REKLAMA

Impas w PGG trwa. Górnicy nie dogadali się z ministrem Sasinem

2020-04-21 16:50, akt.2020-04-21 19:10
publikacja
2020-04-21 16:50
aktualizacja
2020-04-21 19:10

Wtorkowe spotkanie ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i związkowców Polskiej Grupy Górniczej nie przyniosło rozwiązania płacowego impasu. Z relacji wynika, iż obie strony nie chcą ustąpić ani na krok.

fot. Maciej Jarzębiński / / FORUM

- Związkowcy odrzucili propozycję zarządu, Sasin odrzucił postulaty związkowców - poinformował na Twitterze Janusz Piechociński, były wicepremier. Oznacza to zatem fiasko spotkania, które miało rozwiązać problem cięcia płac w Polskiej Grupie Górniczej. 

Do czwartku związkowcy mają jeszcze raz przedyskutować złożoną przez zarząd propozycję czasowego zmniejszenia wydobycia, czasu pracy i wynagrodzeń o 20 proc. Po spotkaniu, które odbyło się w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie, ani strona związkowa ani Ministerstwo Aktywów Państwowych nie wydały dotąd oficjalnego komunikatu - informuje agencja PAP. 

Szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek poinformował po spotkaniu, że do czwartku reprezentanci 13 central związkowych działających w spółce podejmą decyzję co do swoich dalszych działań odnośnie złożonej przez zarząd propozycji porozumienia antykryzysowego.

"Zarząd PGG podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko w sprawie działań antykryzysowych twierdząc, że to jedyna droga skutecznego ratowania firmy i że innej możliwości nie ma. Argumenty strony społecznej przemawiające za złagodzeniem zapisów porozumienia i mniejszym obciążaniem załóg skutkami działań antykryzysowych, niestety nie spotkały się ze zrozumieniem" - powiedział szef górniczej „S”, cytowany przez biuro prasowe śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Resort aktywów państwowych zapewnia, że dąży do ustabilizowania sytuacji Polskiej Grupy Górniczej i wyprowadzenia spółki na prostą; warunkiem ma być wdrożenie zaproponowanego przez jej zarząd porozumienia antykryzysowego. Do czwartku związkowcy mają zdecydować, czy je przyjąć.

"Wicepremier Jacek Sasin jest zdeterminowany, żeby ustabilizować Polską Grupę Górniczą i wyprowadzić spółkę na prostą. Priorytetem jest uratowanie firmy oraz ustabilizowanie jej sytuacji finansowej. Jednym z warunków jest wdrożenie działań zaproponowanych przez zarząd. Obecnie nie ma alternatywy dla propozycji zarządu; rozwiązania zaproponowane przez stronę związkową są dalece niewystarczające" - powiedział PAP rzecznik resortu aktywów państwowych Karol Manys.

Cięcie z ukrytą podwyżką

PGG już wcześniej miała poważne problemy z rentownością, mimo to jeszcze w lutym przepchnięto 6-proc. podwyżki dla górników. Zbiegła się ona zresztą z informacją o stracie PGG za 2019 rok i problemami z rosnącymi zwałami polskiego węgla (efekt m.in. wysokich kosztów wydobycia). Wówczas jednak ani zarząd, ani ministerstwo, ani tym bardziej górnicy (ci żądali nawet 12 proc.) nie widzieli problemu, by pensje podnieść. Kwiecień przyniósł jednak refleksję, sytuacja spółki jest bowiem coraz trudniejsza. Receptą na problem miało być obniżenie produkcji.

- Polska Grupa Górnicza może zanotować ponad 700 mln zł straty w trzy miesiące, jeśli nie zostaną podjęte działania osłonowe - poinformował przed tygodniem Tomasz Rogala, prezes PGG. Zarząd wyszedł tym samym z propozycją tymczasowego obcięcia jednego dnia pracy i obniżki pensji o 20 proc. Konieczność działań oszczędnościowych tłumaczono koronawirusem (i spadkiem popytu na węgiel z tym związanym), jednak każdy z głową na karku wie, że pandemia tylko pogłębiła i tak już poważne problemy PGG.

Co ciekawe, powagę sytuacji na pozór zrozumieli związkowcy, którzy zgodzili się na nominalne cięcie płacy. Według ich propozycji tydzień pracy także miał być czterodniowy, za postojowy dzień mieli jednak - i tutaj znalazł się haczyk - otrzymywać 60 proc. wynagrodzenia. Realnie więc otrzymaliby podwyżkę za godzinę pracy, zaś propozycja zarządu zakładała neutralność w tej kwestii. Porozumienia nie udało się osiągnąć. Zarząd argumentował, że propozycja górników jest nieakceptowalna, bo nie przyniesie oszczędności, górnicy odpowiadali, że propozycja zarządu zbyt mocno uderza w ich portfele. Obie strony okopały się na swoich pozycjach i powstał płacowy impas.

"To byłoby zdecydowanie mniejsze obciążenie dla portfeli pracowników, niż zabranie całej dniówki raz w tygodniu" – podkreślił Hutek mówiąc o propozycji związków. Obie propozycje, zarządu i związków, zakładają, że obniżony czas pracy i niższe płace obowiązywałby od początku maja do końca lipca. Podpisanie porozumienia antykryzysowego w PGG jest jednym z warunków otrzymania przez przedsiębiorstwo pomocy finansowej w ramach rządowej tarczy antykryzysowej, wspierającej firmy dotknięte z powodu epidemii koronawirusa.

Padła groźba upadłości

Podobnie jak na początku roku zwrócono się więc do wyższej instancji, czyli ministra Sasina. Niestety, z relacji wynika, że efekt wtorkowych rozmów był podobny. Zarząd obstawał przy swoim, związkowcy przy swoim. Nie obyło się jednak bez ostrych słów. Daria Klimza z TOK.fm informuje, że Jacek Sasin miał zagrozić, iż jeżeli związkowcy nie przystaną na propozycję zarządu dotyczącą 20 proc. cięcia pracy i płacy, to alternatywą będzie wniosek o upadłość PGG. To jednak niepotwierdzona oficjalnie informacja.

Przypomnijmy, że na Bankier.pl pisaliśmy przed dwoma tygodniami o pomyśle ratowania górnictwa przez energetykę. Zakładał on przejęcie rentownych kopalń należących do PGG przez np. PGE i zamkniecie reszty. Pomysł nie wyszedł z obszaru plotek, patrząc jednak na opór związkowców w kwestii awaryjnego cięcia produkcji (i adekwatnego do niego cięcia płac), wydaje się, że choćby poruszenie przez rząd tematu zamknięcia jakiejkolwiek kopalni byłoby nie do zaakceptowania przez tzw. stronę społeczną.

Docenić należy jednak, że rząd w końcu dostrzegł, że nie może wiecznie zgadzać się na postulaty związkowców. Jest tutaj jednak i bardzo poważne "ale". Decyzję o podwyżkach w lutym, gdy sytuacja sektora węglowego już była ciężka, można uznać za skrajną nieodpowiedzialność. Teraz zaś nie wspomina się nawet o cofnięciu tamtych zmian. Jest proponowana nominalna obniża pensji, ale idąca i za adekwatną redukcją dni pracy. Widać zatem, że rząd wciąż boi się iść na otwartą wojnę z górnikami i do rozpoczęcia ewentualniej skutecznej terapii sektora wciąż daleko. A przecież rzucanie przez ministra groźby upadłości to najlepszy dowód, że sytuacja jest poważna.

Adam Torchała/PAP

Źródło:Bankier24
Tematy
Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Jak otrzymać nawet 1500 zł od Alior Banku + 300 zł od Bankier.pl SPRAWDŹ!

Komentarze (50)

dodaj komentarz
marekzu
Firma przynosi gigantyczne straty, otrzymuje od reszty społeczeństwa różne jawne i ukryte dotacje a jednocześnie górnicy otrzymują w tej firmie pensje jakieś 2 x większe niż reszta kraju, podobnie emerytury po 25 latach pracy . Wszystko to na koszt reszty podatników. Może w końcu ktoś się obudzi przed wyborami
chlopekroztropek
Wprowadzić PGG na giełdę i dawać górnikom wypłatę w akcjach wg. ceny emisyjnej (nie rynkowej!). Skoro wierzą, że pracują w rentownej firmie, która jest perłą polskiej gospodarki, to na pewno sie zgodzą :-)
heimir
Może się obudza jak firma padnie, państwa już na nic nie będzie stać i skończą na bezrobociu z 700 zł miesięcznie.
chlopekroztropek
Problem w tym, że do tej pory szantaż zawsze funkcjonował i górnicy nawet nie biorą tego pod uwagę, że tym razem może się nie udać. Wystarczy potupać nogami i PiSda.
Gdyby w rządzie siedzieli inteligentni ludzie, to by problemu już nie było. Obecnie mają idealne warunki. Zakaz zgromadzeń, nacisk UE na eko, pusty
Problem w tym, że do tej pory szantaż zawsze funkcjonował i górnicy nawet nie biorą tego pod uwagę, że tym razem może się nie udać. Wystarczy potupać nogami i PiSda.
Gdyby w rządzie siedzieli inteligentni ludzie, to by problemu już nie było. Obecnie mają idealne warunki. Zakaz zgromadzeń, nacisk UE na eko, pusty budżet i brak partii, która obiecałaby więcej. Ale strach przed utratą władzy jest większy. Po nich choćby potop!
obeznany
Kopalnie zamknąć i zalać ropą
antek10
A co mnie interesują górnicy? Ja płacę za prąd - produkowany z tego świństwa po zawyżonych cenach. Wypad z ich produktem.
marcinkrakow
Proponuje wypłaty górnikom realizować w węglu - może wtedy załapią o co chodzi i jak cenny jest ich ten towar
tomasz686
Dla szanownej STRONY SPOLECZNEJ która mam wrażenie nie rozumie liczb (co poniekąd powinno w dzisiejszych czasach przekladac się na niższe pensje, no ale kto górnikowi zabroni...):
- górnicy ŻĄDAJĄ 40% obniżki wynagrodzenia za jeden dzień swojej pracy, czyli redukcji o 8% pensji jakie mieli przed podwyżka z tego roku.
Dla szanownej STRONY SPOLECZNEJ która mam wrażenie nie rozumie liczb (co poniekąd powinno w dzisiejszych czasach przekladac się na niższe pensje, no ale kto górnikowi zabroni...):
- górnicy ŻĄDAJĄ 40% obniżki wynagrodzenia za jeden dzień swojej pracy, czyli redukcji o 8% pensji jakie mieli przed podwyżka z tego roku. W zamian dostana jeden dzień wolny w tygodniu, czyli dostaną 92% pensji za 80% pracy, które wykonywali jeszcze w styczniu! Po uwzględnieniu podwyżki z tego roku dostali by ok 98% pensji ze stycznia, za 80% pracy z tego okresu!!! Tak chciwych i nieuzasadnionych żądań jeszcze nie widziałem, sam mam w rodzinie mnóstwo górników i wychowywałem się w sąsiedztwie kopalni. Nienawidzę też Sasina za jego rażący brak kompetencji jak, ale w temacie PGG będę trzymał za niego kciuki, by te gamonie ze "strony społecznej" wreszcie ustawić w jednym szeregu z resztą ludzi uczciwie pracujacych.
margin50
Walczcie sztygary i pozostali na przodku.
Tylko teraz jako elektorat jestescie w stanie cokolwiek wywalczyc.
Za miesiac pozostanie wam tylko leczenie pylicy .
marianpazdzioch
40 lat temu w UK dali sobie radę z tym tałatajstwem, a w PL 2020 nadal jak w chlewie.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki