Sobota, 4 czerwca, była sto pierwszym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.


» Relację z piątku, 3 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
Sztab generalny: trwają walki o odzyskanie pełnej kontroli nad Siewierodonieckiem
Trwają walki o odzyskanie przez siły ukraińskie pełnej kontroli nad Siewierodonieckiem w obwodzie ługańskim - poinformował w sobotę sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.
"Na kierunku donieckim okupanci usiłują powstrzymać obrońców i obrończynie Ukrainy poprzez zakłócenie systemu logistycznego zabezpieczenia" - napisano w komunikacie sztabu.
Siły rosyjskie przeprowadziły cztery ataki z systemów rakietowych Toczka-U w okolicach miast Bachmut, Kramatorsk, Konstantynówka (obwód doniecki) i Lisiczańsk (obwód ługański). Doszło też do ataków rakietowo-lotniczych na Słowiańsk i Sołedar w obwodzie donieckim.
Na kierunku siewierodonieckim wojska rosyjskie ostrzeliwały z artylerii lufowej i wyrzutni rakietowych m.in. okolice miast Siewierodonieck, Lisiczańsk i Toszkiwka w obwodzie ługańskim.
Według sztabu ukraińscy obrońcy zadają straty siłom rosyjskim na wszystkich kierunkach, gdzie trwają działania bojowe.
Na kierunku bachmuckim wojska rosyjskie atakowały m.in. w okolicach Torecka i Wrubiwki. W okolicach Doniecka siły rosyjskie ostrzelały kilka miejscowości, w tym Krasnohoriwkę, Marjinkę i wieś Wesełe. Na miejscowość Kurachowe przeprowadzono atak rakietowo-lotniczy.
Na kierunku charkowskim wojska rosyjskie próbują utrzymać zajęte pozycje i nieustannie atakują pozycje sił ukraińskich.
Szef MSZ: Apele, by nie upokarzać Rosji, mogą upokorzyć tylko Francję
Apele, by nie upokarzać Rosji, mogą upokorzyć tylko wygłaszającą je Francję - oświadczył w sobotę szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba na Twitterze w reakcji na słowa francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona.
"Apele o to, by unikać poniżania Rosji, mogą poniżyć tylko Francję czy jakikolwiek inny kraj, który by do tego wzywał. Bo Rosja upokarza samą siebie" - oświadczył Kułeba.
"Skupmy się lepiej na tym, jak przywołać Rosję do porządku. To zapewni spokój i uratuje ludzkie istnienia" - dodał.
Calls to avoid humiliation of Russia can only humiliate France and every other country that would call for it. Because it is Russia that humiliates itself. We all better focus on how to put Russia in its place. This will bring peace and save lives.
— Dmytro Kuleba (@DmytroKuleba) June 4, 2022
Macron w opublikowanym w sobotę wywiadzie dla największego dziennika regionalnego "Ouest France" i innych tytułów regionalnych oznajmił, że nie należy upokarzać Rosji, by po zakończeniu walk na Ukrainie można było znaleźć dyplomatyczne rozwiązanie. "Jestem przekonany, że rolą Francji jest być siłą pośredniczącą" - dodał.
Ponad 20 spraw karnych ws. przymusowych deportacji Ukraińców do Rosji i na Białoruś
Wszczęliśmy ponad 20 spraw karnych dotyczących przymusowych deportacji obywateli Ukrainy do Rosji i na Białoruś; według ukraińskiego kodeksu karnego takie wysiedlenia dzieci mieszczą się w definicji ludobójstwa - poinformowała w sobotę prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa, cytowana przez agencję Ukrinform.
"Przeprowadzenie dochodzeń jest jednak trudne, ponieważ nie mamy kontaktu z deportowanymi dziećmi ani dostępu do terytorium, na które zostały wysiedlone" - dodała Wenediktowa.
21 maja ówczesna rzeczniczka praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa przekazała, że wojska agresora przymusowo wywiozły na terytorium Rosji 1 377 925 obywateli zaatakowanego kraju, w tym 232 480 dzieci. Podkreśliła, że twierdzenia Kremla, jakoby Ukraińcy byli przemieszczani dobrowolnie, nie odpowiadają rzeczywistości. Z kolei w piątek mer Mariupola Wadym Bojczenko poinformował, że 47 tys. mieszkańców miasta deportowano do Rosji i na terytoria okupowanego Donbasu.
Jak zaznaczył Ukrinform, działania rosyjskiej armii na Ukrainie zostały dotąd uznane za ludobójstwo przez parlamenty sześciu państw (Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech i Kanady) oraz senat Irlandii.
Doradca mera Mariupola: Rosyjski bank oficjalnie wchodzi do obwodu donieckiego
Pierwszy rosyjski bank oficjalnie wchodzi na rynek okupowanego przez Rosjan terytorium obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy - poinformował w sobotę doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.
"Aneksja w działaniu. Pierwszy rosyjski bank - Promswiazbank - oficjalnie wchodzi na okupowane terytorium obwodu donieckiego. Między innymi ma masowo wydawać mieszkańcom karty »Mir« (rosyjski zamiennik systemów Visa czy MasterCard)" - napisał Andriuszczenko w komunikatorze Telegram.
"Faktycznie to bezpośrednia integracja systemu bankowego okupowanych terytoriów z systemem rosyjskim" - podkreślił.
We wcześniejszym wpisie opublikował kilka zdjęć z Mariupola. "Tablica ogłoszeń. Nowy jedyny oddział banku z bankomatem. Polepszenie życia od Rosji to zniszczenie cywilizacji i powrót do średniowiecza. Regres jako gwarancja siły nazistowskiego reżimu" - napisał doradca mera.
Jedno ze zdjęć opublikowanych przez Andriuszczenkę przedstawia logo Centralnego Banku Republikańskiego, czyli banku utworzonego w samozwańczej Donieckiej Republice Ludowej w 2014 roku. Na kartce napisano, że w banku nie można wypłacać pieniędzy z ukraińskich kart płatniczych.
Na zdjęciu tablicy ogłoszeń widać m.in. napisany na kartce kolorowym flamastrem rozkład jazdy transportu publicznego.
Zełenski po ostrzale Ławry Świętogórskiej wezwał do usunięcia Rosji z UNESCO
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w sobotę, że Rosja powinna zostać wykluczona z UNESCO. Jego zdaniem wojska rosyjskie świadomie ostrzelały Ławrę Świętogórską - monaster w obwodzie donieckim. Ostrzał spowodował pożar drewnianej świątyni.
"Każda cerkiew spalona przez Rosję na Ukrainie, każda wysadzona w powietrze szkoła i każdy zniszczony pomnik świadczą o tym, że dla Rosji nie ma miejsca w UNESCO" - napisał Zełenski w komunikatorze Telegram. Zaapelował do ONZ i UNESCO o "logiczną i sprawiedliwą odpowiedź" na działania Rosji.
Zełenski skomentował w ten sposób pożar skitu (pustelni) Ławry Świętogórskiej w wyniku ostrzału w sobotę. "(Skit) został poświęcony w 1912 roku. Najpierw został zniszczony za czasów władzy radzieckiej. Później został odbudowany. Dziś spaliła go armia rosyjska" - napisał.
Podkreślił, że monaster ostrzeliwany jest od maja, a przed kilkoma dniami w eksplozji rosyjskich pocisków zginęły na terenie klasztoru cztery osoby.
"31 maja Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zwróciła się do UNESCO z żądaniem pozbawienia Rosji członkostwa w tej organizacji. Dyplomacja ukraińska konsekwentnie nad tym pracuje" - poinformował Zełenski. Oświadczył, że "poza Rosją żadne inne państwo nie zniszczyło w Europie tylu zabytków kultury i obiektów socjalnych od czasów II wojny światowej".
Zełenski ocenił, że "izolacja Rosji powinna być całkowita" i że Rosja "powinna odpowiadać za swoje zbrodnie".
Ukraińskie Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej odnotowało dotąd 367 zbrodni wojennych popełnionych przez rosyjską armię przeciwko dziedzictwu kulturowemu Ukrainy. Według danych resortu w kraju zniszczonych zostało 29 muzeów, 133 świątynie, 66 teatrów i bibliotek. Rosyjska wojna na Ukrainie niszczy ukraińskie dziedzictwo kulturowe, a wojska rosyjskie wywożą zabytki z terytoriów okupowanych i porywają pracowników muzeów - informowała BBC w połowie maja.
W pierwszych dniach wojny w Iwankowie, na południe od Czarnobyla, po rosyjskim ostrzale spłonęło miejscowe muzeum, znane z kolekcji obrazów znanej ludowej artystki Marii Prymaczenko, której twórczością zachwycał się Pablo Picasso. Obrazy Prymaczenko zdołano wynieść z pożaru, bo były przygotowane do ewakuacji.
W Mariupolu, mieście nad Morzem Azowskim, zniszczone zostało Muzeum im. Archipa Kuindży, wybitnego pejzażysty przełomu XIX i XX wieku, pochodzącego z tego miasta. Część obrazów została zniszczona, a część - zrabowana. Ukraińskie władze Mariupola szacują, że skradzionych i wywiezionych zostało ponad 2000 eksponatów z miejskich muzeów.
Bombardowania rosyjskie uszkodziły m.in. Muzeum Sztuki w Charkowie i gmach filharmonii w tym mieście, Seminarium Duchowne w Sumach, Pałac Woroncowa w Odessie. Muzeum słynnego ukraińskiego poety i filozofa Hryhorija Skoworody w obwodzie charkowskim zostało zniszczone na skutek rosyjskiego ataku rakietowego. Celem ostrzałów stał się cmentarz żydowski w Głuchowie w obwodzie sumskim na północy Ukrainy.
Rosja i Ukraina są stronami konwencji haskiej z 1954 roku, mówiącej o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego.
SBU rozbiła gang zajmujący się nielegalnymi przelewami z Rosji z przeznaczeniem na dywersję
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) rozbiła w obwodzie kijowskim grupę przestępczą, która dokonywała nielegalnych przekazów pieniężnych z Rosji; środki miały być przeznaczone na działania dywersyjne na Ukrainie - poinformowała w sobotę gazeta internetowa Ukrainska Prawda.
Transferów pieniężnych dokonywano przy pomocy zakazanych kanałów płatniczych, objętych antyrosyjskimi sankcjami.
"Podczas rewizji w mieszkaniach i biurach członków grupy znaleziono pieniądze o równowartości 13 mln hrywien. Członkami gangu okazali się trzej mieszkańcy obwodu kijowskiego. Stworzyli oni sieć anonimowych platform internetowych, za pośrednictwem których otrzymywali »zlecenia« kupna, sprzedaży lub wymiany pieniądza elektronicznego z nielegalnych systemów niebankowych w Rosji. Następnie przeprowadzali niezgodne z prawem transakcje we własnym kantorze wymiany walut" - napisano w komunikacie SBU.
Na Ukrainie odnotowywane są przypadki współpracy z wrogiem, ale ten problem nie okazał się "śmiertelny" z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Policja prowadzi 540 postępowań w sprawie kolaboracji, a wobec 40 osób zapadły już wyroki - poinformował w czwartek minister spraw wewnętrznych Denys Monastyrski.
20 maja wiceszef ukraińskiego MSW Jewhen Jenin przekazał doniesienia o zatrzymaniu na terytorium kraju około 800 osób podejrzanych o działalność dywersyjną lub zwiadowczą na rzecz Rosji.
Ukraina i Rosja dokonały wymiany ciał zabitych żołnierzy
Ukraina przeprowadziła z Rosją wymianę ciał swych poległych żołnierzy; odbyła się ona 2 czerwca w obwodzie zaporoskim - poinformowało w sobotę ukraińskie ministerstwo ds. reintegracji terytoriów okupowanych.
Jak głosi krótki komunikat na stronie internetowej resortu, do wymiany ciał zabitych żołnierzy doszło w obwodzie zaporoskim, na południu Ukrainy. Podczas "rozmów z udziałem pełnomocnika zajmującego się kwestiami osób zaginionych w szczególnych okolicznościach" strony ustaliły wymianę "w formule 160 na 160" - podano w oświadczeniu.
W operacji wymiany brał udział również Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i wywiad wojskowy.
Legion Międzynarodowy poinformował o śmierci czterech swoich ochotników
Ukraiński Legion Międzynarodowy, formacja w ramach ukraińskiej obrony terytorialnej powołana po inwazji rosyjskiej, poinformował w sobotę na Facebooku, że na Ukrainie zginęło czterech ochotników, obywateli Francji, Holandii, Australii i Niemiec.
Legion oświadczył, że "czci pamięć swoich poległych braci" i że ludzie ci przybyli na Ukrainę, by "chronić naród ukraiński przed barbarzyńską inwazją". Nie poinformował o okolicznościach ich śmierci. W komunikacie podano nazwiska zabitych; są nimi: Ronald Vogelaar, Michael O'Neill, Bjoern Benjamin Clavis i Wilfried Bleriot.
Media w Australii informowały pod koniec maja, że obywatel tego kraju Michael O'Neill zginął na Ukrainie. Holenderski dziennik "De Telegraaf" podał 9 maja, że holenderski ochotnik z Legionu Międzynarodowego zginął w rosyjskim ostrzale Charkowa, nie podając nazwiska zabitego. MSZ Francji 3 czerwca potwierdziło śmierć obywatela tego kraju w walkach na Ukrainie.
Pod koniec lutego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o utworzeniu międzynarodowego legionu w ramach ukraińskiej obrony terytorialnej, składającego się z zagranicznych ochotników. 6 marca MSZ Ukrainy informowało o blisko 20 tys. zgłoszeń z zagranicy. Rzecznik legionu Damien Magrou mówił PAP w kwietniu, że najliczniejszymi narodowościami w tej formacji są Amerykanie i Brytyjczycy oraz że w legionie są też grupy Kanadyjczyków, Polaków i obywateli państw bałtyckich.
Wywiad wojskowy: rosyjscy dowódcy rozkazują swoim podwładnym walczyć nawet łopatami
Kiedy zniszczono nasze pojazdy, dowódca pułku powiedział nam, żebyśmy wzięli łopaty, szli do walki jak piechota i umierali - opowiadał swojej matce uczestnik rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Zapis kolejnej przechwyconej rozmowy żołnierzy wroga opublikował w sobotę na Facebooku ukraiński wywiad wojskowy (HUR).
"Tutaj szabrują, zabierają dosłownie wszystko, nawet wędki. (...) W wiosce niedaleko stąd nasz żołnierz zgwałcił 15-letnią dziewczynkę. W rosyjskiej armii też, jak widać, nie brakuje głupoty w głowach niektórych durniów" - relacjonował wojskowy stacjonujący w obwodzie donieckim.
W dalszej części rozmowy żołnierz opowiadał o dużych stratach osobowych rosyjskich oddziałów. "Nasza trzecia kompania piechoty składa się w 95 proc. z ochotników, ponieważ wszyscy pozostali ludzie nie żyją lub są ranni. Z piechoty właściwie w ogóle nic już nie zostało. Poza tym ciągle dochodzi do omyłkowych ataków na własne pozycje. Zawodzi łączność - słyszy się, że naszych nie ma w jakimś miejscu, a potem wszyscy tam giną. (...) Absurd. Bywa nawet, że rosyjska artyleria razi ogniem swoją piechotę" - powiedział wojskowy.
"To tylko w telewizji wygląda ładnie, a w rzeczywistości (ta wojna) to jeden wielki bałagan. Wszyscy to wiedzą. Gdyby nie było takiego bałaganu (w rosyjskiej armii), to dawno by się to już skończyło" - podsumowała matka żołnierza.
Doniesienia o przestarzałym wyposażeniu sił zbrojnych agresora i nieliczeniu się przez dowódców ze stratami ludzkimi pojawiają się od 24 lutego, czyli od początku agresji Rosji na Ukrainę. "(Najeźdźcy) szli zdobywać Kijów ze starą teczką, w której były kredki, klej i cyrkiel. Ostatni raz widziałem taką teczkę wiele lat temu, gdy byłem studentem. I to w muzeum" - ocenił 20 maja komendant policji w obwodzie kijowskim Andrij Niebytow.
Doradca Zełenskiego: Rosja stawia teraz w wojnie na rozwiązanie siłowe
W negocjacjach między Ukrainą i Rosją nastąpiła przerwa, bo Moskwa wciąż stawia na siłowe rozwiązanie sytuacji na wschodzie Ukrainy, gdzie zgromadziła wielkie siły i środki - powiedział w sobotę Mychajło Podolak, doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
"W rozmowach nastąpiła dziś przerwa, dlatego że Rosja wciąż stawia na rozwiązanie siłowe sytuacji na wschodzie naszego kraju. Skoncentrowała tam wielkie zasoby, rezerwy i siłę żywą" - powiedział Podolak, cytowany przez portal Suspilne.
Ocenił, że Rosja traktuje swoich żołnierzy jako zasoby do eksploatowania i dąży do osiągnięcia "sytuacyjnych zwycięstw", tak aby "później prowadzić rozmowy z pozycji siły". Podolak tłumaczył, że Ukraina rozumie taktykę rosyjską i z tego powodu uważa, że rozmowy nie mają sensu, póki Kijów nie otrzyma uzbrojenia i nie odsunie przeciwnika do granic państwa.
Wcześniej w sobotę szef ukraińskiej delegacji Dawyd Arachamija powiedział, że negocjacje będzie można kontynuować, kiedy wzmocni się pozycja Ukrainy. Ocenił, że obecna pauza w rozmowach jest "wystarczająco uzasadniona" sytuacją na froncie, gdzie toczą się "wielkie walki".
Jermak: W Iziumie zniszczono niemal całą 35. ogólnowojskową armię rosyjską
Siły ukraińskie zniszczyły w Iziumie w obwodzie charkowskim niemal całą 35. ogólnowojskową armię rosyjską - poinformowała w sobotę agencja Ukrinform, powołując się na szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka.
"W Iziumie zniszczono prawie całą 35. ogólnowojskową armię Rosji" - napisał Jermak na Telegramie.
Tymczasem szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow podał w tym samym komunikatorze, że w ciągu ostatniej doby w obwodzie charkowskim 10 osób odniosło obrażenia wskutek rosyjskich ostrzałów. W ostrzale okolic Charkowa ranne zostały dwie osoby, a w Bałaklii osiem, w tym 11-letnie dziecko.
Trzy osoby zabite, cztery ranne w rosyjskim ostrzale Mikołajowa
Trzy osoby poniosły śmierć, a cztery zostały ranne w wyniku rosyjskiego ostrzału dzielnicy mieszkalnej Mikołajowa na południu Ukrainy - poinformował w sobotę mer miasta Ołeksandr Sienkewycz.
Sienkewycz podał, że według stanu z godz. 15 (14 czasu polskiego) dwie osoby zginęły w miejscu ostrzału, a jedna zmarła w drodze do szpitala. O życie rannych walczą obecnie lekarze.
Mer dodał, że według wstępnych danych uszkodzone zostały trzy wielopiętrowe budynki.
Rosjanie ostrzelali Ławrę Świętogórską, w klasztorze chronili się uchodźcy
Wojska rosyjskie ponownie ostrzelały Ławrę Świętogórską w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy; w monastyrze oprócz mnichów i mniszek prawosławnych znajdowało się około 300 uchodźców - poinformował w sobotę minister kultury Ukrainy Ołeksandr Tkaczenko.
"Eparchia doniecka Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej potwierdziła, że w klasztorze, prócz braci z monastyru i sióstr, znajdowało się około 300 uchodźców" - poinformował Tkaczenko, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. Minister podkreślił, że wśród uchodźców są osoby niepełnosprawne, ludzie starsi i około 60 dzieci, w tym niemowlęta.
W wyniku ostrzału zapaliła się jedna ze świątyń - skit (pustelnia) Wszystkich Świętych. Według agencji UNIAN budowla z 1912 roku jest największą drewnianą świątynią na Ukrainie. Agencja opublikowała krótkie wideo, na którym widać, że pożar szaleje w samym centrum świątyni. "Wokół trwają walki, nie ma nikogo do gaszenia" - oświadczyła agencja.
Ławra Świętogórska to jedna z trzech prawosławnych ławr (dużych męskich monastyrów) znajdujących się na Ukrainie. Podlega Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Ławra została uszkodzona w działaniach bojowych w marcu i w maju. W ostrzale pod koniec maja zginęły trzy osoby ze wspólnoty klasztornej.
Szef obwodu charkowskiego: W ciągu doby 10 osób rannych w wyniku rosyjskich ostrzałów
W wyniku rosyjskich ostrzałów w ciągu minionej doby w obwodzie charkowskim rany odniosło 10 osób, w tym 11-letnie dziecko - poinformował w sobotę Ołeh Syniehubow, szef administracji tego regionu na północnym wschodzie Ukrainy.
"Przeciwnik nadal atakuje Charków, niszcząc jego infrastrukturę cywilną. Rakietami zaatakował rejon (powiat) charkowski, miasto Zołocziw, Łozową, rejon czuhujiwski" - powiedział Syniehubow w nagraniu opublikowanym na Facebooku.
Pod ostrzałem znalazła się także Bałaklija, gdzie osiem osób jest rannych, w tym 11-letnie dziecko. Jeszcze dwoje rannych rannych było w Charkowie.
Celem rosyjskich ataków były również Barwinkowe i Cyrkuny pod Charkowem. Tam zniszczona została infrastruktura.
Generał: Do końca myśleliśmy, że Rosjanie zaatakują tylko ze wschodu
Do końca myśleliśmy, że Rosjanie zaatakują tylko ze wschodu, przez Donbas - powiedział, wspominając początek wojny, ukraiński generał Dmytro Krasylnykow, dowódca operacyjno-taktycznego zgrupowania Północ. Zapewnił, że ukraińskie wojska były przygotowane na wrogi atak.
"Myśleliśmy i można powiedzieć, że spodziewaliśmy się, że przeciwnik rozpocznie swoje aktywne bojowe działania z okupowanego terytorium na części obwodu ługańskiego i donieckiego" - oświadczył wojskowy, cytowany w sobotę przez Ukrainską Prawdę.
"Do końca wierzyliśmy, że nasz wróg nie rozpocznie agresji na szeroką skalę na wszystkich frontach, na wszystkich liniach. Mieliśmy nadzieję na lepsze, ale przygotowywaliśmy się do najgorszego" - przyznał generał Krasylnykow.
Ambasador Ukrainy w Madrycie: dostarczona przez Hiszpanię broń wystarczy nam na dwie godziny walki
Ambasador Ukrainy w Madrycie Serhij Pohorelcew ocenił, że broń dostarczona przez Hiszpanię jego krajowi dla odparcia rosyjskiej inwazji "wystarczy na dwie godziny walki". Zwrócił się o przekazanie czołgów Leopard, haubic 155 mm oraz moździerzy 120 mm - podała agencja Europa Press.
Dyplomata podkreślił, że Hiszpania ma pod względem wartości najniższy wskaźnik udzielonej pomocy Ukrainie w stosunku do swojego budżetu wojskowego.
Podczas rozmów w ministerstwie obrony w Madrycie Pohorelcew wskazał, że dostawa czołgów Leopard jest obecnie priorytetowa. "Temat jest na stole i jest dobra wola rządu hiszpańskiego, aby wysłać instruktorów uczących obsługiwania czołgów, ale potrzebne są czołgi" - stwierdził.
Ambasador podkreślił, że sprawa jest pilna ze względu na obecną sytuację na froncie. "Rosja okupuje 20 proc. terytorium kraju i zniszczyła 30 proc. infrastruktury" - poinformował. - Kijów potrzebuje więcej wsparcia finansowego i wojskowego, aby walczyć z wrogiem, którego arsenał przewyższa ukraiński 20 razy”.
Pohorelcew pochwalił rząd w Madrycie za poparcie i "brak prorosyjskich sympatii". Wyraził zadowolenie z przyznania ochrony czasowej 116 tys. ze 140 tys. uchodźców ukraińskich, którzy przybyli do Hiszpanii od początku inwazji i dołączyli do 120 tys. Ukraińców mieszkających w tym kraju przed wybuchem wojny.
Rosyjskie ostrzały w obwodach mikołajowskim, donieckim i sumskim. Są ranni
Rosyjskie wojska ostrzelały obwody mikołajowski, doniecki i sumski na Ukrainie - donoszą w sobotę miejscowe władze i organy ścigania. W ostrzałach nikt nie zginął, ale zostali ranni cywile. Uszkodzono też infrastrukturę.
Jak poinformowała policja obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy, w ciągu ostatniej doby Rosjanie przeprowadzili 14 uderzeń na ten region z wykorzystaniem zestawów rakietowych Toczka-U, wyrzutni Grad, artylerii, czołgów i broni strzeleckiej. Ostrzelano 11 miejscowości. Nikt nie zginął, ale są ranni cywile. Uszkodzono infrastrukturę cywilną i krytyczną.
W obwodzie mikołajowskim na południu kraju w ciągu minionej doby w wyniku rosyjskich ostrzałów rannych zostało dziewięć osób. Ostrzelano Mikołajów i rejon (powiat) basztański. Łącznie w szpitalach przebywa 252 poszkodowanych w wyniku rosyjskiej agresji - podały lokalne władze.
Gubernator obwodu sumskiego na północy kraju Dmytro Żywycki przekazał, że rosyjska armia w sobotę rano wystrzeliła w ten rejon sześć pocisków. Samolot nie przekroczył granicy państwowej - odpalił pociski z terytorium rosyjskiego. Nikt nie zginął, uszkodzone zostały budynki.
Deputowany Arachamija: Wznowimy rozmowy z Rosją, gdy wzmocnimy swoją pozycję negocjacyjną
Rozmowy będzie można kontynuować, kiedy nasza pozycja się wzmocni - powiedział deputowany Dawyd Arachamija, szef ukraińskiej delegacji na dotychczasowych rozmowach z Rosją. Jego zdaniem obecna pauza w negocjacjach jest uwarunkowana sytuacją na froncie, gdzie toczą się "wielkie walki".
"Rozmowy trzeba kontynuować wówczas, gdy wzmocni się nasza pozycja negocjacyjna. A ona może się obecnie wzmocnić przede wszystkim dzięki temu, że uzbrojenie, które obiecują nam partnerzy, w końcu trafi do nas w wystarczającej ilości" - oświadczył Arachamija, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.
"I wówczas, jak sądzę, można będzie inicjować nową rundę rozmów, ze wzmocnionej pozycji" - powiedział polityk, który jest bliskim współpracownikiem prezydenta Ukrainy Wołodomyra Zełenskiego i szefem frakcji parlamentarnej rządzącej partii Sługa Narodu.
Arachamija ocenił, że obecna pauza w rozmowach jest "wystarczająco uzasadniona" sytuacją na froncie, gdzie toczą się "wielkie walki".
Prokuratura: trzy osoby zginęły na plaży w wybuchu rosyjskiej miny
Trzy osoby zginęły w wybuchu rosyjskiej miny na plaży w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy - poinformowała w sobotę prokuratura tego regionu okupowanego przez wojska rosyjskie.
Według śledczych rosyjscy żołnierze zaminowali wybrzeże Morza Czarnego w miejscowości Łazurne. W piątek trzech cywilów podczas pobytu na miejscowej plaży zginęło na miejscu w wyniku eksplozji miny.
Ukraińskie organy ścigania podkreślają, że siły rosyjskie zaminowują lasy, plaże i inne miejsca w obwodzie chersońskim. Zaapelowano do mieszkańców o ostrożność.
Sztab Generalny o stratach Rosjan: w sumie ponad 31 tys. żołnierzy i 1376 czołgów
Od początku inwazji na Ukrainę armia Rosji straciła już ok. 31 050 żołnierzy, w tym ok. 100 w ciągu minionej doby, a także 1376 czołgów, niemal 3,4 tys. pojazdów opancerzonych i inny sprzęt - powiadomił w sobotę na Facebooku Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Bilans doby to dziewięć rosyjskich czołgów i 13 pojazdów opancerzonych, a także pięć zestawów artyleryjskich i pięć dronów.
W sumie rosyjskie straty od początku inwazji sztab w Kijowie ocenia w sobotę na 1376 czołgów, 3379 pojazdów opancerzonych, 680 systemów artylerii, 207 wyrzutni wieloprowadnicowych, 95 systemów przeciwlotniczych, 210 samolotów, 175 śmigłowców, 540 bezzałogowców, 2337 samochodów i cystern oraz 13 jednostek pływających.
Podpalono budynek Rosgwardii w Komsomolsku nad Amurem
O podpaleniu budynku Rosgwardii w Komsomolsku nad Amurem w rosyjskim Kraju Chabarowskim poinformował w sobotę na Telegramie opozycyjny portal Baza. Sprawca miał podpalić kanister z benzyną przed wejściem do siedziby tej struktury MSW.
Mężczyzna nie zdołał wejść do środka budynku i zostawił podpalony kanister przed drzwiami. Portal Baza opublikował nagranie pożaru.
Sprawcą miał być 50-letni mężczyzna z Komsomolska nad Amurem Władimir Zołotariow. Według Bazy został on zatrzymany.
Portal pisze, że to "kolejna próba" podpalenia obiektu należącego do struktur siłowych, które media niezależne wiążą ze sprzeciwem wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Ukraińska agencja UNIAN powołuje się na wypowiedź przedstawiciela rosyjskiego Sztabu Generalnego z połowy maja, że od początku wojny z Ukrainą na terytorium Rosji doszło do co najmniej 12 prób podpalenia wojskowych komend uzupełnień.
Szef obwodu ługańskiego: Rosjanie wysadzają mosty, byśmy nie mogli wzmacniać naszych sił
Rosyjska armia wysadza w powietrze mosty, byśmy nie mogli wzmacniać naszych sił broniących obwodu ługańskiego - poinformował w sobotę gubernator tego regionu na wschodzie Ukrainy Serhij Hajdaj, cytowany przez agencję Ukrinform.
"Trudna sytuacja utrzymuje się w całym obwodzie, a w Siewierodoniecku są teraz skoncentrowane działania bojowe, bo rosyjska armia rzuca wszystkie siły, wszystkie rezerwy właśnie na ten kierunek. Wcześniej udało im się zająć większość miasta, ale teraz nasi wojskowi ich odparli i (Rosjanie) ponoszą poważne straty" - powiedział Hajdaj.
Zaznaczył, że straty ponoszą również tzw. kadyrowcy, czyli bojownicy czeczeńscy.
Hajdaj poinformował, że siły rosyjskie wysadzają w powietrze mosty, by strona ukraińska nie mogła wzmacniać swoich sił broniących obwodu ługańskiego.
Zełenski wzywa amerykańskie miasta do zerwania stosunków z Rosją
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwał burmistrzów amerykańskich miast do zerwania stosunków z Rosją. Poinformował, że wojska rosyjskie wystrzeliły na ukraińskie miasta i miejscowości prawie 2,5 tys. pocisków rakietowych.
Zełenski zaznaczył w wystąpieniu skierowanym do amerykańskich burmistrzów, że do tej pory kilkadziesiąt miast w USA są miastami partnerskimi z miastami w Rosji. To np. Chicago i Moskwa czy Jacksonville i Murmańsk.
Ocenił, że te relacje nie dają niczego USA, zaś strona rosyjska może dzięki nim mówić, że nawet po rozpoczęciu pełnowymiarowej wojny na Ukrainie nie jest izolowana.
Zełenski poinformował, że siły rosyjskie wykorzystały dotychczas przeciwko Ukrainie, w większości uderzając w miasta, prawie 2,5 tys. różnych pocisków rakietowych.
Jedne z najbardziej śmiercionośnych rakiet są produkowane w Jekaterynburgu - mieście partnerskim San Jose. Zaś jedna z brygad, która dopuściła się zbrodni w Buczy, pochodziła z rosyjskiego Kraju Chabarowskiego. Jego główne miasto - Chabarowsk - jest miastem partnerskim Portland.
Zełenski podsumował, że łącznie pod rosyjską okupacją znalazło się 3620 ukraińskich miejscowości. "W każdej z nich są zniszczenia. W wielu z nich nie ma już warunków do cywilizowanego życia" - podkreślił prezydent.
Resort obrony Wielkiej Brytanii: postępy wojsk rosyjskich w Donbasie efektem wsparcia lotnictwa
Rosyjskie postępy w Donbasie są związane ze zwiększeniem wsparcia lotniczego dla sił lądowych, czego rosyjskie wojska nie zdołały zapewnić w poprzedniej fazie inwazji na Ukrainę - przekazało w sobotę brytyjskie ministerstwo obrony.
"Rosyjska aktywność powietrzna nad terenami w Donbasie, o które toczy się walka, nadal jest wysoka, a rosyjskie samoloty przeprowadzają uderzenia z wykorzystaniem zarówno amunicji kierowanej, jak i niekierowanej. Niezdolność Rosji do unieszkodliwienia lub zniszczenia ukraińskich systemów strategicznej obrony powietrznej w pierwszych dniach konfliktu ograniczyła jej możliwości zapewnienia taktycznego wsparcia lotniczego dla lądowych elementów manewrowych, co przyczyniło się do niepowodzenia w natarciu na Kijów" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
"W efekcie rosyjskie działania powietrzne w dużej mierze ograniczały się do głębokich uderzeń z wykorzystaniem pocisków manewrujących wystrzeliwanych z powietrza i z lądu, mających na celu zakłócenie przewozu ukraińskich posiłków i zaopatrzenia. Same te uderzenia nie wywarły jednak znaczącego wpływu na konflikt, a rosyjskie zapasy precyzyjnych pocisków kierowanych zostały prawdopodobnie znacznie uszczuplone" - dodano.
"Po przeniesieniu operacyjnego nacisku do Donbasu, Rosja mogła zwiększyć wykorzystanie lotnictwa taktycznego do wsparcia postępującego natarcia, łącząc ataki lotnicze i zmasowany ostrzał artyleryjski w celu uzyskania przytłaczającej siły ognia. Połączone użycie uderzeń lotniczych i artyleryjskich było kluczowym czynnikiem ostatnich sukcesów taktycznych Rosji w tym regionie. Zwiększone użycie niekierowanej amunicji doprowadziło do rozległych zniszczeń obszarów zabudowanych w Donbasie i prawie na pewno spowodowało znaczne szkody uboczne i ofiary wśród ludności cywilnej" - wskazano.
Władze: w Mariupolu Rosjanie wyburzają budynki, w których mogą być ciała zabitych
Władze okupacyjne w Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, rozpoczęły wyburzanie resztek zniszczonych ostrzałami budynków bez wcześniejszego sprawdzenia, czy są tam ciała zabitych - poinformował w sobotę doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.
"Rosjanie niszczą dowody, nie tracąc czasu na poszukiwanie ciał w zniszczonych ostrzałami budynkach" - napisał Andriuszczenko na Telegramie.
Według urzędnika domy od numeru 56 do numeru 60 przy prospekcie Jedności już zostały wyburzone.
"Danych o ofiarach nie można zdobyć, ponieważ po wyburzeniu wszystko jest wywożone na wysypisko śmieci. Jeśli w budynkach były ciała, to razem z gruzem trafiły na wysypisko" - napisał Andriuszczenko.
Media: Rosja wyprowadziła na Morze Czarne pięć dużych okrętów desantowych
Rosja wyprowadziła na Morze Czarne pięć dużych okrętów desantowych z trzech flot - informuje portal Krym Realii. Na Morzu Czarnym oprócz tego - według strony ukraińskiej - zadania bojowe wykonują trzy okręty rakietowe i jeden okręt podwodny.
3 czerwca rosyjska agencja TASS poinformowała, że na Morzu Czarnym znajduje się 12 jednostek desantowych. Portal Krym Realii podkreśla, że okręty zostały wyprowadzone na morze w lutym - jak podano - w celu udziału w manewrach.
Obecnie siedem okrętów desantowych z tej grupy znajduje się w zatokach Sewastopola na anektowanym Krymie, w tym niektóre są w trakcie remontu. Pięć desantowców wyprowadzono na morze.
Według ukraińskiego dowództwa operacyjnego Południe na Morzu Czarnym oprócz pięciu desantowców są też trzy okręty rakietowe i jeden okręt podwodny.
W obwodzie charkowskim rosyjska rakieta zabiła jedną i raniła dwie osoby
W wyniku rosyjskiego ostrzału rakietowego w obwodzie charkowskim w piątek jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne - poinformowała w sobotę ukraińska służba ds. sytuacji nadzwyczajnych. Jeszcze jedna osoba zginęła w wyniku detonacji niewybuchu.
W mieście Bałaklija pocisk rakietowy trafił w garaże. Spod gruzów ratownicy wydobyli jednego zabitego, a także dwie ranne osoby.
W Charkowie jedna osoba zginęła w wyniku detonacji niewybuchu. Jeszcze jeden człowiek został ranny.
W obwodzie charkowskim, na północnym wschodzie Ukrainy, z powodu ostrzałów rosyjskich wybuchło siedem pożarów: pięć w rejonie (powiecie) iziumskim, dwa w charkowskim.
W Kijowie zatrzymano mężczyznę, w telefonie miał zdjęcia sprzętu wojskowego
O zatrzymaniu w Kijowie młodego mężczyzny, który miał w telefonie zdjęcia sprzętu wojskowego, lokalizacje oraz rosyjską propagandę - poinformowała w sobotę ukraińska policja.
36-letni mężczyzna został zatrzymany w piątek przez patrol policji drogowej z powodu złamania przepisów. Ponieważ "wyraźnie się denerwował" został poddany dokładnej kontroli.
Jak podano, w jego telefonie znaleziono m.in. szereg zdjęć ze sprzętem wojskowym, różnego rodzaju szkice z zaznaczonymi lokalizacjami oraz zdjęcia z prorosyjskimi hasłami.
Mężczyzna został zatrzymany, a jego działania mają zbadać śledczy.
Władze: w rosyjskiej niewoli wciąż jest ponad 150 mieszkańców obwodu sumskiego
W rosyjskiej niewoli wciąż jest ponad 150 mieszkańców obwodu sumskiego - poinformował Dmytro Żywycki, szef władz tego regionu na północy Ukrainy. Jego komunikat cytuje w sobotę agencja Ukrinform. Gubernator zaznaczył, że na terytorium obwodu sumskiego przez 42 dni przebywały wrogie wojska.
W ciągu stu dni wojny w obwodzie zginęło 135 cywilów, w tym ośmioro dzieci. Ponad 150 mieszkańców obwodu nadal jest w rosyjskiej niewoli - poinformował Żywycki.
Obwód sumski wciąż jest ostrzeliwany z terytorium Rosji przez lotnictwo i artylerię.
Wojsko: dwóch rannych w rosyjskim ataku rakietowym na obwód odeski
Dwie osoby zostały ranne w sobotę rano w rosyjskim ataku rakietowym na obwód odeski na południu Ukrainy - poinformowało ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.
Rano w obwodzie odeskim przeprowadzono atak pociskiem manewrującym powietrznego bazowania - czytamy w komunikacie.
Pocisk został odpalony z samolotu rosyjskiego lotnictwa strategicznego. Trafiono w magazyny przedsiębiorstwa rolniczego. Wskutek ostrzału wybuchł pożar. Ze wstępnych ustaleń wynika, że dwie osoby zostały ranne.
Szef MSW: Wywiad wojskowy ma kontakt z przebywającymi w rosyjskiej niewoli żołnierzami z Azowstalu
Pracownicy ukraińskiego wywiadu wojskowego komunikują się z przebywającymi w rosyjskiej niewoli ukraińskimi wojskowymi, którzy bronili zakładów Azowstal w Mariupolu - poinformował w piątek wieczorem minister spraw wewnętrznych Ukrainy Denys Monastyrski.
Według Monastyrskiego, który wypowiadał się na antenie ukraińskiej telewizji, dzięki tym kontaktom władze dowiadują się o warunkach, w jakich są przetrzymywani ukraińscy jeńcy, o tym, co jedzą, a także o możliwościach ich uwolnienia.
Szef MSW nie podał więcej szczegółów, zapewnił jedynie, że "wszyscy nasi bohaterowie trafią tutaj, do Kijowa". "Oni na pewno wrócą i robimy wszystko, co możliwe, by to się stało" - oświadczył Monastyrski.
Ukraiński garnizon w Mariupolu, w składzie którego byli przede wszystkim żołnierze pułku Azow Gwardii Narodowej oraz 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej, bronił się w zakładach metalurgicznych Azowstal w oblężonym Mariupolu, w obwodzie donieckim, pomimo przeważających sił przeciwnika i nieustających bombardowań.
Jak przypomina Ukrainska Prawda, Rosjanie otoczyli i zablokowali Mariupol już 1 marca. Od końca kwietnia żołnierze ukraińscy bronili się na ostatnim przyczółku, w zakładach Azowstal. 16 maja zapadła decyzja o opuszczeniu tego obiektu i wojskowi zostali wzięci do niewoli. Według Rosjan to ponad 2400 osób; strona ukraińska nie podała dokładnej liczby.
Władze w Kijowie zapowiadały, że żołnierze z Azowstalu zostaną wymienieni na rosyjskich jeńców. Według części ekspertów Moskwa będzie wykorzystywać wojskowych, zwłaszcza z pułku Azow w celach propagandowych, m.in. może zostać przeprowadzony ich pokazowy proces.
Władze: w rosyjskim ostrzale w obwodzie ługańskim zginęła matka z dzieckiem
W mieście Hirske w obwodzie ługańskim, na wschodzie Ukrainy, zginęła w piątek w rosyjskim ostrzale matka z dzieckiem; śmiertelnie ranny został też mieszkaniec miasta Zołote - przekazał w sobotę szef władz regionu Serhij Hajdaj. Poinformował też o mieszkańcu Hirskego, który zginął trzy dni temu.
Gubernator pisze, że w szturmowanym przez Rosjan Siewierodoniecku są ranni. Siły rosyjskie poniosły straty i wzmacniają swoje siły. Armia przeciwnika próbowała odizolować miasto i ostrzelała most - poinformował Hajdaj.
W piątek jeden z rosyjskich pocisków uderzył w mieszkanie. Ojcu i synowi, którzy byli w lokalu, nic się nie stało. Zostali ewakuowani.
W ciągu doby w Siewierodoniecku i Lisiczańsku uszkodzono co najmniej po sześć bloków mieszkalnych.
Media: w rosyjskiej wojnie przeciw Ukrainie woda zarówno celem, jak i bronią
Mało mówi się o tym, że w wojnie Rosji przeciwko Ukrainie woda jest zarówno wojskowym celem, jak i bronią - pisze w dziennik "Welt". Na infrastrukturze wodnej skupiają się w dużej mierze rosyjskie ataki lotnicze, skuteczną taktyką okazało się też odcięcie lokalnych dostaw wody, co rosyjscy najeźdźcy zrobili w Mariupolu - dodaje.
Celem rosyjskich nalotów jest przede wszystkim infrastruktura wodna; siły rosyjskie zniszczyły wodociągi, oczyszczalnie ścieków i stacje pomp - twierdzi cytowany przez gazetę pracownik holenderskiego ośrodka analitycznego Instytut Clingendael Tobias von Lossow.
"Po trzech miesiącach (wojny) jesteśmy świadkami katastrofy humanitarnej i drenażu miast (ukraińskich), takich jak Mariupol czy nawet Mikołajów, który jest pozbawiony wody od ponad miesiąca - mówi von Lossow. - Sytuacja jest szczególnie niepokojąca w (...) obszarach na wschodzie i południu."
Ataki na cywilną infrastrukturę wodną naruszają konwencje międzynarodowe, jednak w ostatniej dekadzie ta taktyka stawała się coraz bardziej powszechna, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, i Rosja również rutynowo się do niej ucieka - mówi profesor studiów nad pokojem i konfliktami oraz przewodniczący UNESCO ds. międzynarodowej współpracy w dziedzinie wody Ashok Swain.
"Jako bliski sojusznik reżimu w Damaszku, Rosja przyczyniła się do militarnej instrumentalizacji wody w Syrii, na przykład poprzez atakowanie stacji pomp - mówi von Lossow. - Syryjski reżim i niektóre siły opozycyjne, a także podmioty zewnętrzne, w pewnym stopniu ustandaryzowały (takie postępowanie). Podobne przypadki miały później miejsce w Jemenie i Libii."
Taktyka ta jest stosowana nie tylko ze względu na jej natychmiastowy efekt, ale także w celu zdemoralizowania ludności - wyjaśnia ekspert ds. bezpieczeństwa wodnego i dyrektor generalny ośrodka analitycznego Geneva Water Hub Mark Zeitoun. Zakłócenia w dostępie do wody lub zanieczyszczenia spowodowane ostrzałem infrastruktury, np. zakładów chemicznych, mogą również powodować długotrwałe szkody dla gospodarki danego kraju.
Wykorzystanie wody jako broni jest szczególnie skuteczne, gdy jest jej mało lub gdy kraj - tak jak uważana za spichlerz Europy Ukraina - jest w dużym stopniu uzależniony od rolnictwa i irygacji. Według współzałożyciela globalnego ośrodka analitycznego Pacific Institute Petera Gleicka, w związku ze zmianami klimatycznymi zasoby wody w niektórych regionach jeszcze się skurczą i woda będzie odgrywać coraz bardziej kluczową rolę w konfliktach.
Tekst opublikowany w piątek przez portal tygodnika "Welt" wcześniej pojawił się na portalu Politico.
Sztab Generalny: trwają walki w Siewierodoniecku, Rosjanie wzmocnili swe siły
Armia rosyjska prowadzi działania szturmowe i wzmocniła siły swe w Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim, w mieście trwają walki - informuje w sobotę rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Rosyjskie siły nie przestają prowadzić działań ofensywnych na wschodzie i kontynuują rakietowe i lotnicze uderzenia w obiekty wojskowej i cywilnej infrastruktury na Ukrainie - pisze sztab w 101. dniu rosyjskiej inwazji.
Trwają działania bojowe na kierunku słobodzkim (obszar północno-wschodniej Ukrainy, na północ od Donbasu i na wschód od Kijowa). Zaobserwowano kolumnę sprzętu z paliwem i amunicją przemieszczającą się w kierunku miejscowości Szypuwate. W odwrotnym kierunku trwa ewakuacja uszkodzonego sprzętu i uzbrojenia (do 100 jednostek).
Siły rosyjskie ostrzeliwują pozycje ukraińskich wojsk wzdłuż całej linii frontu na kierunku donieckim z moździerzy i artylerii, wykorzystywane jest też lotnictwo - podaje sztab.
Główne wysiłki rosyjska armia skoncentrowała na kierunku Siewierodoniecka i Bachmutu w obwodzie donieckim.
"Przy wsparciu artylerii wróg prowadzi szturmowe działania w mieście Siewierodonieck, wzmocniono siły mobilizacyjną rezerwą 2. korpusu armijnego, w mieście trwają walki" - czytamy w raporcie. "Na kierunku bachmuckim przy wsparciu artylerii wróg prowadzi ofensywę, nie odnosi sukcesu, wskutek ogniowego uderzenia ze strony ukraińskich sił wycofał się" - pisze sztab.
Siły rosyjskie próbują wziąć pod kontrolę odcinek lewego brzegu rzeki Doniec w okolicy miejscowości Staryj Karawan.
Sztab ocenia, że tempo przemieszczania się wojsk rosyjskich podczas działań bojowych na kierunku donieckim jest niskie, co wynika z fizycznego osłabienia i złego moralno-psychologicznego stanu składu osobowego.
Według strony ukraińskiej rosyjscy wojskowi boją się sprzeciwu miejscowych mieszkańców, który - jak dodaje sztab - rośnie między innymi w obwodzie chersońskim, na południu Ukrainy. Dowództwo rosyjskie przemieszcza się z dużą liczbą ochrony, w kamizelkach kuloodpornych, w opancerzonych pojazdach. Mieszkańcy kontynuują opór.
Minionej doby na kierunku donieckim i ługańskim ukraińskie siły odparły dziewięć wrogich ataków.
Radny Irpienia: Nie ma zgody władz na powrót do miasta, ale ludzie ciągną do swoich domów
Radny Irpienia Taras Wjazowczenko powiedział PAP, że władze wciąż nie zezwalają ludności na powrót do miasta. "Wynika to z tego, że wojna cały czas trwa, w każdym momencie może być alarm przeciwlotniczy lub wtargnięcie wojsk rosyjskich od strony Białorusi" - wyjaśnił.
Radny przyznał, że mimo tego ludzie wracają do swoich domów. "Z naszych obserwacji wynika, że około 15 tys. osób przebywa obecnie w mieście - dodał. - Wracają z rodzinami, remontują lub zabezpieczają domy, wstawiają okna, drzwi i ponownie opuszczają miasto" - powiedział.
W wyniku rosyjskich ataków niemal 73 proc. podkijowskiego Irpienia zostało zniszczone. Obecnie ulice są przejezdne, do ocalałych domów wrócił prąd, jednak największym problemem jest brak paliwa – powiedział PAP radny.
Wjazowczenko zauważył, że gruz zalega jeszcze na podwórkach i osiedlach mieszkaniowych. "Cały czas pracują tam miejskie służby komunalne, które na bieżąco wywożą gruz, fragmenty dachów, blachy. Niestety są miejsca, gdzie budynków nie da się posprzątać i trzeba je rozebrać, bo pociski, które w nie uderzyły, zniszczyły je całkowicie" - podkreślił.
Przekazał, że w mieście pracują inżynierowie z komisji administracyjnej, a także policja i prokuratura. Dokumentują one popełnione tam przez wojska rosyjskie zbrodnie wojenne.
"Po takiej kontroli przygotowywany jest protokół zniszczeń danego obiektu i wystawiana jest ocena, czy budynek może zostać przeznaczony do remontu czy nadaje się tylko do rozbiórki" - wyjaśnił. Dodał, że według oficjalnych szacunków niemal 73 proc. Irpienia zostało zniszczone w wyniku rosyjskich ataków. Uszkodzonych zostało ponad 3 tys. budynków i około 1700 mieszkań w blokach. "Głównie chodzi o miejsca, gdzie spadły pociski lub na skutek wybuchów powypadały okna, zostały zniszczone ściany nośne czy dachy" - dodał radny.
Jego zdaniem, opanowana jest sytuacja energetyczna w mieście, a 95 proc. odbiorców ma już prąd. "Cały czas trwają prace nad przywróceniem energii elektrycznej w tych miejscach, gdzie spadły rakiety i są duże zniszczenia linii energetycznych. Jest to trudny teren, ale i tam prąd zostanie przywrócony najszybciej jak to możliwe" - zapewnił.
Według radnego w mieście najbardziej brakuje miejsc tymczasowego pobytu dla mieszkańców. "Przeznaczyliśmy już na ten cel miejscowe sanatoria, są kontenery mieszkalne, ale to cały czas za mało dla wszystkich ludzi, którzy stracili dach nad głową i nie mają się gdzie podziać" - podkreślił. W mieście działają sklepy spożywcze, apteki, targ.
Dowództwo: siły zbrojne zniszczyły skład amunicji wroga i 19 najeźdźców
Na południowych granicach obrony wojska ukraińskie zniszczyły skład amunicji, 19 najeźdźców, haubicę i działa samobieżne nieprzyjaciela, poinformowało dowództwo OK "Południe"
"Jednostki rakietowe i artyleryjskie sił obronnych zniszczyły podczas ostrzału 19 najeźdźców, haubicę Msta-B, 3 działa samobieżne Hiacynt-C i składy amunicji, pozostałe straty wroga są badane. Wróg przeprowadził nieudane natarcie na lądzie, rozpoczął nalot z parą śmigłowców Ka-52 na nasze pozycje. Żadnych ofiar", informuje OK "Południe".
Kuleba: Ukraina jest gotowa otworzyć port w Odessie na eksport zboża, ale jest jedno "ale"
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba stwierdził w piątek na Twitterze, że jedną z przeszkód w eksporcie ukraińskich zbiorów przez port w Odessie jest możliwość wykorzystania tego korytarza przez Rosję do ataku na miasto.
"Ukraina jest gotowa stworzyć warunki konieczne do wznowienia eksportu z portu w Odessie. Pytanie brzmi, jak zapewnić, aby Rosja nie wykorzystała tego szlaku handlowego do ataku na Odessę. Obecnie nie ma gwarancji ze strony Rosji" - stwierdził Dmytro Kuleba.
Minister dodał, że Ukraina nadal szuka rozwiązań wspólnie z ONZ i partnerami.
Ukraina jest jednym z największych światowych eksporterów zboża i ropy naftowej, które eksportuje głównie drogą morską. Rosyjska blokada portów Morza Czarnego zagraża światowym cenom tych produktów i niedoborom żywności w wielu krajach Afryki i Bliskiego Wschodu. W związku z blokowaniem przez Rosję portów czarnomorskich Ukraina nie jest w stanie wywieźć około 22 mln ton zboża zgromadzonego w silosach.
Ukraina i jej partnerzy dyskutują o możliwości powołania międzynarodowej misji odblokowania ukraińskiego eksportu morskiego i w pierwszej kolejności żądają od Rosji wycofania swoich sił rozlokowanych na wodach morskich wokół Ukrainy i zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa żeglugi, informuje portal Ukraińska Prawda.
Rosja ze swojej strony deklaruje gotowość dopuszczenia statków przewożących ukraińskie zboże "jeśli Ukraina oczyści porty" i w zamian za zniesienie sankcji. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania już powiedziały, że nie będą rozważać takich ustępstw.
W niedawnej rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem prezydent Francji Emmanuel Macron zaproponował głosowanie w ONZ w sprawie zniesienia rosyjskiej blokady Odessy.
Ze swojej strony samozwańczy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko powiedział sekretarzowi generalnemu ONZ, że jest gotów zapewnić "korytarz zbożowy" przez Białoruś do portów bałtyckich, jeśli te porty zniosą sankcje i pozwolą na załadunek białoruskich towarów.
Administracja: Okupanci ranili trzech cywilów w obwodzie donieckim
W wyniku działań wojennych Federacji Rosyjskiej w piątek w obwodzie donieckim zostało rannych trzech cywilów, poinformował szef Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej Pawło Kirilenko w Telegramie.
"3 czerwca w wyniku rosyjskiego ostrzału rannych zostało trzech cywilów: 2 w Soledarze i 1 w Wasiliewce" - napisał w Telegramie Kirilenko
Nadal nie jest możliwe, zauważa Kirilenko, ustalenie dokładnej liczby ofiar w Mariupolu i Wołnowasze.
Według Raportu Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka o ofiarach rosyjskiej inwazji na Ukrainę opublikowanego 13 maja, ONZ odnotowała 3573 ofiar śmiertelnych i 3816 rannych cywilów, informuje Ukrinform.
Siły Powietrzne zniszczyły ponad 20 jednostek sprzętu i ufortyfikowane pozycje wroga
W piątek ukraińskie wojsko zniszczyło ponad 20 jednostek rosyjskich pojazdów opancerzonych, rakietę oraz trzy bezzałogowe statki powietrzne okupanta, a także ufortyfikowane pozycje wroga, poinformowało dowództwo sił powietrznych Ukrainy.
3 czerwca samoloty szturmowe Sił Powietrznych zniszczyły ponad 20 jednostek opancerzonych wozów bojowych, ufortyfikowane pozycje okupantów w różnych miejscach oraz siłę żywą wroga. Przeciwlotnicze jednostki rakietowe zniszczyły pocisk powietrze-ziemia X-59, a obrona powietrzna uderzyła w trzy bezzałogowe statki powietrzne, poinformowało na Fabebooku Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy.
Gubernator: Odbiliśmy 20 proc. zajętego przez Rosjan terytorium w Siewierodoniecku
Ukraińskie siły odbiły z rąk rosyjskiej armii 20 proc. zajętego przez nią terytorium miasta Siewierodonieck w obwodzie ługańskim - poinformował w piątek szef władz tego regionu na wschodzie Ukrainy Serhij Hajdaj.
"Wiele razy już słyszałem, że Siewierodonieck całkowicie zajęła rosyjska armia. Chcę powiedzieć, że tak nie jest" - przekazał Hajdaj.
"Co więcej, podczas gdy wcześniej była trudna sytuacja, zajęte było ok. 70 proc., to teraz cofnęliśmy ich o 20 proc." - dodał w telewizji.
W piątek wieczorem sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy oznajmił, że główne wysiłki na kierunku donieckim przeciwnik skoncentrował w okolicach Siewierodoniecka. Pod osłoną artylerii siły rosyjskie prowadziły działania szturmowe w dzielnicach mieszkalnych wschodniej części miasta. Przeciwnik "ma częściowy sukces, aktywne działania bojowe trwają" - zakomunikował sztab.
Cztery kraje regionu Morza Czarnego potwierdzają masową śmierć delfinów wskutek wojny
Biolodzy oraz organizacje ochrony zwierząt z Ukrainy, Rumunii, Bułgarii i Turcji potwierdziły setki przypadków padłych delfinów wskutek działań wojennych na Morzu Czarnym, prowadzonych przez Rosję w ramach inwazji na Ukrainę.
Powołujący się na ekspertów, bukareszteński dziennik online Ziare podał, że dobijające do brzegu ranne delfiny lub padłe okazy, które przyniosły prądy morskie, często mają na sobie ślady poparzeń, powstałych wkutek wybuchów min morskich lub bomb.
Portal, cytując wpis jednego z pracowników parku przyrody Tuzłowskie Limany, odnotował, że u brzegów obwodu odeskiego, w południowo-zachodniej Ukrainie, wyłowiono już ponad 100 martwych delfinów.
Na dziwne zachowanie delfinów czarnomorskich po wybuchu wojny na Ukrainie wskazują też bułgarskie organizacje praw zwierząt. Zauważają one, że część rannych ssaków, które dopłynęły do brzegu, nie miała siły pływać lub przez ponad tydzień nie przyjmowała pokarmu.
Według rumuńskich weterynarzy częstym powodem śmierci delfinów czarnomorskich w czasie wojny są wewnętrzne krwotoki. Powstają one, jak przypuszczają eksperci, w rezultacie eksplozji ładunków wybuchowych lub używania przez okręty sonarów.
Prezydent Zełenski: Są trzy słowa, za które walczymy - pokój, zwycięstwo, Ukraina
Są trzy słowa, za które walczymy: pokój, zwycięstwo, Ukraina - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w odezwie do narodu w piątek, w 100. dzień inwazji Rosji na jego kraj.
"Równo sto dni temu wszyscy z nas obudzili się w innej rzeczywistości. W 2014 roku Rosja przyszła do nas z jednym słowem. To słowo to wojna. 24 lutego Rosja dodała do tego słowa jeszcze jedno, tworząc wyrażenie »pełnowymiarowa wojna«" - powiedział Zełenski.
Stojąc przed siedzibą biura prezydenta w Kijowie, Zełenski wymienił słowa związane z trwającą rosyjską agresją.
"Po pierwsze to dwa słowa: nasi bohaterowie. Ludzie, którzy od nocy na 24 lutego po dziś bronią naszego państwa" - oznajmił.
To też np. takie zapożyczone słowa, jak Bayraktar, Harpoon, Starlink, Rzeszów. "I land lease - jeszcze jedno słowo, obrazujące 100 dni walki, dyplomacji, wsparcia" - dodał Zełenski.
Wspomniał też takie miejsca jak Hostomel, Borodzianka, Ochtyrka, Czernihów, Charków, Chersoń, Izium, Melitopol, Mariupol i Azowstal. Zapewnił, że słowa Mariupol i Bucza zostaną zapisane obok słowa trybunał.
"By inne słowa: filtracja, deportacja, tortury, rozstrzelanie, bombardowanie dywanowe, uderzenie rakietowe nie pozostały bez odpowiedzi" - kontynuował.
Powiedział, że należy też wspomnieć o sformułowaniu "druga armia świata". "Na początku wyglądało groźnie, później niebezpiecznie, po Buczy wywoływało odrazę, a teraz - najwyżej gorzki uśmiech" - wskazał Zełenski. Po drugiej armii świata zostały tylko zbrodnie wojenne, hańba i nienawiść - dodał.
Zaznaczył, że będzie wiele słów znanych przez wszystkich: odbudowa, kandydatura, członkostwo, gwarancje i bezpieczeństwo. Słowa ukraińskiej przyszłości to też przywrócenie i uwolnienie - dodał.
"Są trzy słowa, dla których przez 100 dni po ośmiu latach walczymy: pokój, zwycięstwo, Ukraina" - podsumował.































































