzewnej. Kobalt znajduje zastosowanie w bateriach, jako komponent farb a także służy do barwienia ceramiki.
Źródło: London Metal Exchange
































































