Oczywiście, e-zakupy posiadają też podstawową wadę. Jeżeli rezerwujemy bilet lotniczy czy pokój hotelowy – potwierdzenie rezerwacji możemy wydrukować tak szybko, jak uzyskamy potwierdzenie dokonanej płatności. Jeżeli jednak kupujemy fizyczny towar – na jego dostarczenie przyjdzie nam poczekać. A przecież przy zakupach w Internecie liczy się każda sekunda…
Płatności internetowe nie rozwiązują tego problemu – ale potrafią znaczenie przyśpieszyć cały proces. Jak?
Wypukła karta odchodzi w niepamięć…
![]() | O finansach osobistych wiemy wszystko. Wejdź na www.bankier.pl/finanse i skorzystaj z naszego doświadczenia. |
W końcu, skoro chodzi o szybkość transakcji – najważniejszy jest czas pomiędzy dokonaniem przez nas płatności, a rejestracją tego faktu przez sprzedającego – gdy wie, że należne mu pieniądze są „w drodze” i może zająć się realizacją naszego zlecenia. Przelewy na konto możemy uznać tu za zbyt wolne. Lepiej jest w przypadku karty kredytowej – ale jeśli jej nie mamy?
…i wraca w postaci wirtualnej
Karta wirtualna lub e-karta – w zależności od nazewnictwa danego banku – czyli swoiste skrzyżowanie karty kredytowej i telefonu pre-paid. Nie umożliwia nam zaciągania pożyczki w banku – wprost przeciwnie, musimy doładować ją wybraną kwotą. Nie możemy wykorzystać jej w bankomacie. Ale jej podstawowa zaleta to możliwość dokonywania transakcji przez Internet.
Wydanie czy kolejne lata korzystania z wirtualnej karty niosą ze sobą pewien koszt – np. dla karty Wirtu@lnej ING jest to 20 złotych, a dla e-karty mBanku – 25 złotych. W tym drugim przypadku otrzymujemy fizyczną, plastikową kartę wypełnioną danymi – w tym pierwszym – jedynie dane karty widoczne w systemie bankowości internetowej. Jak to działa? Dokładnie tak samo, jak w przypadku karty kredytowej, z tą różnicą, że przed dokonaniem zakupu musimy w naszym systemie bankowości elektronicznej „doładować” kartę określoną kwotą. W sklepie internetowym wybieramy jako sposób płatności kartę z oznaczeniem operatora naszej karty (Visa lub MasterCard) – i zostajemy zazwyczaj przekierowani na stronę akceptanta. Podajemy dane: imię, nazwisko, adres, datę ważności karty, jej numer – i dodatkowy trzycyfrowy kod CVV2, w przypadku kart wirtualnych dostępny zwykle wyłącznie na internetowych stronach transakcyjnych naszego banku.
Jeżeli na naszej wirtualnej – lub „prawdziwej” karcie znajduje się odpowiednia kwota gotówki – po potwierdzeniu transakcji wracamy do sklepu, a odpowiednia informacja przesyłana jest do sprzedającego. Zrobione. Warto sprawdzić ofertę naszego banku i poszukać w niej możliwości uzyskania przedpłaconej karty do transakcji internetowych – jeżeli koszt wydania takiego „elektronicznego plastiku” jest niższy od oszczędności, jaką uzyskujemy w kilkumiesięcznych zakupach internetowych – takie rozwiązanie może okazać się korzystne.
Jeśli nie karta, to…
Kolejne wygodne rozwiązanie to szybkie przelewy internetowe, dostępne obecnie zarówno w ramach platform aukcyjnych, jak i w sklepach internetowych. Przy finalizacji zakupów możemy wybrać płatność za pomocą przelewu z naszego banku – zostaniemy przeniesieni do ekranu logowania naszego systemu e-bankowości. Niestety nie wszystkie banki zapewniają już pełną automatyzację szybkich przelewów – w niektórych przypadkach będziemy zmuszeni ręcznie dopisać część lub całość danych do formularza. Tak czy inaczej – atutem rozwiązania jest tu prędkość przekazania informacji o płatności do sprzedającego. Pozostaje akceptować transakcję – jednorazowym kodem z tokena, zdrapki lub hasła sms – i po uzyskaniu potwierdzenia powracamy do strony sklepu czy platformy aukcyjnej.
Niektórzy użytkownicy podchodzą do tego rozwiązania z nieufnością. W przypadku e-sklepów korzystających z takich pośredników jak PayU czy eCard – płatność odbywa się na konto pośrednika, a całość operacji opisana jest dość tajemniczym kodem weryfikacyjnym. Wbrew wszystkiemu – to rozwiązanie dość bezpieczne. Podczas tak dokonanej płatności dane takie jak numer naszego rachunku bankowego pozostają tylko do wiadomości pośrednika, a sprzedający otrzymuje szybką informację o transakcji. Jednocześnie żadna ze stron nie otrzyma informacji o podawanych przez nas danych logowania – o to dbają już banki.
Tabela: wybrane „szybkie” przelewy internetowe – czas realizacji transakcji
Jeszcze jakiś czas temu sprzedawca zmuszony był podpisywać oddzielne umowy z każdym bankiem, którego szybkie przelewy chciał wykorzystywać. Obecnie pośrednicy tacy jak PayU, dotPay czy eCard dostarczają odpowiednie rozwiązania w pakietach – dzięki czemu łatwiej nam, kupującym, wybrać wygodną dla nas formę płatności.
Oczywiście, nie zapominajmy, że przelew – szybki czy klasyczny – może wiązać się z opłatami wynikającymi z naszej umowy z bankiem.
A może SMS?
Inną formą szybkiej metody płatności są tzw. smsy Premium. Pozwalają na szybkie przekazanie pieniędzy, niemniej często obarczone są dość wysoką prowizją – którą opłacimy my, kupujący. Warto więc sprawdzić, jak dokładnie prezentuje się łączna kwota, jaka obciąży nasz rachunek telefoniczny. O ile w przypadku drobnych płatności różnica może być niewielka, warto porównać ją z kosztem przelewu elektronicznego. W końcu – poza oszczędnością czasu – e-zakupy mają być też oszczędnością w kwestii portfela.
Za granicę… sprzed monitora - PayPalem
W przypadku zagranicznych serwisów – takich jak eBay, Amazon.com czy chociażby Second Life – zazwyczaj mamy do wyboru płatność kartą kredytową (lub wirtualną) lub PayPal. To rodzaj pośrednika finansowego takiego jak polski PayU, DotPay czy PolPay – umożliwia przesyłanie pieniędzy zarówno sprzedawcom, jak i innym użytkownikom. Po krótkiej rejestracji, potwierdzanej wiadomością e-mail możemy zasilić nasze PayPalowe konto odpowiednią kwotą. I tu należy zwrócić uwagę na czas – pieniądze, przelane z naszego konta, mogą pojawić się w systemie nawet po kilku dniach. Jeśli nie mamy pod ręką karty kredytowej, lub sprzedawca nie udostępnia takiej formy płatności – musimy uzbroić się w cierpliwość. Choć tak czy inaczej – w zależności od odległości, jaką będą musiały przebyć zamówione przez nas towary – na paczkę przyjdzie nam zapewne poczekać.
Warto zwrócić uwagę na kurs waluty, w jakiej dokonujemy zapłaty, w stosunku do złotego – pamiętajmy o nim, zasilając nasze konto PayPal lub wirtualną kartę, by nie okazało się, że transakcja nie może dojść do skutku.
Paypal wiąże się też z dodatkową możliwością, o której warto pamiętać, gdy pobieramy udostępnione bezpłatnie pliki muzyczne czy darmowe oprogramowanie. System płatności pozwala nam wesprzeć „niezależnych” twórców – jeśli jesteśmy zadowoleni z ich produkcji, nie wahajmy się kliknąć w często spotykane przyciski „Donate via PayPal”.
Czas to pieniądz, ale…
Jeśli nie mamy pełnego zaufania do sprzedawcy, warto zastanowić się, czy prędkość wysłania przez nas pieniędzy, w nadziei na szybkie dostarczenie towaru – naprawdę jest najważniejsza. Mimo że w przypadku platform transakcyjnych łatwiej jest nakłonić nierzetelnych sprzedawców do zwrotu gotówki czy dopełnienia umowy, powinniśmy mieć się na baczności – szczególnie w sytuacji, gdy oferowany towar jest podejrzanie tani – lub jeśli sprzedawca nie ma najlepszej opinii – choćby na forach internetowych.
W takich sytuacjach warto zastanowić się nad starą dobrą metodą – jeśli oferuje ją sprzedający. Mowa tu o wysyłce za pobraniem pocztowym – doręczyciel pobierze od nas należność w gotówce. Oczywiście jest to rozwiązanie droższe, ale czasami warte rozważenia – mogą zaoszczędzić nam sporo nerwów i trudu związanego z odzyskiwaniem pieniędzy.
Jeżeli dokonaliśmy płatności, a sprzedawca zwleka z dostarczeniem przesyłki ponad deklarowany czas – skontaktujmy się z nim. Zawsze warto sprawdzić, czy nie wystąpił błąd – czy to ludzki, przy przyjmowaniu lub wysyłce zamówienia – czy techniczny, związany z przekazem pieniędzy czy informacji. Jeśli jednak sprzedawca zbywa nas lub nie reaguje na próby kontaktu, nie wahajmy się interweniować. W ramach platformy aukcyjnej, czy, w najgorszych przypadkach, zwracając się o pomoc na policję.
Szybka transakcja, a sprzedawca też człowiek
Nie możemy zapominać, że nawet jeśli informacja o wykonaniu transakcji dotarła do sklepu – po „drugiej stronie” zazwyczaj musi stać ktoś, kto uruchomi proces wysyłki. Większość e-sklepów nie pracuje całodobowo – na fizyczne przyjęcie zamówienia będziemy musieli poczekać od kilkunastu minut, do – na przykład - następnego dnia roboczego. Warto więc sceptycznie podchodzić do marketingowych zapewnień o „natychmiastowej wysyłce” – cuda rzadko się zdarzają. Pamiętajmy, że wszelkie elektroniczne udogodnienia mogą skrócić czas oczekiwania na zamówiony prezent czy książkę, ale – koniec końców - sprzedawca to też człowiek.
Koszty, koszty i… bezpieczeństwo
Zakupy internetowe, w założeniu - poza wygodą – mają też stanowić oszczędność. Wybierając produkt czy usługę nie zapominajmy sprawdzić, ile wyniesie ostateczny koszt. Niektórzy sprzedawcy uzależniają końcową cenę od – między innymi – wybranej formy płatności, podnosząc ją np. w przypadku transakcji dokonanych kartą czy za pobraniem pocztowym. Ważne są także ogólne koszty utrzymania konta bankowego z dostępem internetowym – czy wszystkie przelewy, których dokonujemy są bezpłatne? Także PayPal wiąże się z dodatkowym kosztem przeliczenia walut – warto sprawdzić obowiązujący przelicznik przed wysłaniem pieniędzy za granicę.
Niezależnie od bezpieczeństwa oferowanego przez platformy aukcyjne czy banki – pamiętajmy, żeby zawsze przechowywać wszelką korespondencję ze sprzedającym – tak długo, jak nie otrzymamy do naszych rąk przesyłki. Logując się na stronach systemów e-bankowości, do których przekierował nas sklep – sprawdźmy, czy strona jest szyfrowana i posiada odpowiedni certyfikat (ikona kłódeczki wyświetlana w przeglądarce internetowej). Zachowajmy ostrożność przed pierwszymi transakcjami z nieznanymi nam wcześniej sklepami – sprawdźmy, czy np. na forach internetowych nie mają one nieprzychylnych opinii. Poszukajmy też regulaminu e-sklepu i dokładnych danych kontaktowych. Czasami dodatkowa ostrożność może oszczędzić nam nerwów – i straconych pieniędzy.
Kupujemy i płacimy coraz szybciej i wygodniej. Oszczędność, wygoda i tempo mogą pociągać, ale – przede wszystkim – kupujmy z głową.
Michał Kryński
Bankier.pl





























































