Stowarzyszenie brytyjskich banków BBA oświadczyło, że gotowe jest pogodzić się z ewentualną utratą swojej roli w ustalaniu wskaźnika LIBOR. Wskaźnik odzwierciedlający koszt pieniądza na międzybankowym rynku stał się w tym roku bohaterem głośnej afery. Międzynarodowe banki brały udział w manipulacji LIBOR-em, podając zaniżone stawki, przy których mogą otrzymać pożyczki.
Sposób ustalania tego niezwykle istotnego dla finansowych rynków wskaźnika musi ulec zmianom. Jutro raport na temat reformy LIBOR przedstawić ma Martin Wheatley, przewodzący brytyjskiemu nadzorowi finansowemu FSA.
Do tej pory za zbieranie danych odpowiedzialne było stowarzyszenie BBA, a stawka była obliczana na podstawie ofert zgłaszanych przez banki. Wadą takiego sposobu tworzenia wskaźnika jest podatność na manipulacje ze strony największych banków. W latach 2007-2008 m.in. bank Barclays świadomie zniekształcał obraz rynku i zaniżał rzeczywiste koszty finansowania na rynku międzybankowym. Został za to ukarany grzywną w wysokości 290 mln funtów.
Szef nadzoru zapowiedział, że jego zdaniem utrzymanie takiej formuły nie jest już możliwe. Proponować on będzie połączenie indeksu z danymi rynkowymi, dotyczącymi rzeczywiście zawieranych transakcji. Prawdopodobnie oznaczać to będzie również zmianę podmiotu odpowiedzialnego za obliczanie LIBOR-u.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl




























































