Analitycy i rynek są zgodni: w czwartek Bank Anglii dokona pierwszej od 7 lat obniżki stóp procentowych, obniżając stawkę referencyjną o 25 pb. z już rekordowo niskiego poziomu 0,5%.


45 z 47 ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg spodziewa się, że na czwartkowym posiedzeniu Bank Anglii obniży i tak już ultra niskie stopy procentowe. Większość spodziewa się cięcia o połowę, czyli z 0,50% do 0,25%. Byłaby to pierwsza obniżka od marca 2009 roku, gdy Bank Anglii dokonał cięcia z 1% do 0,50%.
Tyle że w lipcu ci sami eksperci także sądzili, że szef BoE Mark Carney zdecyduje się na ścięcie kosztów kredytu. Tak się jednak nie stało. Znany z „szybkiej ręki” do cięcia stóp Carney zdecydował się pozostawić stopy bez zmian. Co więcej, za obniżką zagłosował tylko jeden z dziewięciu członków Komitetu Polityki Monetarnej. Bez zmian utrzymano także program „ilościowego poluzowania” (QE) w wysokości 375 mld funtów.
Od tego wydarzenia minęły ponad dwa tygodnie. W tym czasie na rynek napłynęły pierwsze, „pobrexitowe” dane z brytyjskiej gospodarki. I na ogół były to informacje pesymistyczne. Wskaźnik PMI mierzący oczekiwania menedżerów logistyki w brytyjskim przemyśle spadł do najniższego poziomu od 7 lat i zasygnalizował ryzyko recesji. Jeszcze gorzej zaprezentował się analogiczny wskaźnik dla sektora usług, ponieważ perspektywa rozwodu z UE przeraziła bankierów z City.
Raport Ernst & Young's ITEM Club przewiduje, że z powodu podjęcia decyzji o wyjściu ze struktur Unii Europejskiej, wartość akcji kredytowej dla brytyjskich przedsiębiorstw w 2017 roku skurczy się o 1,8%, co sprowadzi dynamikę PKB Wielkiej Brytanii w okolice zera. A to i tak dość optymistyczna prognoza, ponieważ wielu ekonomistów już zapowiedziało recesję. W drugim kwartale brytyjska gospodarka radziła sobie całkiem nieźle, notując przyspieszenie dynamiki PKB do 0,6% kdk i 2,2% rdr wobec 0,5% kdk i 2,1% rdr odnotowanych w pierwszym kwartale.
Przeciwko obniżce stóp przemawia jednak najnowszy raport Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu, według którego 41% ze 186 badanych przedsiębiorstw planuje utrzymać swoje plany inwestycyjne, a 10% zamierza zwiększyć wydatki. Ponadto połowa firm planuje zwiększyć zatrudnienie.
Ponadto z punktu widzenia sektora eksportowego (w UK to nie tylko przemysł, ale przede wszystkim usługi finansowe) 10-procentowa deprecjacja funta wobec dolara stanowi potężną przewagę konkurencyjną i swoisty „stymulant” dla całej gospodarki. Negatywną konsekwencją drastycznego osłabienia funta będzie wzrost cen, potocznie zwany inflacją. To czynnik skłaniający Bank Anglii raczej do podwyżki niż obniżki stóp procentowych.
Trzy tygodnie po tym, jak notowania brytyjskiej waluty względem dolara znalazły się na najniższym poziomie od 31 lat, spekulacyjne pozycje zarabiające na dalszym spadku wartości funta osiągnęły najwyższy poziom w sięgającej 25 lat historii tych danych. Jeśli Carney i spółka ponownie nie zdecydują się na obniżkę stóp, spekulujący na spadek wartości funta będą bardzo rozczarowani i mogą zacząć masowo zamykać krótkie pozycje na parze GBP/USD.
To oznaczałoby gwałtowne umocnienie funta wobec dolara, a także wobec złotego. We wtorek tuż po południu za funta płacono zaledwie 5,1056 złotego, czyli najmniej od dwóch lat. W środę w samo południe funt kosztował 5,1369 zł.




























































