Mimo że Bliski Wschód jest coraz bardziej otwarty na zagranicznych turystów, w biurach podróży nie znajdziemy ofert wycieczek do Arabii Saudyjskiej. Niełatwo dotrzeć do tego ciekawego pod względem kulturowym kraju, w którym król ma władzę absolutną, zaś doskonale rozwinięta technika idzie w parze ze skrajnym konserwatyzmem obyczajowym spowodowanym zniesieniem granicy między życiem świeckim a religijnym
Gdyby ktoś pragnął widoku daktylowej palmy, chciał poczuć na policzku „muśnięcie” pustynnego wiatru albo pospacerować po deptaku w stolicy Arabii – Rijadzie, nad którym rozciągają się przewody z wodą skrapiającą przechodniów, może jedynie pomarzyć, bo uzyskanie wizy umożliwiającej wjazd do tego kraju graniczy z cudem.
Arabski tygrys
Zajmujące 80 proc. Półwyspu Arabskiego Królestwo Arabii Saudyjskiej zaczęło rosnąć w siłę w latach 30. ubiegłego stulecia, gdy na jego terenie odkryto złoża ropy naftowej. Dziś sektor naftowy dostarcza 75 proc. dochodów budżetu państwa, będącego jednym z czołowych na świecie producentów wspomnianego surowca. Arabia to jeden z najszybciej rozwijających się krajów świata. Dysponuje szeroką bazą przemysłową. Jej inwestycje zagraniczne szacuje się na 800–1000 miliardów dolarów. Rządy w tym liczącym ponad 26 milionów mieszkańców i najbogatszym arabskim kraju od 2005 roku sprawuje król Abdullah bin Abdulaziz al Saud będący także premierem i przywódcą religijnym. Tutaj nie ma konstytucji ani parlamentu. Nie można też zakładać partii politycznych. Obowiązującą religią jest zaś islam wyznawany przez 98 proc. społeczeństwa. Większość muzułmanów to sunnici, a oficjalna doktryna religijna to wahhabizm, uznawany za najbardziej radykalny nurt islamu – postulujący powrót do jego pierwotnej czystości i narzucający niezwykłą surowość obyczajów.

W sercu islamskiego wszechświata
Saudyjczycy mówią, że ich kraj to rdzeń, esencja świata muzułmańskiego. To właśnie tu, w, położonym na zachodzie Arabii, regionie Hidżaz, znajduje się miejsce narodzin Mahometa – Mekka oraz oddalona o 400 kilometrów Medyna, w której jest grób proroka. Co roku do tych miejsc pielgrzymują tysiące muzułmanów z całego świata. Największa świętość islamu to Czarny Kamień, wbudowany w monumentalny relikwiarz Kaab w Mekce. Nie ma prawa zobaczyć go żaden innowierca. Muzułmanie podczas pielgrzymek okrążają Kamień i całują go. Ten moment w 1932 roku pięknie opisał pochodzący z żydowskiej rodziny Leopold Weiss, który urodził się w 1900 roku we Lwowie, natomiast jako 26-latek przeszedł na islam, przyjmując imię Muhammad Asad. Jest on uznawany za jednego z najwybitniejszych muzułmanów swoich czasów. Był doradcą króla Arabii Saudyjskiej i ministrem pełnomocnym rządu pakistańskiego przy ONZ. Dokonał też przekładu Koranu na język angielski.

Dura lex…
W Arabii Saudyjskiej podstawą prawodawstwa jest, oparte na Koranie, prawo szariatu. Reguluje ono nie tylko życie religijne, ale także organizację władzy oraz obyczajowość, akceptując wyłącznie postawę moralnego radykalizmu. Tu nikomu nie śniło się o kinach, dyskotekach, kasynach ani nocnych klubach. Nad moralnością obywateli czuwa policja religijna – muttawa. Również sądy mają charakter religijny. W Arabii obowiązuje kara chłosty oraz obcięcia palca lub dłoni (za kradzież). Wykonuje się też karę śmierci przez ścięcie głowy mieczem. Ten surowy kodeks niejednokrotnie był krytykowany na Zachodzie, który oskarża Arabię o łamanie praw człowieka. Jednak formułując jakiekolwiek opinie na temat świata arabskiego, trzeba wielkiej ostrożności, znajomości tamtejszych realiów i porzucenia stereotypów, które często kształtują nasze sądy na temat tego rejonu.

W poszukiwaniu tożsamości
Mieszkanki Arabii Saudyjskiej dopiero od 2005 roku mają dokumenty tożsamości. Podkreśla się wprawdzie, że kobieta jest ważna w hierarchii rodzinnej, szczególnie jako matka i siostra, ale tak naprawdę ciągle przynależy do mężczyzny będącego jej prawnym opiekunem. Dlatego też w miejscach publicznych zawsze pojawia się w towarzystwie męża, ojca, brata lub syna. Jeśli chce opuścić kraj, musi mieć zgodę swojego „przedstawiciela”. Nie ma także prawa wyjść za mąż za wyznawcę innej religii niż islam. Saudyjki nie mają praw wyborczych, lecz posiadają swoje własne pieniądze, które mogą inwestować. W 2004 roku przyznano im również prawo do prowadzenia prywatnych firm. Niestety, do pracy nie mogą dojeżdżać samochodami, bo obowiązuje je zakaz prowadzenia pojazdów. Saudyjski konserwatyzm kształtuje także modę. Kobiety w miejscach publicznych muszą być ubrane w czarne płaszcze, zwane abajami, i czarne szale. Twarz zasłaniają niqabem.
Dessous – oręż w walce o prawa
A co z bielizną? To zadziwiające, ale po raz drugi w historii, po słynnych palonych przez feministki w latach 60. biustonoszach, stała się elementem walki o prawa – saudyjskich kobiet, a zarazem konsumentek. Niedawno na Facebooku pojawił się skierowany do Saudyjek apel o zbojkotowanie sklepów z konfekcją damską i damskimi akcesoriami. Wystosowała go Reem Asaad, rektorka prywatnej uczelni dla kobiet Dar al Hekma w Jidda. Zgodnie z ustanowionym w 2006 roku prawem w takich sklepach powinny być zatrudniane kobiety. Jednak ustawa jest nagminnie łamana. Dlatego Saudyjki w sprawie dessous mogą konsultować się jedynie ze stojącym za ladą sprzedawcą, który zazwyczaj ma blade pojęcie o damskich figach i biustonoszach, tym bardziej że na opakowaniach wszystkie zdjęcia i rysunki znajdującego się wewnątrz towaru, a tym bardziej prezentujących go modelek, są ukryte pod naklejkami, tak aby mężczyzna nie był narażony na demoralizację.

Seksmisja po saudyjsku
Wynikająca z moralnego rygoryzmu segregacja płci w Arabii Saudyjskiej potrafi skomplikować życie. W meczetach muszą być dwie sale: dla mężczyzn i dla kobiet – po to, by każdy mógł się skoncentrować ma modlitwie. W instytucjach finansowych pracują głównie mężczyźni, choć można spotkać banki obsługiwane przez kobiety i obsługujące wyłącznie osoby płci żeńskiej. Za ladą większości sklepów i na bazarach też jest się skazanym na płeć brzydszą. Zdarza się, że Saudyjki mają nie najlepiej dopasowane stroje? Dlaczego? Jeśli bowiem w zakładzie krawieckim pracuje mężczyzna i nie zatrudnia do pomocy kobiety, nie może wziąć miary od klientki. Robi to zazwyczaj jej mąż, co odbija się na efektach pracy krawca. Ale z problemami krawieckimi można sobie jeszcze jakoś poradzić. Co natomiast ma zrobić niewiasta, która chciałaby dokonać zmian w uczesaniu, jeśli w zakładzie fryzjerskim zatrudnieni są sami panowie?
Na damsko-męską przyjaźń nie ma też co liczyć w szkołach, przynajmniej tych państwowych, bo, jak łatwo się domyślić, nie są koedukacyjne. Czy saudyjska kobieta może kiedykolwiek przebywać poza domem sama? Tak, ale tylko w miejscach, gdzie mężczyźni w ogóle nie mają wstępu, np. w damskich klubach sportowych. Są one usytuowane na terenie zamkniętym, często ogrodzonym wysokim murem. Tutaj Saudyjki mogą swobodnie spacerować, odsłaniając twarz.
Jednak emancypacja
Saudyjki mają świadomość, że na Zachodzie często są tematem dyskusji, szczególnie tych dotyczących praw kobiet. Odpowiedzią na to jest m.in. powołane do życia w Londynie w kwietniu br. Saudi Women Association. W stowarzyszeniu działają wykształcone obywatelki Arabii reprezentujące różne grupy społeczne. Jak podkreślają, chcą pokazać światu prawdziwe oblicze mieszkańców swojego kraju. „Postrzeganie Saudyjek jako »niemych cieni« jest błędem”, tłumaczy przewodnicząca stowarzyszenia Samira Osailan, dodając, że przedstawicielki organizacji będą pokazywać drogi, jakimi kroczą saudyjskie kobiety, i prezentować ich osiągnięcia. Niewątpliwie przykładem saudyjskiej kobiety sukcesu jest Nurah Al-Fajiz, która w lutym br. jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej w tym kraju została wiceministrem edukacji. Oczywiście można się zastanawiać, czy będzie w stanie sprawować realną władzę w swoim resorcie, niemniej powierzenie stanowiska ministerialnego kobiecie to i tak niebywały wyłom w saudyjskich zasadach. Jest on możliwy dzięki politycznemu kursowi obranemu przez króla Abdullaha.

Król oświecony
Gdy Abdullah bin Abdulaziz al Saud wstępował na tron, komentatorzy polityczni spodziewali się odwilży i wszystko wskazuje na to, że mieli rację – choć trudno reformować ortodoksyjny muzułmański kraj, w którym pięć razy dziennie przerywa się pracę i zamyka sklepy, by pomodlić się w meczecie. Kroki podjęte przez króla Abdullaha dla świata zachodniego wydają się prawdopodobnie mało znaczące, ale w tamtych realiach mogą być przełomowe.
Niedawno król zwolnił mającego bardzo złą opinię szefa policji religijnej Ibrahima al Gajta oraz najwyższego rangą sędziego Saliha ibn al Luhajdana, który był zaciekłym przeciwnikiem reform w resorcie sprawiedliwości.
Wymienił też kilku ministrów, m.in. ministra zdrowia. Ponadto zapowiada możliwość nadania kobietom praw wyborczych w wyborach lokalnych. Prowadzi też bardzo rozważną politykę zagraniczną. W 2007 roku jako pierwszy od dwudziestu lat saudyjski władca odwiedził Wielką Brytanię. W tym samym roku spotkał się z papieżem Benedyktem XVI. Było to pierwsze spotkanie saudyjskiego monarchy z głową Kościoła rzymskokatolickiego – Arabia Saudyjska nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Watykanem, który wielokrotnie oskarżał ją o brak poszanowania dla wolności religijnej. Ponadto król Abdullah działa na rzecz rozwiązania konfliktu arabsko-izraelskiego oraz podkreśla konieczność promowania postaw tolerancji i zwalczania ekstremizmu i terroryzmu.
W świecie są również dostrzegane działania Abdullaha na rzecz międzyreligijnego dialogu. Najlepszym na to dowodem jest przyznanie monarsze w grudniu 2008 roku Nagrody Lecha Wałęsy, którą odebrał syn króla podczas konferencji „Solidarność dla Przyszłości”, zorganizowanej z okazji 25. rocznicy przyznania byłemu prezydentowi Polski Pokojowej Nagrody Nobla. Akcentowano ponadto działalność dobroczynną króla, o której nie tak dawno mieli okazję przekonać się również Polacy.
Podróż w nowe życie
Kilka lat temu lekarze z królewskiego szpitala wojskowego w Rijadzie, surfując po internecie, znaleźli rozpaczliwą prośbę o pomoc zamieszczoną przez polską rodzinę, w której na świat przyszły syjamskie bliźniaczki. Natychmiast poinformowali o tym ówczesnego następcę tronu księcia Abdullaha, który zdecydował się sfinansować zabieg rozdzielenia i rehabilitację dziewczynek. Tak rozpoczęło się nowe, szczęśliwsze życie Darii i Olgi z Janikowa koło Inowrocławia, które urodziły się w 2003 roku. Były zrośnięte odcinkiem kręgosłupa, miały też wspólny odbyt i aortę brzuszną. W styczniu 2005 roku 60-osobowy saudyjski zespół medyczny, w którym pracowało 27 chirurgów, dokonał ich rozdzielenia podczas trwającej kilkanaście godzin operacji. Dziewczynki spędziły w Arabii Saudyjskiej trzy miesiące. Pojechały tam ponownie w 2007 roku.
Kolekcjoner solidnych marek
Wspaniałomyślność nie jest cechą zarezerwowaną dla króla. Słynie z niej również książę Walid bin Talal, geniusz biznesu, który w oczach Saudyjczyków jest przykładem człowieka łączącego talent do robienia interesów z szacunkiem do narzucanych przez islam zasad. Majątek księcia Talala, który urodził się w 1955 roku, szacuje się na około 20 miliardów dolarów. Dziennikarze magazynu „Time” nazywają go arabskim Warrenem Buffettem. Nic dziwnego. W 1991 roku wydał 550 milionów dolarów na ratowanie bliskiego bankructwa Citi, które po siedmiu latach przez fuzję z Travelers Group utworzyło Citigroup – największy bank na świecie. Wykupione przez księcia udziały (4,9 proc.) pozwoliły mu zarobić 10 miliardów dolarów. Inwestował też w Time Warner, Euro Disney czy Apple, kiedy borykały się z problemami finansowymi. Dzięki tym przedsięwzięciom zyskał przydomek „Księcia Upadłych Aniołów”. Mówi o sobie, że jest długoterminowym inwestorem zapewniającym wsparcie dobrym markom w trudnych czasach. Walid bin Talal jest też założycielem i głównym udziałowcem Kingdom Holding.
„Kiedy jest panika, ja się cieszę”, podkreśla w wywiadach, mając na myśli trudną sytuację na giełdzie. Lubi ryzykować, co udowodnił pod koniec lat 90., kiedy w krytycznej sytuacji, gdy wszyscy pozbywali się akcji, on je kupował, zdobywając udziały m.in. w News Corporation Ltd., Motoroli i Netscape Communications.

Islam – bankowy sposób na kryzys?
Książę Walid bin Talal ratuje przed kryzysem renomowane marki. A czy muzułmańskie banki uratują przed nim świat? Ekonomiści nie są w tej kwestii hurraoptymistami, ale zgadzają się co do jednego: banki opierające swą działalność na islamie są mniej podatne na recesję. Kierują się etycznymi zasadami, a ich inwestycje należą do niezwykle przejrzystych. Islamskie banki nie mają w ofercie oryginalnych produktów. Bazują na tych dobrze znanych światu zachodniemu, lecz są one zaadaptowane na potrzeby mahometanizmu. We wszystkich instytucjach bankowych pracują doradcy ds. szariatu, którzy analizują zgodność usług i inwestycji z tym prawem. Nie wchodzą więc w rachubę inwestycje związane z alkoholem, pornografią, handlem bronią, kasynami, pożyczaniem na procent czy wieprzowiną (świnia jest uznawana przez islam za zwierzę nieczyste). W islamskiej bankowości zakłada się pełną równość stron zawierających umowę, która opiera się na zasadach współpracy i podziałów zysku oraz ryzyka. Tutaj dba się o to, by umowa była zrozumiała dla każdej ze stron i by nikt nie został wprowadzony w błąd. Nie ma więc mowy o rozmaitych dopiskach drobnym druczkiem, od których nie stronią nasze banki.
Trudno w to uwierzyć, ale w muzułmańskiej bankowości zabronione jest naliczanie procentów, bo Koran zakazuje czerpania zysków z użyczania komuś pieniędzy. To dla muzułmanów żelazna zasada. Nie znaczy to jednak, że klient, który założy rachunek terminowy, na nim nie zarobi. W tej sytuacji instytucja zawiera z interesantem tzw. kontrakt murabaha, na mocy którego kupuje od trzeciego podmiotu dobro w imieniu swojego klienta i zobowiązuje się je odkupić w przyszłości po wyższej cenie. Jest to droga pozwalająca ominąć procenty. Inną formą inwestowania są tzw. trading funds – fundusze niskodochodowe o niskim poziomie ryzyka. Muzułmańska bankowość jest powszechnie uznawana za najszybciej rozwijający się sektor usług na Bliskim Wschodzie. Daje ona też możliwość zainwestowania zarobionych pieniędzy w krajach europejskich, pod warunkiem jednak, że bank, do którego się zwrócimy, również będzie funkcjonował w oparciu o prawo szariatu. Takie banki istnieją i mają się coraz lepiej. Można je znaleźć m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Justyna Welard
● Przyjeżdżający do Polski Saudyjczycy zachwycają się pięknem naszej przyrody, która wydaje im się egzotyczna. W ich kraju o każdy fragment zieleni trzeba walczyć z wszechobecnymi pustyniami.
● Arabia Saudyjska chce połączyć Mekkę i Medynę pociągiem skonstruowanym na wzór francuskiego TGV. Francja obiecała pomoc we wprowadzaniu pociągów na saudyjskie tory.
● Pierwsze kontakty Polski z Arabią Saudyjską sięgają XVI wieku. Trzysta lat później przebywał tam hrabia Wacław Rzewuski, który zaprzyjaźnił się z przywódcami szczepów beduińskich, co opisał w swoich pamiętnikach.
● Mieszkańcy Dżeddy, stolicy Hidżaz, uwielbiają ryby i owoce morza, które spożywają z takimi warzywami jak: biała fasola, ziemniaki, groszek, żółty groch, dynia, szpinak, koperek czy szparagi.
● Najczęściej piją zieloną lub miętową herbatę oraz kawę po turecku.
● Mimo ogromnych różnic kulturowych jest coś, co łączy Polaków i Saudyjczyków: miłość do koni czystej krwi arabskiej, z hodowli których słynie Janów Podlaski. To najstarsza rasa koni, wg legendy pochodzi od 5 klaczy Mahometa. Najwyższej rangi pokazy odbywają się w Szardży w Arabii Saudyjskiej.
● Saudyjczycy często jadają kurczaki i jagnięcinę. Spożywanie wieprzowiny jest zabronione, bo świnia jest uznawana w islamie za zwierzę nieczyste.
● W Arabii Saudyjskiej możemy być spokojni o kondycję naszego aparatu fotograficznego ze względu na olbrzymie ograniczenia w robieniu zdjęć. Nie można fotografować m.in. meczetów i saudyjskich kobiet.
● Za najbardziej kosmopolityczną saudyjską kuchnię uchodzi ta z zachodniego regionu Hidżaz, która zaadaptowała potrawy rodem z Egiptu, Syrii, Indii, Indonezji, Turcji i Azji Centralnej. Najbardziej znane regionalne przysmaki to m.in.: harisah – danie z mięsa i pszenicy podawane z cukrem; dżubnijjah – deser z koziego mleka; mutabbaq – cienkie ciasto faszerowane mielonym mięsem albo serem, bananami lub słodką śmietaną; ma’sub – roztarte i pomieszane z kawałkami razowego chleba banany, pływające w gęstej słodkiej śmietanie i polane miodem; lahuh – naleśniki z mięsem i jogurtem.
● Na śniadanie jada się tutaj jajka, ser, oliwki i chleb arabski. Obiadokolację zaś rozpoczyna zupa i zielona sałata, a następnie na stole pojawiają się: ryż, dwa dania warzywne, danie mięsne oraz owocowy deser.





























































