Nowa ulga w PIT, połączenie składki chorobowej i zdrowotnej, wzrost podstawy opodatkowania i oskładkowania, odciążenie pracodawcy zatrudniającego osoby powyżej 55 r.ż. – to tylko część zmian, które proponuje PSL z Federacją Przedsiębiorców Polskich. Gigantyczna reforma systemu ochrony zdrowia jest gotowa. Sprawdzamy, co kryje się w kilkudziesięciu stronach projektu.


W Sejmie pojawił się projekt, który może oznaczać jedną z najpoważniejszych prób przebudowy polskiego systemu ochrony zdrowia od lat. Autorzy propozycji chcą jednocześnie dosypać pieniędzy do systemu, ograniczyć część jego kosztów i uporządkować zarządzanie świadczeniami - od szpitali po zasady wypłaty świadczeń chorobowych. Za projektem stoją PSL i Federacja Przedsiębiorców Polskich. Choć dokument był konsultowany z ministrem zdrowia oraz ministrem Maciejem Berkiem z KPRM, formalnie nie jest projektem rządowym, lecz poselskim. To jednak nie zmienia faktu, że jego ambicje są szerokie: ma być odpowiedzią zarówno na rosnącą dziurę finansową w NFZ, jak i na coraz bardziej widoczne zatory w dostępie do leczenia.
Presja jest duża. Jak wyliczyli eksperci FPP, tylko w tym roku w systemie ochrony zdrowia może zabraknąć 26 mld zł, obok 24 mld zł dotacji do NFZ już zapisanej w budżecie państwa. Jednocześnie pogarsza się sytuacja pacjentów. Rośnie liczba osób czekających na pilne świadczenia, a czas oczekiwania do specjalistów i na leczenie szpitalne wydłuża się nawet w przypadkach oznaczonych jako pilne.
ReklamaZobacz także
Pomysł zatrzyma „przerzucanie kosztów” między NFZ a ZUS?
Projekt zakłada zmiany na kilku frontach jednocześnie. Jedną z nich jest wprowadzenie instytucji szpitala wiodącego w regionie, który miałby koordynować opiekę szpitalną na obszarze obejmującym kilka placówek powiatowych. Autorzy chcą też przenieść z ZUS do NFZ kompetencje związane z zarządzaniem świadczeniami pieniężnymi z tytułu czasowej niezdolności do pracy, czyli ubezpieczeniem chorobowym, oraz zmienić zasady finansowania wynagrodzenia za czas choroby.
– Z perspektywy doradcy podatkowego oraz CFO proponowane zmiany należy ocenić jako próbę systemowego uporządkowania finansowania ochrony zdrowia, ale jednocześnie niosącą istotne ryzyka wykonawcze i fiskalne. Połączenie ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego to koncepcja, która może poprawić koordynację systemu oraz ograniczyć zjawisko „przerzucania kosztów” między NFZ a ZUS. W teorii zwiększa to efektywność zarządzania ryzykiem zdrowotnym i absencją chorobową oraz może poprawić kontrolę nad wydatkami. Z punktu widzenia finansów publicznych i zarządzania płynnością systemu jest to krok racjonalny – ocenia Jacka Dziuba, doradca podatkowego i ekspert ds. finansów.

Zdaniem eksperta, proponowane rozwiązania oznaczają bardzo głęboką zmianę instytucjonalną zarówno operacyjną, jak i kompetencyjną. Rozmówca wskazuje na kluczowe ryzyka:
- centralizację decyzji i potencjalnego spadku elastyczności systemu,
- trudności w integracji procesów (orzecznictwo, kontrola zwolnień, wypłaty świadczeń),
- przejściowy wzrost kosztów administracyjnych i ryzyka dezorganizacji.
W pakiecie znalazły się również rozwiązania, które oznaczają nowe obciążenia dla części ubezpieczonych. Projekt przewiduje rozszerzenie obowiązkowego ubezpieczenia chorobowego poprzez zniesienie dobrowolności dla niektórych grup, w tym zleceniobiorców. Równolegle autorzy proponują zmianę mechanizmu corocznej waloryzacji najniższych wynagrodzeń zasadniczych pracowników podmiotów leczniczych, co ma ograniczyć lawinowo rosnące koszty po stronie systemu. Reforma zakłada ujednolicenie zasad rozliczania składki zdrowotnej i chorobowej na gruncie PIT oraz pozyskania dochodów do sfinansowania projektu włączyć składkę chorobową do podstawy wymiaru podatku dochodowego.
– Składka chorobowa ma zostać de facto wyłączona z dochodu. Oznacza to, że pozostanie na tym samym poziomie, ale nie będzie już pomniejszać podstawy opodatkowania oraz składki zdrowotnej. W praktyce przełoży się to na wzrost podstawy dla PIT i składki zdrowotnej, a tym samym na wyższe obciążenia. Zmiana dotknie zarówno pracowników, przedsiębiorców, jak i zleceniobiorców. Przykładowo, w przypadku pracownika otrzymującego pensję minimalną w wysokości 4806 zł składka zdrowotna byłaby wyższa o 10,60 zł, a podatek PIT o 14 zł. Oznaczałoby to więc przelew niższy o blisko 25 zł. Przy wynagrodzeniu na poziomie 10 tys. zł pensja netto byłaby niższa o ok. 52 zł. Z kolei dla przedsiębiorcy rozliczającego się podatkiem liniowym i opłacającego pełny ZUS oznaczałoby to wzrost obciążeń o ok. 33 zł – wyjaśnia Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Nowa ulga zdrowotna w PIT
Dokument przewiduje także element osłonowy w postaci nowej ulgi zdrowotnej w PIT. W zamyśle autorów ma ona złagodzić skutki części zmian i ułatwić polityczne oraz społeczne przeprowadzenie reformy. Z założeń projektu wynika, że miałaby ona umożliwić odliczenie od podatku dochodowego (obliczonego wg skali lub liniowo) 10 proc. wartości poniesionych i udokumentowanych wydatków na cele rehabilitacyjne, wyroby medyczne i specjalne środki żywieniowe nabyte na receptę, świadczenia zdrowotne oraz usługi opiekuńcze.
"Ulga będzie przysługiwała na wydatki poniesione na rzecz podatnika, jego krewnych w linii prostej, rodzeństwa, członków rodziny we wspólnocie domowej lub innych osób na utrzymaniu. Ustawa określa warunki skorzystania z ulgi, m.in. wyłączenie wydatków już sfinansowanych ze środków publicznych (np. NFZ, PFRON) lub zakładowych funduszy. Rozliczenie ulgi ma być w miarę możliwości zautomatyzowane poprzez integrację z systemem informacji w ochronie zdrowia (SIM/CeZ) - dane o wydatkach zarejestrowanych w systemie będą przekazywane do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) i udostępniane podatnikowi w usłudze e-PIT. W przypadku usług nieewidencjonowanych w SIM/CeZ (np. opiekuńczych od osób fizycznych), wymagana będzie faktura" - czytamy w projekcie ustawy.
– Wprowadzenie „ulgi zdrowotnej” w PIT (tzw. JPK zdrowie) należy ocenić bardziej ambiwalentnie. Z jednej strony zwiększenie transparentności wydatków na świadczenia zdrowotne oraz próba ograniczenia szarej strefy to kierunki słuszne. Powiązanie systemu podatkowego z informacją o świadczeniach może poprawić analitykę i zarządzanie systemem – mówi Jacek Dziuba.
Doradca podatkowy wskazuje również, że z drugiej strony jest to rozwiązanie zwiększające istotnie złożoność systemu podatkowego, które nakłada nowe obowiązki raportowe na podmioty (szczególnie prywatne placówki medyczne) oraz rodzi ryzyko sporów interpretacyjnych (zakres odliczeń, kwalifikacja świadczeń). Według eksperta może generować dodatkowe koszty compliance po stronie przedsiębiorstw.
Z perspektywy CFO kluczowe jest również to, że efekt fiskalny tej ulgi jest relatywnie ograniczony, natomiast koszt wdrożenia systemowego może być wysoki – dodaje Dziuba.
Ciężar wypłaty zasiłku chorobowego przejmie ZUS
– Projekt przewiduje również, że zasiłek chorobowy dla pracownika po 14 dniach będzie wypłacał ZUS. Obecnie, w przypadku osób po 50. roku życia, świadczenie przez pierwsze 33 dni finansuje pracodawca. Warto przy tym podkreślić, że składka chorobowa trafia do ZUS, podczas gdy obowiązek wypłaty świadczenia w początkowym okresie spoczywa na pracodawcy. Jedną z obietnic przedwyborczych było przeniesienie tego obowiązku na ZUS już od pierwszego dnia choroby. Takie rozwiązanie wydaje się logiczne, skoro to właśnie ZUS jest jedynym beneficjentem składek chorobowych. Proponowana zmiana może odciążyć pracodawców, choć nie zwolni ich całkowicie z kosztów związanych z absencjami pracowników – komentuje Piotr Juszczyk.
Lokalna koordynacja szpitali
Reforma zakłada także istotną zmianę w organizacji opieki szpitalnej. Autorzy proponują wprowadzenie modelu tzw. szpitala wiodącego, który miałby koordynować opiekę na obszarze obejmującym kilka szpitali powiatowych - od czterech do sześciu placówek pełniących rolę szpitali partnerskich. W skali kraju takich jednostek mogłoby być maksymalnie 49, a decyzję o nadaniu statusu szpitala wiodącego oraz wyznaczeniu podległego mu obszaru podejmowałby marszałek województwa.
Współpraca między szpitalem wiodącym a placówkami partnerskimi miałaby odbywać się na podstawie planu koordynacji opracowanego dla danego regionu, z uwzględnieniem wojewódzkich map potrzeb zdrowotnych. Koordynacja obejmowałaby m.in. ustalanie rodzaju działalności leczniczej i zakresu udzielanych świadczeń, prowadzenie wspólnych postępowań zakupowych oraz planowanie inwestycji.
Kosztowna reforma dla budżetu
Choć łączny wpływ projektowanych zmian na saldo budżetu państwa w warunkach 2027 r. oszacowano na -1,2 mld zł, autorzy projektu przekonują, że w praktyce reforma miałaby dla finansów publicznych pozytywny efekt. Argumentują, że proponowane rozwiązania zastąpiłyby znacznie większe wydatki, które w przeciwnym razie państwo musiałoby ponieść, by ratunkowo zasilać NFZ dodatkowymi dotacjami. Z perspektywy samego Funduszu skala efektu ma być dużo wyraźniejsza. W pierwszym roku obowiązywania zmian dochody mają wzrosnąć, a wydatki spaść łącznie o 16,6 mld zł. W horyzoncie 10 lat łączny efekt dla NFZ oszacowano na blisko 360 mld zł.
– Proponowana reforma ma spójny kierunek, zmierza do większej integracji i uszczelnienia systemu, jednak jej sukces będzie zależał przede wszystkim od jakości wdrożenia. Największym wyzwaniem nie jest sama koncepcja, lecz zdolność administracji do przeprowadzenia tak złożonej operacji bez zakłóceń dla pacjentów, płatników i pracodawców – podsumowuje Jacek Dziuba.































































