REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Fundusze emerytalne: Lider z ciężką zadyszką

2005-07-13 06:05
publikacja
2005-07-13 06:05
Przyszli emeryci niezbyt często interesują się wynikami swoich OFE. W końcu, większość z nich będzie odbierać pieniądze za kilkanaście lub wręcz kilkadziesiąt lat. Pewnie i tym razem nikt nie zwróciłby więc uwagi na wpadkę zarządzających, gdyby nie to, że wśród funduszy emerytalnych działających na polskim rynku, Commercial Union OFE BPH CU WBK jest prawdziwym kolosem. Należy do niego blisko 2,6 mln osób, co oznacza, że zarządzający z CU OFE obracają pieniędzmi statystycznie co piątego przyszłego emeryta (wg danych urzędu nadzoru – środkami 21,5 proc. wszystkich ubezpieczonych w II filarze). Niestety, nie robią tego najlepiej. I co gorsza, taki stan trwa już chyba zbyt długo.

OFE działają u nas pięć i pół roku. Skuteczność zarządzających najlepiej mierzy się w długim czasie. Dlatego też nadzór emerytalny wylicza stopy zwrotu osiągane przez fundusze w ciągu każdych kolejnych trzech lat (do września 2004 r. w okresach 2-letnich). O ile w pierwszych latach działalności funduszy emerytalnych CU OFE plasowało się, biorąc pod uwagę wyniki inwestycyjne, na 3 – 4 pozycji, to od 2003 r. spadło na miejsce 8 – 9. Czyli do drugiej ligi. Potem, z krótką przerwą, było jeszcze gorzej – fundusz spadł do trzeciej piątki. W ostatnim zestawieniu (za minione trzy lata) CU OFE wylądowało na końcu tabeli. To musi boleć. Tym bardziej że OFE ING Nationale-Nederlanden, bezpośredni konkurent, bryluje w rankingach pod względem wyników zarządzania.

Skąd więc takie różnice? Biorąc pod uwagę ostatnie trzy lata, zarządzający OFE CU mieli dwa złe okresy. Pierwszy rozpoczął się w drugim kwartale 2002 r. i trwał do końca pierwszego kwartału 2003 roku. Zła passa wróciła w czwartym kwartale 2003 r. i ciągnęła się do połowy ubiegłego roku. Konkurenci nie chcą wypowiadać się o jej przyczynach, nawet nieoficjalnie. Wszystko wskazuje na to, że zawiniły nietrafione inwestycje na rynku akcji.

– W pierwszym okresie zarządzający CU OFE utrzymywali w portfelu znacznie więcej akcji spółek giełdowych niż wynosiła średnia rynkowa (o ok. 2 – 3 pkt. proc.) – wyjaśnia Tomasz Publicewicz z firmy Analizy Online, monitorującej rynek OFE i funduszy inwestycyjnych. – W tym czasie kursy, głównie dużych spółek, spadły średnio o ok. 20 proc., co oczywiście znalazło odzwierciedlenie w wycenie jednostek funduszu. Dodatkowo jeszcze fundusz, którego portfel był zdominowany przez duże i płynne spółki tracił do konkurentów na początku 2003 r., gdy rynek rozpoczął hossę od wzrostów cen akcji małych i średnich spółek. Według niego, w kolejnym okresie, słabsze wyniki CU ponownie zależały od wybranej alokacji.
– Zarządzający z Commercial Union utrzymywali niższe zaangażowanie na rynku akcji – poniżej średniej dla wszystkich OFE – tłumaczy analityk.
– I znowu okazało się, że decyzje innych zarządzających przyniosły lepsze rezultaty, bo rynek wzrósł w tym czasie o ok. 20 procent. Skutek był taki, że wycena jednostki CU OFE znowu rosła wolniej niż u konkurencji. Tak się składa, że członkowie tego funduszu tracili zawsze, gdy próbował on grać na zmianie udziału akcji w portfelu.

Od drugiej połowy 2004 r. jego wyniki stopniowo ulegają poprawie. Pod koniec roku do CU ściągnięto Michała Szymańskiego, który wcześniej pracował dla ING Investment Management. Przypadek? Michał Szymański został dyrektorem inwestycyjnym w CU PTE, podlega mu 8-osobowy dział (od 1 grudnia 2004 r. jest także członkiem zarządu). Dla ING IM Szymański przepracował sześć lat – odpowiadał m.in. za zarządzanie funduszami inwestycyjnymi oraz portfelami klientów indywidualnych i korporacyjnych (firma zarządza ok. 6 mld zł aktywów). Co ważniejsze, koordynował również prace analityków rynku akcji.

Dzisiaj dyrektor Michał Szymański konsekwentnie broni w licznych publicznych wypowiedziach swojego nowego pracodawcy. Według niego, na wyniki osiągane w przeszłości przez zarządzających CU OFE wpływały w dużej mierze zewnętrzne ograniczenia, np. brak możliwości inwestowania w akcje BPH, BZ WBK oraz BACA, które bezpośrednio lub pośrednio są akcjonariuszami PTE CU, czy też – wynikająca z niewielkich rozmiarów – mała płynność polskiego rynku.

Tylko że zakaz inwestowania w papiery akcjonariuszy jest dość łatwy do ominięcia. Można kupić instrument, którego zyskowność jest w bezpośredni sposób powiązana ze zmianą ceny konkretnej spółki lub grupy spółek (w ten właśnie sposób PTE Bankowy ma pośrednio udziały w PKO BP – inna sprawa, że kupił je po giełdowym debiucie). Zarządzający CU OFE nie wykorzystali tych możliwości, choć mieli przecież ku temu okazję. BZ WBK był przez długi czas jednym z ulubionych papierów inwestorów zagranicznych. Gdy w 2002 r. część z nich dokonywała istotnych zmian w swoich portfelach, można było dość łatwo, nie podbijając kursu, kupić odpowiednią liczbę akcji BZ WBK (z kolei akcje pozostałych dwóch banków można było powoli kupować na giełdzie).

Także drugi argument wykorzystywany do obrony przez Szymańskiego łatwo podważyć. To prawda – CU OFE ma największe aktywa na rynku (na koniec ub.r. ok. 17,04 mld złotych). Jest też największym spośród funduszy emerytalnych graczem na rynku akcji – jego udział wynosił 28,13 procent. Ale przecież ING Nationale-Nederlanden OFE też do ułomków nie należy. Wartość jego aktywów w tym samym czasie wynosiła 13,94 mld zł, z czego portfel akcyjny stanowił 22,42 procent.

Wygląda na to, że zarządzający OFE CU po prostu popełnili błędy. Baczni obserwatorzy rynku twierdzą, oczywiście nieoficjalnie, że potknięcia największego gracza mają swe źródło właśnie w ludziach (czego dowodem jest np. tajemnicze odejście Dawida Sukacza, poprzednika Michała Szymańskiego) i niedostatecznie szczelnych procedurach, umożliwiających zbyt samodzielną politykę inwestycyjną, choćby agresywne granie na giełdzie. Coś w tym jest – po przyjściu Szymańskiego, w PTE CU zbiera się tzw. komitet inwestycyjny, w którym zasiadają: zarządzający, specjalista od warunków makroekonomicznych, a także analityk ryzyka inwestycyjnego.
– Decyzje zapadają więc kolegialnie, co wpływa dyscyplinująco na zarządzających – mówi Tomasz Publicewicz.
Oczywiście, aktualne pozostaje pytanie, na ile osiągane przez nich ostatnio wyniki są efektem sytuacji na rynku.

Nowy członek zarządu PTE CU deklaruje, że jego cele to systematyczne rozwiązywanie zastanych problemów i poprawa efektów zarządzania. Czy wzorem dla niego będą koledzy z OFE ING Nationale-Nederlanden (ta sama grupa kapitałowa co ING Investment Management), dzięki którym wartość jednostki rozrachunkowej klientów przez 5,5 roku wzrosła o 129,4 procent? Na razie OFE CU odstaje od najlepszych w tej rywalizacji (od 1999 r. wzrost wartości jednostki o 114,9 procent). I choć przyszli emeryci – klienci CU – mogą się pocieszać, że jest jeszcze czas na nadrobienie strat, prawda jest smutna: czego dziś OFE nie zarobią, tego jutro nie wypłacą.

Michał Wysocki
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki