Siły USA odparły irańskie ataki na amerykańskie okręty i odpowiedziały uderzeniami na irańskie siły w ramach samoobrony - oznajmiło w nocy z czwartku na piątek Dowództwo Centralne USA (CENTCOM). Według wojska, amerykańskie okręty nie doznały żadnych uszkodzeń.


Prezydent USA Donald Trump powiedział stacji ABC News, że uważa zawieszenie broni z Iranem za nadal obowiązujące mimo nowej wymiany ognia w cieśninie Ormuz. Określił też uderzenia USA przeciwko Iranowi jako „miłosne stuknięcie”.
Jak napisano w oświadczeniu dowództwa odpowiedzialnego za siły USA na Bliskim Wschodzie, amerykańskie niszczyciele „odparły niesprowokowane irańskie ataki i odpowiedziały uderzeniami w ramach samoobrony”. Do zdarzenia miało dojść podczas tranzytu okrętów przez cieśninę Ormuz do Zatoki Omańskiej.
Irańczycy mieli zaatakować okręty USS Truxtun, USS Rafael Peralta i USS Mason za pomocą rakiet, dronów i małych łodzi szturmowych. Żaden z okrętów nie został trafiony.
„Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) wyeliminowało zagrożenia i zaatakowało irańskie obiekty wojskowe odpowiedzialne za ataki na siły amerykańskie, w tym wyrzutnie rakiet i dronów, centra dowodzenia i kontroli oraz węzły wywiadowcze, obserwacyjne i rozpoznawcze” - napisano.

„CENTCOM nie dąży do eskalacji, ale pozostaje na swoich pozycjach i jest gotowy do ochrony sił amerykańskich” - oznajmiło dowództwo.
Irańskie wojsko z kolei oskarżyło USA o naruszenie zawieszenia broni w oświadczeniu podanym przez irańskie media.
Wcześniej telewizja Fox News podała, że siły USA zaatakowały porty Bandar Abbas i na wyspie Keszm znajdujące się nad cieśniną Ormuz, a także instalacje w Minabie na południu kraju. Telewizja sugerowała, że mógł to być odwet za poniedziałkowe irańskie ataki na okręty USA, statki handlowe i porty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Omanie.
Według telewizji, wojska USA zaatakowały porty używane do eksportu ropy naftowej na wyspie Keszm oraz w Bandar Abbas. Oba porty leżą nad cieśniną Ormuz.
Irańskie media państwowe podały, że siły USA zaatakowały również irański tankowiec, a wojsko Iranu w odpowiedzi zaatakowało trzy amerykańskie niszczyciele w cieśninie Ormuz.
Cytowany przez Fox News urzędnik zaznaczył, że ataki nie mają oznaczać wznowienia wojny z Iranem. Fox News sugeruje jednak, że jest to odwet za poniedziałkowe ataki Iranu na porty w Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Ówczesna reakcja USA - które uznały, że uderzenia te nie stanowiły pogwałcenia rozejmu i były mało znaczące - miała rozgniewać sojuszników Ameryki w regionie, którzy obawiali się, że USA nie będą ich chronić przed kolejnymi atakami Iranu.
Według „Wall Street Journal” i innych mediów, w reakcji Arabia Saudyjska i Kuwejt wycofały pozwolenie USA na używanie ich baz i przestrzeni powietrznej, co wymusiło wstrzymanie operacji „Projekt Wolność”, mającej pomóc statkom handlowym w tranzycie przez Ormuz. W czwartek kraje te ponownie miały zezwolić na korzystanie z baz przez siły USA.
Trump: Zawieszenie broni z Iranem wciąż trwa
Prezydent USA Donald Trump powiedział stacji ABC News, że uważa zawieszenie broni z Iranem za nadal obowiązujące mimo nowej wymiany ognia w cieśninie Ormuz. Określił też uderzenia USA przeciwko Iranowi jako „miłosne stuknięcie”
- To było tylko miłosne stuknięcie - powiedział Trump, cytowany przez dziennikarkę ABC Rachel Scott. Pytany, czy uderzenia odwetowe przeciwko Iranowi oznaczają koniec zawieszenia broni, prezydent zaprzeczył.
- Zawieszenie broni nadal trwa. Jest w mocy - powiedział.
We wpisie na Truth Social dotyczącym wymiany ognia między USA i Iranem, Trump napisał, że irańskie łodzie i drony atakujące przepływające przez cieśninę Ormuz niszczyciele zostały całkowicie zniszczone, a napastnikom zadano „wielkie szkody”.
„Normalny kraj pozwoliłby tym Niszczycielom przejść, ale Iran nie jest normalnym krajem. Rządzą nim SZALEŃCY i gdyby mieli szansę użyć broni nuklearnej, zrobiliby to bez wahania. Ale nigdy nie będą mieli takiej okazji i tak jak dziś ich rozłożyliśmy, tak w przyszłości rozłożymy ich znacznie mocniej i znacznie brutalniej, jeśli szybko nie podpiszą umowy!” - napisał Trump.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)






























































