REKLAMA

Jarosław Biernacki: Rynek niemiecki jest najbardziej niebezpieczny dla eksporterów

2004-07-14 14:32
publikacja
2004-07-14 14:32
Dodaj Bankier.pl w Google
Tadeusz Mosz: Dzień dobry, a w naszym studiu witam Pana Jarosława Biernackiego- prezesa Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A. Panie Prezesie, kto jest właścicielem tej korporacji?

Jarosław BBiernacki: W blisko 90% Skarb Państwa w pozostałych 10% blisko Bank Gospodarstwa Krajowego. Korporacja jest oficjalną rządową agencją ubezpieczeń kredytów eksportowych.

TM:, Czyli jest to firma państwowa krótko mówiąc, tak?

JB: Tak.

TM:, Kto wpadł na pomysł powołania takiej korporacji?

JB: Korporacja istnieje od 1991 roku, jest analogiczną instytucją do znanych w świecie takich firm jak: niemiecki Hermes, francuski Coface, czy amerykański Exim Bank. A jednym słowem jest instytucją znaną w gospodarce rynkowej służącą oficjalnemu wspieraniu eksportu przedsiębiorstw z naszego kraju.

TM:, Czyli z punktu widzenia biznesowego to dobry pomysł, czy zły?

JB: Myślę, że dobry skoro sprawdza się w świecie od 50 lat…

TM: Zaraz, zaraz Panie Prezesie w świecie sprawdza się od 50 lat. A ja zapytam w Polsce. Czy to dobry z punktu widzenia biznesowego pomysł, czy zły?

JB: Myślę, że dobry skoro jest zapotrzebowanie rosnące na nasze usługi i realizujemy jako kraj sporą część polskiego eksportu ze wsparciem ubezpieczeń korporacji.

TM: Ja chciałem zapytać o wynik finansowy mówiąc o biznesie.

JB:, Jeżeli chodzi o wynik finansowy to trzeba pamiętać o dwóch rzeczach. My działamy niejako w dwóch polach. Po pierwsze: jako rządowa oficjalna agencja wspierania eksportu, ubezpieczająca eksport na rachunek państwa. I po drugie: jako instytucja komercyjna realizująca normalną działalność ubezpieczeniową na podstawie ustawy o działalności ubezpieczeniowej w grupie 14 i 15 czyli w grupie kredytu oraz gwarancji.

TM:, Jakie wyniki finansowe mieliście Państwo ostatnio?

JB: W roku 2003 nasz wynik brutto to było blisko 4 mln zł

TM: Zysku.

JB: Zysku, tak. Z kolei w roku 2002 to było 600 tys.

TM: A wcześniej, były straty?

JB: Nie było strat.

TM: Nigdy nie było strat?

JB: W historii korporacji nie było strat, ale też założeniem naszym nie jest żeby realizować duże zyski. W związku z tym te zyski zawsze się kształtowały na poziomie zapewniającym odtworzenie realnej wartości kapitału.

TM: A ja mam tutaj taką informację Panie Prezesie, że na koniec kwietnia 2004 roku korporacja odnotowała zysk netto w wysokości ponad 6 mln zł. Rok wcześniej stratę w wysokości 1 517 216.

JB: No tak z tym, że to był wynik cząstkowy. Trzeba pamiętać, że specyfika działalności ubezpieczeniowej polega na tym, że zyski i straty nie realizują się równomiernie w skali jednego roku. Po prostu, dlatego że przepis składki następuje w innych okresach niż wypłata odszkodowań. W związku, z czym bieżący wynik jest zawsze wypadkową przypisu składki/wypłaty odszkodowań.

TM: Panie Prezesie, czyli jeśli taka firma ponosi straty to znaczy, że podatnicy dopłacają do jej funkcjonowania, tak?

JB: Tak, ale nasza firma nie ponosi strat.

TM: Panie Prezesie, a proszę mi powiedzieć korporacja ubezpiecza tylko kredyty eksportowe. Czyli jeśli ja potencjalny eksporter ( powiedzmy jestem producentem malin) mam jakiegoś kontrahenta na Zachodzie czy na Wschodzie, ale nie jestem pewien, co do wiarygodności tego kontrahenta i zrealizowałem swój biznes przy pomocy gotówki. Czy ja mogę ubezpieczyć się, czy też nie?

JB: Oczywiście, że Pan może. Nazwa -Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych- jest pewnym rozszerzeniem można powiedzieć. Jako kredyt trzeba traktować również odroczoną płatność. Czyli w sytuacji, kiedy Pan dostarcza te maliny, o których tak głośno jest ostatnio z uwagi na różnicę cen pomiędzy Polską a krajami starej UE, jeżeli Pan dostarcza te maliny, o których mówimy np. niemieckiemu hurtownikowi z odroczoną płatnością powiedzmy 60 dniową, bo to jest taki standard w tego typu dostawach, to oczywiście może pan dostać taki limit kredytowy na odroczoną płatność w korporacji i normalnie ubezpieczyć tego typu transakcję.

TM: Czyli nazwa korporacji może być troszeczkę myląca dla ludzi nie do końca zorientowanych. Ja, który eksportuję, wyprodukowałem za gotówkę to, co mam i eksportuję żywy towar mogę także się ubezpieczyć przed ewentualną niesolidnością kontrahenta, tak?

JB: Tak może Pan. Przez kredyt eksportowy rozumiemy również tak zwany kredyt kupiecki, czyli odroczoną płatność.

TM: A czy Państwo możecie mi sprawdzić tego mojego kontrahenta, jeśli ja wskażę i powiem, że ja temu Panu Smithowi czy jakiemuś innemu chcę sprzedać swój towar? Czy Państwo mi sprawdzicie tego kontrahenta- czy on jest wiarygodny?

JB: Sprawdzimy go Panu, jeżeli Pan u nas zawrze umowę ubezpieczenia. Samodzielnej usługi polegającej na sprawdzeniu wiarygodności kontrahentów nie możemy sprzedawać z uwagi na ograniczoną ustawę o działalności ubezpieczeniowej.

TM: Dobrze. Panie Prezesie, zawieram z Państwem umowę ubezpieczenia powiedzmy wartość mojego eksportu wynosi 1 mln zł. Ile będę musiał zapłacić od wartości tego eksportu, jaką składkę?

JB: Zależy od rynku, zależy od rodzaju ubezpieczenia. Tak jak powiedziałem ubezpieczamy dwa rodzaje ryzyk. Na rachunek skarbu państwa ryzyka nie rynkowe tak zwane, czyli eksport generalnie można powiedzieć do 30 krajów świata, które są na liście ryzyk nie rynkowych. Przede wszystkim jest to: Rosja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan. I na tych rynkach średnia stawka za ubezpieczenie wynosi 0.35 proc.

TM:, Czyli ile bym musiał zapłacić od tego miliona?

JB:, Jeżeli zadeklarowałby Pan obrót w wysokości 1 miliona to razy 0.35 to by było 350 tys. zł, mniej więcej. Natomiast, jeżeli mówimy o rynkach eksportowych, tak zwanych rozwiniętych, czyli krajach Unii Europejskiej, gdzie ubezpieczamy komercyjnie tego typu ryzyka to stawki są negocjowane. Ja nie chcę zdradzać tajemnic kuchni, dlatego że to jest element konkurencji między nami a naszymi konkurentami na tym rynku.

TM: A jakich macie konkurentów na rynku?

JB: Na przykład Hermes, np. Coface francuski, który działa u nas komercyjnie, Gerling, który wchodzi jako Atradius. Generalnie powiem, że te stawki, o których mówimy są porównywalne do tych, o których mówimy jako ryzyka nierynkowe mogą być niższe mogą być wyższe. Zależy od wielkości obrotu od Pańskiej pozycji negocjacyjnej, od tego jak duży Pan realizuje eksport.

TM:, Jaką część, wartościowo, polskiego eksportu Państwo ubezpieczacie?

JB: Licząc z wartością zawartych kontraktów eksportowych ubezpieczonych przez nas jest to ponad 5 proc. wartości polskiego eksportu

TM: Ponad 5 proc. A ci konkurenci?

JB: Zależy od rynku, jeżeli np. mówimy o niemieckim Hermesie to jest w granicach 2 proc. Francuski Coface też mniej więcej 2 - 2.2 proc. Jeżli chodzi np. o naszego bezpośredniego analogia tak można brzydko powiedzieć z Republiki Czeskiej oni są akurat lepsi, bo ubezpieczają przeszło 8 proc. Republiki Czeskiej, ale to dlatego, że oni ze statystyk wyjmują wywóz na Słowację.

TM:Jaka wartość polskiego eksportu jest ubezpieczana?

JB: Ja mogę powiedzieć tak. My operujemy na podstawie polskiego tak zwanego limitu określanego w ustawie budżetowej na każdy rok. Jeżeli chodzi o maksymalne zaangażowanie, jakie możemy mieć z tytułu ubezpieczeń na rachunek skarbu państwa. Ten limit tak jak mówię jest rocznie określany w ustawie budżetowej. W roku 2003 ten limit wynosił 6,5 mld zł i wykorzystanie z tego było z tego 4 mld. Na rok bieżący zaplanowano 9,5 mld zł, czyli to jest wzrost o blisko 50 proc. i na dzisiaj jest wykorzystanych 7 mld.

TM: Ale Pan ma orientację, Panie Prezesie, jaka część polskiego eksportu jest ubezpieczana?

JB: No tak jak mówię wartościowo ok. 5 proc.

TM: Ale to przez Państwa. A w ogóle, czy Pan się orientuje?

JB: Do tego należy jeszcze dodać ok. 2 punktów procentowych, ponieważ nasi konkurenci działają na rynku krajowym.

TM: Dlaczego tak mała część eksporterów ubezpiecza się, jak Pan sądzi? Czy to jest kwestia braku konkurencyjności, bo jak wiadomo cena wzrośnie. Jeżeli się ubezpieczam to cena automatycznie eksportowanego przeze mnie towaru teoretycznie przy najmniej powinna wzrosnąć w związku z tym jestem mniej konkurencyjny. Czy dlatego?

JB: Po pierwsze: udział polskiego eksportu ubezpieczonego w eksporcie ogółem jest wyższy niż u naszych sąsiadów np. u Niemców, Francuzów, Szwedów. Po drugie: mamy do czynienia z pewną specyfiką polskiego eksportu. Ta specyfika polega na tym, że blisko 60% polskiego wywozu jest realizowana przez filie i oddziały dużych firm ponad narodowych. Typu Coca-Cola, Danon, Unilever i tym podobne korporacje. One z kolei ten wywóz organizują do swoich filii, swoich przedsiębiorstw w krajach III i w związku z tym, ponieważ jest to można powiedzieć transakcja wewnątrz korporacyjna, ona w ogóle nie podlega ubezpieczeniu. Czyli powiedzmy ze 100 proc. polskiego eksportu w 60 proc. w ogóle nie podlega w jakikolwiek sposób ubezpieczeniu.

TM:, Czyli to nie wynika z lekkomyślności polskich eksporterów tylko zupełnie jakby przyczyny są poza tym.

JB: Ja myślę, że polscy eksporterzy ubezpieczają się w dużym stopniu. Natomiast to wynika oczywiście z faktu, że po pierwsze: polski eksport ma specyficzną strukturę, tak powiedziałem duża jego część jest organizowana przed korporacje ponadnarodowe. Po drugie: również z faktu, że tak naprawdę ubezpieczenie ma sens wówczas, jeżeli Pan jako przedsiębiorca te wywóz malin, o których mówimy, realizuje nie tylko do jednego hurtownika w Niemczech tylko do pięciu czy dziesięciu przedsiębiorców. Bo wówczas jest Pan mniej zdolny ocenić ryzyko. Jeżeli ma Pan tylko jednego przedsiębiorcę, eksporterów takich jest spora część polskich eksporterów, to wówczas ubezpieczanie nie ma sensu. Ponieważ Pan zawiera z tym odbiorcą umowę od wielu lat, Pan go zna, Pan wie, na czym polega działalność właśnie z tym jednym odbiorcą. W związku z tym dla Pana ubezpieczenie niekoniecznie jest opłacalne.

TM: Panie Prezesie, a które firmy są mniej solidne, te na zachodzie, czy te na wschodzie?

JB: Otóż tu powiem ciekawostkę, Jeżeli policzymy szkodowość wedle rynków to z punktu widzenia korporacji najbardziej szkodowy jest rynek niemiecki.

TM: Co to znaczy- najbardziej szkodowy rynek niemiecki? To znaczy, co, że Niemcy nie płacą?

JB: To znaczy, że jest największy udział zwłok w płatności jak i w ogóle braku płatności właśnie na rynku niemieckim, jest to około 30% całości. Oczywiście nie wszystkie 30% przeradza się w szkody już nie odzyskiwane.

TM:, Czyli co, powiedziałby Pan: eksporterzy, którzy sprzedacie Niemcom, ubezpieczajcie się?

JB: Tak, dlatego bo rynek niemiecki, dlatego jest taki szokowy w tej chwili, że mamy cały czas do czynienia na tym rynku z recesją w każdym razie z dużym spowolnieniem wzrostu gospodarczego. Odbiorcami tych małych i średnich polskich przedsiębiorstw, które głównie się ubezpieczają u nas są również małe i średnie przedsiębiorstwa niemieckie, a są to firmy, które najbardziej podlegają wahaniom koniunktury.

TM: A Wschód?

JB: A Wschód o dziwo jest znacznie mnie szkodowy. Jeżeli chodzi o rynek rosyjski jest to ok. 9 proc., czyli 1/3 tego, co w Niemczech. To z kolei również wynika za struktury odbiorców na tamtym rynku, są to przeważnie z kolei duże firmy, umocowane na rynku. Które w związku z tym znacznie mniej są skłonne nie płacić aczkolwiek, jeżeli już nie zapłacą to są znacznie większe trudności z dochodzeniem należności oczywiście, dlatego bo kultura prawna w Rosji jest bardziej podobna do naszej niż do Niemieckiej. W związku z tym trudniej się dochodzi tam należności. Jako ciekawostkę powiem, że najmniej szkodowy jest rynek białoruski. Jeżeli Białorusini już kupują to przeważnie płacą, co jest dosyć dziwnym wedle powszechnego rozumienia zjawiskiem. No a tak jest, że Białoruś jest generalnie bardzo wiarygodna i bardzo dobrze płaci.

TM: Może, dlatego że Białoruś jest zcentralizowana najbardziej.

JB: Najprawdopodobniej tak.

TM: Panie Prezesie, a dalej Azja, głębiej trochę, Korea np., Chiny?

JB: Praktycznie, jeżeli chodzi o te rynki funkcjonują na nich przede wszystkim duzi polscy eksporterzy. Nasze małe i średnie przedsiębiorstwa jeszcze tam nie dotarły. I w związku z tym, jeśli chodzi o te rynki to jest trudno mówić statystycznie o jakiejś skali płacenia czy nie płacenia.

TM: Panie Prezesie, ponieważ naszymi słuchaczami w znacznej mierze są właściciele małych i średnich przedsiębiorstw. Chciałbym żeby Pan dwa słowa powiedział o technologii. Mam zamiar zostać eksporterem, mam upatrzonego kontrahenta gdzieś za granicą. Co powinienem zrobić żeby się ubezpieczyć?

JB: Proszę zadzwonić na naszą infolinię Zostanie do takiego eksportera skierowany nasz handlowiec, który omówi warunki ubezpieczenia sposób funkcjonowania tego typu ubezpieczenia oraz zostaną podjęte negocjacje w sprawie ceny, jeżeli jest to ubezpieczenie od ryzyka rynkowego, czyli eksport na Zachód. Jeżeli jest to eksport na Wschód: Rosja, Białoruś Ukraina, no, to w tedy te ceny nie są negocjowane, bo to są ubezpieczenia na ruchach skarbu państwa. I one zresztą działają tak samo we wszystkich krajach, które są stronami konwencji OECD, czyli konwencji, czyli Organizacji Społeczno Gospodarczej i Rozwoju nawet ceny są te same czy to będzie eksport z rynku niemieckiego, polskiego czy francuskiego. W konsekwencji zostanie zawarta umowa o ubezpieczenie a następnie eksporter występuje do nas wskazując kontrahentów, do których chce wysyłać towar. I występuje o ustalenie limitów kredytowych dla tychże kontrahentów. Czyli krótko mówiąc technicznie wartości wysyłki i terminu odroczenia płatności.

TM: A proszę jeszcze powiedzieć, czy po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej eksporterzy mogą czuć się bezpiecznie? Czy tutaj nic się nie zmieniło, czy może wręcz przeciwnie?

JB:, Jeżeli chodzi o warunki ubezpieczenia to tutaj nic się nie zmieniło. Ponieważ myśmy te produkty już mieli dostosowane…

TM: Nie chodzi o warunki ubezpieczenia, chodzi o kontrahentów. Czy oni są dzisiaj bezpieczniejsi, czy też nie?

JB: Myślę, że to nie ma znaczenia. O, tyle, że warunki realizacji eksportu, wyjąwszy oczywiście utrudnienia celne i kolejki na granicy, były praktycznie z punktu widzenia technicznego takie same. Więc bezpieczeństwo się ani nie pogorszyło ani nie polepszyło.

TM: Dziękuję bardzo, Jarosław Biernacki- prezes KUKE S.A. był, proszę Państwa, dzisiaj naszym goście Dziękuję bardzo, Panie Prezesie.

JB: Dziękuję bardzo.
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki