Nie zamierzam składać dymisji - powiedział w piątek w trakcie panelu na Kongresie 590 Adam Glapiński, prezes NBP. Nie wykluczył, że może istnieć nagranie jego rozmowy z biznesmenem Leszkiem Czarneckim, ale ocenia, że nie "ma niczego do ukrycia".
Piątkowa gazeta "Fakt", powołując się na niezależne źródła podała, że możliwa jest rezygnacja szefa NBP Adam Glapińskiego.
Dopytywany przez dziennikarzy, czy poda się do dymisji, Glapiński powiedział: "Jestem prezesem NBP, a nie KNF. A po drugie, nie wiem na razie co się wydarzyło w KNF. Czytałem artykuły prasowe. Ale o ile wiem, to jeszcze nie ma nikogo oskarżonego nawet" - powiedział.
"Przy okazji zapewniam, że jestem w doskonałym stanie zdrowia, bo wczoraj czytałem na Twitterze (...), że podobno jestem ciężko chory i zamierzam składać dymisję. Muszę rozczarować - nie zamierzam" - powiedział.
Przeczytaj także
Glapiński potwierdził w piątkowej rozmowie z dziennikarzami, że brał udział w spotkaniu z Leszkiem Czarneckim oraz b. szefem KNF Markiem Chrzanowskim. "Było takie krótkie spotkanie kurtuazyjne ze świadkami w gronie kilku osób" - powiedział. Pytany o to, czy może istnieć nagranie jego rozmowy z Leszkiem Czarneckim, Glapiński odpowiedział: "Nie wykluczam, że takie nagranie może istnieć, ale nie mam niczego do ukrycia. Można odsłuchiwać to nagranie od rana do wieczora i nie znajdzie się tam nic, czego miałbym się wstydzić".

"Nie pamiętam dobrze tych dat, bo tu w ogóle mówi się o jakimś momencie sprzed sześciu miesięcy chyba, czy siedmiu. Było jedno takie spotkanie i może ono było właśnie wtedy. Było takie krótkie spotkanie kurtuazyjne ze świadkami w gronie kilku osób z notatką w ramach wszystkich procedur, na którym - o ile pamiętam - to pan Czarnecki przedstawił swoje zobowiązania wobec swojego banku w ramach porozumienia, które zawarli z KNF. Taki sukces, takie uwieńczenie długich negocjacji i rozmów. Normalna, naturalna rzecz" - powiedział Glapiński.
Na stronie internetowej wyborcza.pl napisano: "W nagranej 28 marca w południe rozmowie jest też wątek Adama Glapińskiego, bo Chrzanowski to bliski współpracownik szefa NBP. W czasie rozmowy Chrzanowski pokpiwa z urzędniczki, która kieruje gabinetem Glapińskiego: +Gdzieś tam we Wrocławiu ona reklamowała rajstopy, a teraz jest zastępcą dyrektora gabinetu+. Czarnecki opuszcza siedzibę KNF, ale z Chrzanowskim rozstaje się tylko na chwilę. O godz. 14 mają spotkanie w gabinecie prezesa NBP. Według relacji bankiera, Adam Glapiński przyjął go życzliwie".
Pytany, czy spodziewa się tego, iż ono było również nagrywane, szef NBP odparł, że tak. "Bardzo możliwe, bo z tego co słyszę przynajmniej od takiego adwokata, to być może wszystko w ogóle nagrywał, może także swoją żonę Jolantę Pieńkowską. Jest bardzo możliwe, że i tę rozmowę nagrywał, ale ja nie mam nic do ukrycia" - podkreślił Glapiński.
Dziennikarza pytali również Glapińskiego o ocenę zachowania byłego szefa KNF-u na podstawie tego, co opisały media. "Nie mnie to oceniać. Od tego momentu to już odpowiednie są organy, instytucje, które się tym zajmują. Będę słuchać co te organa, instytucje będą w swoich komunikatach wypowiadać. Z gazet się tego nie dowiemy. To są spekulacje" - powiedział.
Jak mówił, "ze swojej strony z panem przewodniczącym profesorem Markiem Chrzanowskim bardzo dobrze mi się współpracowało". "Znam go też z płaszczyzny naukowej. Pan profesor zresztą też - 10 lat. Zawsze miał nienaganną opinię. Zawsze był bez zarzutu. Nienagannie uczciwy, prostolinijny, patriotyczny, profesjonalny w najwyższym stopniu. Nie wiem co się stało. Nie wiem, czy w ogóle się stało. Poczekajmy co ci, co to badają powiedzą. Na razie oskarżają go osoby absolutnie niewiarygodne. Tyle mogę powiedzieć, ale jak jest naprawdę - nie wiem" - tłumaczył.
Prezes NBP pytany był również o to, czy Marcin Pachucki, który obecnie jest pełniącym obowiązki przewodniczącego KNF, powinien stać się pełnoprawnym przewodniczącym. "Nie mam zdania na ten temat. To nie moja kompetencja. Ja bym chciał, żeby uprawnienia KNF były w NBP. Ale obecne uregulowanie już od wielu lat jest inne. Ja mam z KNF stosunki zewnętrzne - jak instytucja z instytucją (....) Nie mam pojęcia (...), jakie personalia wchodzą w grę. Ale zaznaczam, że to jest kompetencja premiera. KNF jest pod premierem" - powiedział.
"W Polsce mamy bezpieczny i stabilny sektor bankowy - dodał prezes. "Jeżeli jakieś banki mają kłopot, to ze swoich wewnętrznych przyczyn (...) Cały system jest bardzo bezpieczny (...) Zapewniam, że w sensie makrostabilności systemu finansowego i bankowego jesteśmy oazą stabilności" - powiedział Glapiński.
(PAP Biznes)
tus/ pat/ osz/































































