Czy ceny wzrosną na Euro 2012? Odpowiadają: Michał Koleśnikow, Paweł Cymcyk i Andrzej Gantner
Z różnych analiz wynika, że pięć lat przygotowań do Euro 2012 pochłonęło od 60 do 80 mld zł. Tylko na stadiony wydaliśmy ok. 4,2 mld zł. Pieniądze przeznaczyliśmy także na modernizację dworców, infrastrukturę drogową i kolejową, hotele itp.
Teoretycznie większość pieniędzy przeznaczyliśmy na inwestycje, które będą nam służyć po zakończeniu mistrzostw. Niestety, nie cichną głosy, że mało kogo będzie stać na jeżdżenie po płatnych autostradach, szczególnie gdy paliwo kosztuje 6 zł za litr. Pewien forumowicz porównał Euro 2012 do wesela na 200 gości organizowanego przez bezrobotnego bez prawa do zasiłku.
Do rozpoczęcia mistrzostw pozostały dwa miesiące. Nie spodziewajmy się cudów – nie mamy imponujących autostrad, pociągi nadal jeżdżą wolno, a baza hotelowa jest na tyle uboga, że zagraniczni kibice w znakomitym stopniu będą mieszkali w prywatnych mieszkaniach. Dla niektórych Polaków jest to wyśmienita okazja do zarobku. Większość mieszkańców miast-gospodarzy odczuje jednak imprezę negatywnie – hałas, rozróby i niekontrolowany wzrost cen. Ten ostatni aspekt przeraża najbardziej.
Wzrosną ceny piwa i orzeszków
Analitycy są pewni, że najbardziej wzrosną ceny w lokalach gastronomicznych. Piwo w knajpie na rynku we Wrocławiu już nie jest tanie – 0,5 litra kosztuje średnio 8 zł. We Wrocławiu odbędą się trzy mecze z Czechami, którzy zagrają z Polską, Rosją i Grecją. – Kibice z tych krajów nie należą do najbogatszych, chociaż Rosjanie zasobnością portfela mogą nas miło zaskoczyć – powiedział Marcin (21), barman w jednym z wrocławskich pubów.
Czy przewidujecie podniesienie cen w czasie, gdy będą tu rozgrywane mecze? – Ceny można zmienić w ciągu jednego dnia i to zależy do ruchu. Żartujemy sobie z kolegami z pracy, że ceny będą takie same, tylko w euro – odpowiada Ewa (29), zastępca menedżera w jednej z wrocławskich pizzerii. Na razie plany cenowe przedsiębiorców opierają się na tym, co zrobi konkurencja, na zasadzie „jeżeli sąsiad podniesie ceny, to ja też”.
W czasie Euro nasz kraj odwiedzi ok. 800 tys. osób, z tego do samego Wrocławia przyjedzie ok. 80 tys. Czy ich obecność wpłynie na wzrost cen? – O ile ceny w lokalach gastronomicznych wzrosną na pewno, o tyle ciężko przewidzieć, czy wzrosną one również w normalnych sklepach. Tutaj nie spodziewałbym się rewolucji. Kibice przyjadą i odjadą i większość nie zamierza tu gotować. Zapewne podrożeją tylko piwo i orzeszki. Nieznacznie mogą wzrosnąć ceny w sklepach zlokalizowanych przy dużych hotelach i stadionie. Nie obawiałbym się o to, że za zakupy w supermarketach i hipermarketach zapłacimy więcej niż normalnie – powiedział Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.
Ogranicz konsumpcję, to ceny nie wzrosną
Niemniej część pytanych przeze mnie osób obawia się, że za codzienne zakupy będą musieli zapłacić kilkanaście procent więcej niż zwykle. Stąd zalecają robienie zapasów przed imprezą. Impreza we Wrocławiu potrwa tydzień. Mój wuj mieszka nad morzem więc mniej więcej orientuję się jakie są realia gdy przyjeżdżają turyści. Ja zamierzam zrobić duże zapasy tydzień przed imprezą, czyli na dwa tygodnie. Kupię przede wszystkim piwo i mięso, które zamrożę – powiedział Michał (31), pracownik budowlany.
Piwo, orzeszki i mięso – te towary w opinii pytanych przez nas osób zdrożeją najbardziej. Jednak większość z nich nie wierzy, by to kibice wpłynęli na wzrost cen. – Pamiętam, gdy dwa lata temu była powódź, to ludzie rzucili się na wodę mineralną. Obawiam się, że jak przyjadą turyści, to wzrosną ceny przede wszystkim napojów. Część pewnie zauroczona wrocławską tradycją grillowania na wałach wpłynie na cenę mięsa i piwa. A tak poza tym nie wierzę, by kibice wpłynęli na wzrost cen. Moim zdaniem to my – Polacy – sami wywołamy „sztuczną inflację” – powiedziała Weronika (22), studentka III roku ekonomii.
Taki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Naturalnie można by go uniknąć, gdybyśmy przed euro zachowywali się jak normalni konsumenci. Jednak większość pod wpływem niesprawdzonych plotek najprawdopodobniej zrobi zakupy większe niż normalnie. Wystarczy, że na chwilę w jednym sklepie zabraknie jakiegoś towaru, ktoś zadzwoni do rodziny i będziemy mieli do czynienia z owczym pędem. Przypomnijmy sobie przypadek polskiego cukru, którego cena wzrosła głównie z powodu nadmiernego popytu wywołanego... obawą o wzrost jego ceny.
Dlatego lepiej zachować dystans i nie dać się zwariować. Wszystko wróci do normy już kilka dni po zakończeniu imprezy.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» 5 największych niewypałów na Euro 2012
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» W przyszłym roku zaplacisz wyższy podatek
» 5 największych niewypałów na Euro 2012
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» W przyszłym roku zaplacisz wyższy podatek



























































