Bez prezydenta, bez rządu, z pustą kasą. Ukraina po przewrocie politycznym walczy o stabilizację. Politycy na razie zajmują się obłaskiwaniem majdanu. Zgodnie z uchwałą parlamentu polegli tam mają zostać oficjalnie uznani za Bohaterów Ukrainy. Pośmiertne przyznanie tytułu bohatera poległym na Majdanie musi jeszcze zatwierdzić prezydent. Nową głowę państwa Ukraińcy wybiorą 25 maja.

Źródło: iStock/Thinkstock
Parlament dziś zajmie się formowaniem nowego rządu. W nowym rządzie mają się znaleźć liderzy protestów z Majdanu. Mówi się o tym, że szefem MON ma być komendant Majdanu Andrij Parubij, a szefową resortu zdrowia Olha Bohomolec - to ona kierowała służbą medyczną Majdanu i opatrywała rannych podczas ostrzału. Parlament z grona opozycji wyznaczył też nowych szefów Służby Bezpieczeństwa i Prokuratury Generalnej.
Jest też nowy szef banku centralnego. Decyzją parlamentu został nim Stepan Kubiw. Poprzedni prezes - Ihor Sorkin podał się do dymisji.
Rządząca jeszcze w ubiegłym tygodniu Partia Regionów oficjalnie ogłosiła, że przechodzi do opozycji. Odcięła się od byłego prezydenta Janukowycza i obarczyła go odpowiedzialnością za przelaną w Kijowie krew.

W parlamencie zjawili się też bliscy współpracownicy byłego prezydenta. Wśród nich - były szef Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak, który podobnie jak Janukowycz zniknął na kilka dni. Były szef parlamentu się odnalazł, były prezydent jeszcze nie. Ukraińskie MSW wysłało za nim list gończy w sprawie pacyfikacji Majdanu.
Ukraina na krawędzi bankructwa
Jeśli uda się powołać nowy rząd, będzie miał przed sobą trudne zadanie. Ukraina jest na krawędzi bankructwa. Opozycja, która przejęła władzę w Kijowie twierdzi, że ekipa Janukowycza doprowadziła kraj do katastrofy finansowej. Nowe władze już wołają o zagraniczne kredyty. Według danych ukraińskiego Ministerstwa Finansów, niezbędna pomoc to 35 miliardów dolarów na ten rok. Ukraińskie władze zwróciły się do państw Zachodu o udzielenie pożyczki w ciągu najbliższych tygodni. Zachód nie mówi nie, ale ewentualna pomoc będzie zapewne obwarowana warunkami - wprowadzeniem głębokich reform, między innymi zaprzestaniem dotowania nośników energii, a przed wyborami nie wiadomo, czy znajdzie się odważny, który to zrobi.
Deklaracje pomocy płyną z różnych krajów. Najbardziej aktywna w tym jest Unia Europejska. Jej wysłanniczka Catherine Ashton będzie dziś w Kijowie. Szefowa unijnej dyplomacji ma spotkać się z wszystkimi uczestnikami życia politycznego na Ukrainie, w tym ze zwolnioną z więzienia byłą premier Julią Tymoszenko.
Przed jej wizytą szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, mówił że oczekuje od Ashton przypomnienia w Kijowie aktualnej unijnej oferty wsparcia zmian na Ukrainie. "Spodziewam się, że potwierdzi, iż Ukraina także wypuszczeniem Julii Tymoszenko spełniła wszystkie warunki podpisania umowy stowarzyszeniowej, że umowa czeka na podpisy i gdy tylko Ukraina wyłoni stabilny rząd, ta umowa zostanie podpisana"- powiedział dziennikarzom szef polskiej dyplomacji.
Radosław Sikorski przypomniał słowa pełniącego obowiązki prezydenta Ołeksandra Turczynowa, który zadeklarował, że Ukraina wraca na "europejską ścieżkę". Zdaniem szefa polskiej dyplomacji, jest to dobry sygnał polityczny.
Unia Europejska do tej pory mówiła, że większego pakietu pomocowego dla Ukrainy nie ma niż to, co już obiecała, czyli współpraca z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w sprawie pożyczki w wysokości 20 miliardów euro i niecały miliard euro wsparcia w ramach stowarzyszenia. Teraz jednak eurokraci sugerują, że możliwe jest większe zaangażowanie unijnych instytucji, państw członkowskich oraz europejskich banków. Ile dokładnie, nie wiadomo.
Moskwa mniej aktywna
Mniej aktywna w Kijowie jest Moskwa. Rosja na razie ogranicza się do krytyki nowych władz. Rosyjscy dyplomaci doszukują się w działaniach zwolenników Euromajdanu terroryzmu i dyktatury.
Rosyjskie MSZ zauważa w oświadczeniu, że na Ukrainie słuchać wezwania do: zakazania języka rosyjskiego, lustracji, likwidacji partii i zniesienia ograniczeń w propagowaniu faszyzmu. Rosyjscy dyplomaci twierdzą, że w różnych regionach Ukrainy próbuje się podporządkować niezadowolonych, stosując metody dyktatorskie i terrorystyczne. W związku z tym Moskwa apeluje do wszystkich, którzy mają związek z wydarzeniami na Ukrainie, aby nie dopuścili do eskalacji kryzysu. Jednocześnie MSZ stwierdza, że Zachód bardziej troszczy się o własne interesy, niż o los Ukraińców.
"Dziś na Ukrainie nie ma z kim rozmawiać, bo legalność wielu organów władzy jest wątpliwa. Uznanie obecnych struktur przez niektóre państwa jest "aberracją"- tak z kolei sytuację na Ukrainie ocenił premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Jednocześnie zapewnił, że wszystkie umowy i porozumienia podpisane z Ukrainą, w tym gazowe, będą realizowane.
Dmitrij Miedwiediew powiedział, że Rosja jest gotowa do wznowienia współpracy z Ukrainą, po tym, jak zostaną tam powołane nowe organy władzy, oparte na konstytucji.
IAR/wcześniej/łp/dj





















































