Dane dotyczące wymiany handlowej w Chinach poważnie rozczarowały. To kolejny symptom nadchodzącego kryzysu w Państwie Środka.
Jak podało Narodowe Biuro Statystyczne, majowy eksport Państwa Środka spadł w ujęciu rocznym o 3,1 proc., natomiast import skurczył się o 0,7 proc. Oznacza to, że oficjalne dane kompletnie rozminęły się z oczekiwaniami rynku, który spodziewał się wzrostu eksportu i importu o odpowiednio 4 proc. i 8 proc. Zgodny z predykcjami okazał się tylko bilans handlu zagranicznego, który w ubiegłym miesiącu wyniósł 27 mld dolarów.
| Zobacz też: | |
| Chińczycy manipulują danymi o eksporcie? | |
Dane o chińskim eksporcie budzą szczególne emocje analityków nie tylko ze względu na ich znaczenie dla wzrostu gospodarczego „największej fabryki świata”. Od wielu lat istnieją podejrzenia o manipulacjach, których dopuszczają się przedsiębiorcy i przedstawiciele różnych szczebli władz.
Po raz ostatni kontrowersje wywołał niespodziewany wzrost eksportu w kwietniu – wartość towarów wysyłanych zagranicę wzrosła wówczas o 14 proc. (przy oczekiwaniach na poziomie 9 proc.) i to mimo spadku eksportu do USA i Europy. Jak się okazało, odczyt wywindował 57-procentowy wzrost eksportu do Hong Kongu, za co odpowiadały przepływy pieniężne do Chin kontynentalnych, których autorzy pod przykrywką wymiany handlowej chcieli ominąć restrykcyjne przepisy o kontroli kapitału. Dodatkowe podejrzenia wzbudziło to, że niespodziewany wzrost eksportu zbiegł się z kwietniowym strajkiem hongkońskich pracowników portowych.

/mz































































