Najmądrzejsza opozycja w sprawach gospodarczych jest głupsza od najgłupszego rządu, ale dojście do władzy przywraca racjonalne myślenie o finansach publicznych i gospodarce — mówi Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego.
„Puls Biznesu”: Nowy rząd chce rozkręcić tempo wzrostu PKB w najbliższych latach do 5 proc. Czy to realne?
Marek Belka, prezes NBP: Wicepremier Mateusz Morawiecki mówi, że celem jest wzrost gospodarczy powyżej 4 proc. To nie jest jakaś fantazja i mogę tylko temu przyklasnąć. Jednak licytowanie się, czy to będzie 5, czy 6 proc., nie ma większego sensu.Po pierwsze, wzrost gospodarczy w Polsce w dużej mierze zależy od otoczenia zewnętrznego, a ono nie rozwija się dzisiaj dynamicznie.
Po drugie, zależy także od demografii. Mam na myśli nie tylko trendy długofalowe, ale bieżącą skłonność ludzi do podejmowania pracy. Wskaźnik aktywności zawodowej jest w Polsce stosunkowo niski i są tutaj pewne rezerwy. Ich uruchomienie zwiększy potencjał gospodarki. Najważniejsze jest jednak to, czy będziemy w stanie zwiększyć stopę inwestycji. Na to słusznie wskazują przedstawiciele nowych władz. Problem w tym, że stopy inwestycji nie zwiększa się gwałtownie z roku na rok.
Dzisiaj przedsiębiorcy „siedzą na pieniądzach”. Depozyty firm to 250 mld zł, więc są możliwości inwestycyjne, ale firmy nie mają chęci do inwestowania. W ostatnich latach jednym z czynników istotnych dla rozwoju gospodarczego Polski i innych krajów był też napływ kapitału z zagranicy, ale to się zmienia. Ta tendencja się wręcz odwraca. Do Polski kapitał wciąż napływa, ale trudno liczyć na gwałtowne przyspieszenie. Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno mówić o znacznym przyspieszeniu wzrostu gospodarczego. (...)
Czytaj więcej w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"































































