Wszystko wskazuje na to, że hiszpański rząd już w poniedziałek zwróci się z oficjalną prośbą o przelanie do 62 miliardów euro. Madrycki IBEX35 około godziny 14:00 zyskiwał 1,3 proc., odzwierciedlając "mniejsze niż się spodziewano" potrzeby hiszpańskiego sektora bankowego.
Optymizm płynie z prostego powodu - wcześniejsze prognozy zakładały, że audyt może wykazać kwotę przekraczającą nawet 100 mld euro, a już nieco wcześniej strefa euro ustaliła, że jest w stanie wspomóc Hiszpanię kwotą nie wyższą niż 100 mld euro. 62 mld euro to nadal dużo, a wzrosty w Madrycie to po prostu reakcja na znany mechanizm "stopy w drzwi": banki potrzebują mniej niż podawały wcześniejsze szacunki, czyli jest dobrze.
Tymczasem niemiecki DAX tracił 1 proc. na skutek kolejnego słabego odczytu dotyczącego nadreńskiej gospodarki. O godzinie 10:00 na rynkach pojawił się odczyt indeksu instytutu Ifo. Okazało się, że indeks spadł w czerwcu z 106,9 do 105,3 punktów, czyli do najniższego poziomu od ponad 2 lat. Indeks obrazuje nastroje w gospodarce wśród niemieckich przedsiębiorców.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni 3 miesięcy
O godzinie 14:00 kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zyskiwały od 0,2 proc. (Nasdaq) do 0,3 proc. (S&P500, Dow Jones). Za oceanem nie pojawią się dzisiaj żadne istotne raporty gospodarcze. Ogólna atmosfera na rynkach nie będzie zbytnio sprzyjała giełdowym bykom, zwłaszcza po wczorajszej obniżce ratingów wielu globalnych banków przez Moody's. Jednak przecenione wczoraj aktywa na amerykańkich parkietach (Nasdaq i S&P500 straciły prawie 2,5 proc.), będą kusiły do odkupienia po niższej cenie.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl































































