Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony wymaga konsultacji w ramach NATO i podjęcia działań wzmacniających polską obronę powietrzną - powiedział w środę PAP dr. hab. Włodzimierz Marciniak, politolog, ekspert ds. rosyjskich.


Dr Marciniak przyznał, że wtargnięcie rosyjskich dronów w nocy z wtorku na środę na terytorium Polski można traktować zarówno jako incydent, przy zmasowanym ataku na Ukrainę, ale też jako działanie celowe i nie jest przy tym wykluczone, że związane z manewrami wojskowymi „Zapad 2025”, które mają rozpocząć się w piątek na Białorusi.
- Niezależnie od tego czy było to celowe czy niecelowe, to efekt jest taki, że Rosjanie testują naszą obronę i nasz sposób reagowania - podkreślił dr Marciniak. I dodał: - W kontekście manewrów „Zapad 2025” jest to szczególnie niebezpieczne. Możemy przypuszczać, że to nawet element tych ćwiczeń, również związany z obszarem, który nazywany jest Przesmykiem Suwalskim i testowaniem potencjalnego odcięcia państw bałtyckich od NATO.
Według dr Marciniaka, w wymiarze politycznym „podstawową obecnie sprawą jest podjęcie konsultacji oraz odpowiednich działań w ramach NATO”. - Istotne w tym zakresie jest wzmocnienie polskiej obrony powietrznej, przeciwdronowej - dodał. W nocy z wtorku na środę polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych powiadomiło, że w trakcie nocnego ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Premier Donald Tusk przekazał w Sejmie, że w nocy z wtorku na środę doszło do 19 przekroczeń polskiej przestrzeni powietrznej i po raz pierwszy drony nadleciały ze strony Białorusi.
Ekspert ocenił w rozmowie z PAP, że oczywista jest reakcja władz Polski wobec Rosji na poziomie dyplomatycznym w formie np. noty protestacyjnej, ale jak zaznaczył, „to nie boli”. Jego zdaniem, działania dyplomatyczne powinny być wspólne w ramach Sojuszu.

- Nasza reakcja na podobne naruszenia przestrzeni powietrznej Polski przede wszystkim powinna być obronna, w zakresie naszych możliwości, wspartych możliwościami NATO. Po prostu nasza obrona powinna być aktywna - zaznaczył jednocześnie dr Marciniak.
Według niego, należy pracować nad usprawnieniem takiej właśnie reakcji, ponieważ jest bardzo prawdopodobne, że podobne sytuacje, jak wtargnięcia rosyjskich dronów na terytorium Polski, będą się powtarzać.
- Powinniśmy być przygotowani na takie scenariusze, nieustannie, a w okresie manewrów „Zapad 2025” na Białorusi, szczególnie. Za granicą Polski, na Ukrainie, toczy się ciągle wojna. I mamy kolejne potwierdzenie, jak potrzebne jest wzmocnienie naszej obrony i współdziałanie w ramach NATO, bo w takich przypadkach, jak ostatnie wydarzenia, konieczna jest wspólna reakcja Sojuszu, adekwatna do zagrożenia - podkreślił ekspert.
W nocy z wtorku na środę w trakcie ataku Rosji wykonującej uderzenia na obiekty znajdujące się na terytorium Ukrainy, Polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Uruchomiono procedury obronne, a polskie i sojusznicze systemy radiolokacyjne śledziły - jak podało MON - kilkanaście obiektów, które naruszyły przestrzeń powietrzną. W przypadku obiektów mogących stanowić zagrożenie Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych zdecydował o neutralizacji.
Rosja i Białoruś w dniach od 12 do 16 września przeprowadzi ćwiczenia wojskowe „Zapad 2025”. Scenariusz manewrów ma zakładać obronę Białorusi i Rosji przed agresją, ale z uwzględnieniem przejścia do działań ofensywnych w kolejnej fazie hipotetycznego konfliktu. Realizowane mają być zarówno przedsięwzięcia dowódczo-sztabowe, jak i działania jednostek na poligonach, także z udziałem lotnictwa, jednostek wojsk rakietowych oraz dronów.
Zgodnie z oficjalnymi komunikatami resortów obrony Białorusi i Rosji, liczba ćwiczących żołnierzy ma nie przekraczać 13 tys., choć niezależne źródła wskazują na potencjalnie większe zaangażowanie armii obu krajów. Według służb wywiadowczych Litwy zgrupowanie sił skierowanych do ćwiczeń ma liczyć ok. 30 tys. żołnierzy na terytorium Białorusi oraz w Rosji.
Manewry na Białorusi mają odbyć się na poligonach i w ośrodkach szkoleniowych oddalonych od granic Polski i Litwy. Ma to być efekt decyzji prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, który miał zadeklarować, że chce uniknięcia incydentów i eskalacji napięcia w relacjach z krajami NATO. Do obserwacji ćwiczeń mają zostać dopuszczeni obserwatorzy OBWE. (PAP)
mb/ par/ lm/





























































