REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Deweloperzy otwarci na zamknięte osiedla

    Malwina Wrotniak2012-03-16 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
    publikacja
    2012-03-16 06:00

    Miały być symbolem zwiększonego bezpieczeństwa mieszkańców. Są wyrazem prestiżu, snobizmu, a jeszcze częściej szumną nazwą dla całkiem przeciętnych inwestycji mieszkaniowych. Mimo to, zamknięte osiedla nadal działają na wyobraźnię Polaków.

    Mówiono, że zrodziły się z architektury strachu, mając zapewniać swoim mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie odsetek rozbojów i kradzieży przybierał alarmująco wysoki poziom. Z pomocą fizycznych atrybutów w postaci płotów, bram, domofonów, strażników czy monitoringu stawały się enklawami dla wybranych.

    Ograniczony dostęp do wydzielonych fragmentów miast budował poczucie ekskluzywności, szybko windując status społeczny mieszkających tam osób. Z pierwotnej idei zaspokajania zupełnie fundamentalnej potrzeby bezpieczeństwa płynnie przeszły do narzędzia zaspokajania potrzeb z górnych pięter piramidy Maslowa.

    Bezpieczne głównie z pozoru

    Dziś Polacy wyprowadzają się na zamknięte osiedla dla wygody, uznania i świętego spokoju. Z początkowej funkcji przylądka bezpieczeństwa pozostało niewiele. Wprawdzie reklamy deweloperów zdają się mówić co innego – za wiodący atut grodzonych osiedli uchodzi bezpieczeństwo gwarantowane przez monitoring, ochronę, wysokie ogrodzenie, karty wstępu dla mieszkańców. Wszystko to jednak pozory, o czym najlepiej wiedzą ci, którzy już tam mieszkają.

    Tak reklamuje się zamknięte osiedla w Polsce

    PRESTIŻOWE: "(...) odzwierciedlać ma najbardziej prestiżowe i ekskluzywne potrzeby każdego mieszkańca (...) Prestiż i klimat Konstancina znany jest od lat jako miejscowość uzdrowiskowa, to tu swoje wille budowali arystokraci, przemysłowcy i bankierzy" (Konstancin-Jeziorna, Osiedle Konstancja).

    STRZEŻONE: "Mając na uwadze komfort i bezpieczeństwo przyszłych mieszkańców, zaplanowaliśmy osiedle ogrodzone, przystosowane do ochrony czynnej. Wstępu osobom obcym bronił będzie system domofonowy przy furtkach i wejściach do klatek" (Pruszków, Ogrody Piasta).

    DEDYKOWANE: "Dla osób, które czynnie uprawiają sport (...) jest idealnym miejscem zamieszkania. Ścieżka rowerowa przebiegająca skrajem osiedla prowadzi wprost nad Zalew Zemborzycki, szeroka dolina Parku Rury zachęca do uprawiania joggingu, a zbocza- sportów zimowych. Specjalnie dla mieszkańców osiedla powstał ogrodzony kort tenisowy z profesjonalną nawierzchnią oraz plac do koszykówki" (Lublin, Osiedle Wiśniowy Sad).

    Kim są ochroniarze i czy w razie niebezpieczeństwa faktycznie byliby w stanie nieść pomoc? Czy wysoki mur albo siatka są w stanie powstrzymać złodzieja? Z jaką prędkością dokonuje się napraw osiedlowego monitoringu? Odpowiedź na takie pytania wywołuje ironiczny uśmiech na niejednej twarzy.

    Zamknięte, więc atrakcyjne

    Dlaczego więc mimo tylko pozornego bezpieczeństwa chcemy mieszkać na zamkniętych osiedlach? Między innymi dlatego, że wprowadzenie się za płot jest jak pokonanie kolejnego szczebla na społecznej drabinie. Życie w społeczności, do której swobodny dostęp przysługuje tylko niektórym skutecznie zaspokaja próżność tych, którzy nie lubią rozwiązań dla mas. Co ciekawe, faktyczny standard warunków mieszkaniowych schodzi na drugi plan. Daleko ważniejszy niż ponadprzeciętna jakość substancji mieszkaniowej okazuje się sam fakt zamkniętości osiedla.

    Kiedy Polacy na dobre oswoją się ze zjawiskiem sąsiada za bramą, proces budowania wspólnot może pójść o krok dalej. Na Zachodzie po boomie na osiedla o podwyższonym bezpieczeństwie (tzw. security zones) i szczególnym prestiżu (prestige communities) płynnie rozwija się trzecia kategoria dzielnic – zamkniętych dla grup o podobnej tożsamości (leisure commuinities). Oznacza to bezpośrednie sąsiedztwo tych, którzy jednakowo spędzają wolny czas, tym samym zajmują się w pracy, mają podobny pomysł na życie. Dedykowana infrastruktura (korty, baseny, kluby, obiekty wellness&spa) pozwala na realizację wspólnych zainteresowań bez konieczności opuszczania swojej mieszkaniowej komuny. Koncepcja przyjęta przez inne narodowości może jednak napotkać na opór nad Wisłą, gdzie poczucie wspólnoty łatwiej buduje się murem niż międzyludzką relacją.

    Nie ma wielu badań na temat opinii Polaków o zamkniętych osiedlach. Z głosów zebranych przez firmę Nowy Adres w 2008 r. wynika, że blisko 60 proc. Polaków chciałoby zamieszkać na osiedlu wyposażonym w ochronę lub domofony. Wiedząc to, deweloperzy pozostają nie mniej otwarci na zamknięte osiedla mieszkaniowe.

    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Sąd ogłosił upadłość HREIT. Porażka Michała Sapoty
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (6)

    dodaj komentarz
    ~md
    Jeżeli osiedle jest w centrum, blisko jakiegoś urzędu, biurowca lub dworca to jeżeli się go nie zamknie spełnia funkcję darmowego parkingu. Sporo ludzi ma zerowe poszanowanie dla cudzej własności prywatnej i jak się nie zrobi szlabanu to zaparkują ci samochód prawie na balkonie byle tylko nie zapłacić za płatny parking. W przypadku Jeżeli osiedle jest w centrum, blisko jakiegoś urzędu, biurowca lub dworca to jeżeli się go nie zamknie spełnia funkcję darmowego parkingu. Sporo ludzi ma zerowe poszanowanie dla cudzej własności prywatnej i jak się nie zrobi szlabanu to zaparkują ci samochód prawie na balkonie byle tylko nie zapłacić za płatny parking. W przypadku zamkniętych osiedli na przedmieściach można z nich pokpiwać ale w śródmieściu to jest po prostu konieczność.
    ~Adam
    Elyty, dziennikarze, celebryci, wypasieni ekolodzy- Wszyscy mówią o równości, nieodgradzaniu się od społeczeństwa, nie pogardzaniu innymi- a co sami robią?
    W/w robią wręcz przeciwnie: kupują chaty na zamkniętych osiedlach, z ochroną, jeżdżą dużymi wypasionymi wozami palącymi 20l/100km, uprawiają wysoki konsupcjonizm kupując dużo
    Elyty, dziennikarze, celebryci, wypasieni ekolodzy- Wszyscy mówią o równości, nieodgradzaniu się od społeczeństwa, nie pogardzaniu innymi- a co sami robią?
    W/w robią wręcz przeciwnie: kupują chaty na zamkniętych osiedlach, z ochroną, jeżdżą dużymi wypasionymi wozami palącymi 20l/100km, uprawiają wysoki konsupcjonizm kupując dużo rzeczy i wyrzucając- to takie ekologiczne?. Mówią o równości niepogardzaniu innymi, a sami zioną nienawiścią do inaczej myślących- wyśmiewanie starszych ludzi i nazywanie ich moherami, blokowanie dostępu telewizji Trwam do nadawania na multipleksie.
    A kto się z nimi nie zgadza to jest: moherem, ciemniakiem, antyeuropejczykiem i faszystą którego należy zamknąć- to takie demokratyczne? Nawet jeśli ktoś ich krytykuje nie będąc zwolennikiem PIS czy Radia Maryja to i tak jest nazywany pisowcem i moherem.
    W/w dziennikarka na pewno mieszka w zamkniętym osiedlu, patrząc na świat przez różowe okulary.
    ps; mieszkałem 9 lat na Szmulkach w Warszawie- kilka razy musiałem się bić żeby ratować skórę. Na zachodzie jest wręcz epidemia strachu przed przestępczościa imigrantów najczęściej muzułmańskich z Afryki i Azji np; w Szwecji 5% tych emigrantów popełnia 95% gwałtów, i 80% innych przestępstw, więc rodowici europejczycy żeby ratować zdrowie i życie zamykają się w zamkniętych osiedlach. A będzie coraz gorzej- duży wzrost demograficzny wśród emigrantów z Afryki i Azji. Tu nie chodzi o żaden rasizm tylko o system wartości jaki wyznają ci ludzie - dla nich jesteśmy niewiernymi psa..... i taka jest prawda.
    ~boss
    Kolejnie art. który ma szczuć na ludzi mieszkających na takich osidlach. Wbrew temu co twierdzi autor poczucie bezpieczeństwa nie jest iluzuryczne tyko faktyczne!. Wystarczy prówanćjak wyglądają osiedla zmaknięte i otwrat ( powybijane szyby, pomazan klatki spray-ami, zdewastowane ) i to są fakty a nie złudzenia. Do tego dochodzą Kolejnie art. który ma szczuć na ludzi mieszkających na takich osidlach. Wbrew temu co twierdzi autor poczucie bezpieczeństwa nie jest iluzuryczne tyko faktyczne!. Wystarczy prówanćjak wyglądają osiedla zmaknięte i otwrat ( powybijane szyby, pomazan klatki spray-ami, zdewastowane ) i to są fakty a nie złudzenia. Do tego dochodzą jeszcze aspekty prawne. Jesli grupa żuli chce sobie zorganizować lubację pod chmurką na terenie publicznym zgarnie ich policja lub SM, więc wystarczy, iż wejdą na teren osiedla, który jest włąsnością prywatną-wspólnoty mieszkanców i mogą sobie bezkarnie balować......
    ~obywatel
    http://wyborcza.pl/10,82983,5698663,Wilki_wyja_w_Warszawie.html
    ~Greg
    Po prostu zmaknięte obozy pełne snobnów, wjezdżających do garażu. Nie ma spacerujących ludzi. Do sklepu tuż za rogiem 15 minut obchodzisz płot. Jak ja żałuję, że się dałem namówić na ten łagier.
    ~no-bo-mo
    mieszkam na takim i dodałbym, ze jest to smieszne
    i ta cena za wynajem ochrony

    Powiązane: Nieruchomości

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki