Teatr 6. piętro niedawno stracił dużego państwowego sponsora. Ale ma już pomysł, jak zdobywać fundusze - postawił na crowdfunding. O planach teatru rozmawiamy z jego dyrektorem - Michałem Żebrowskim.


Anna Drozd, Bankier.pl: Według danych Obserwatorium Kultury w zeszłym roku teatralna widownia wyniosła prawie 6 mln. To chyba dobry czas dla teatrów? Z czego wynika tak dobra frekwencja: z lepszego marketingu teatrów czy odpowiednio dobranego repertuaru?
Michał Żebrowski: Jeżeli w teatrze instytucjonalnym jest jakiś błąd w obsadzie, scenografii, muzyce, choreografii, to za te błędy płaci podatnik. W teatrze prywatnym, jeżeli się pomylimy, to nasze dzieci nie jadą na wakacje. Każda decyzja jest pieczołowicie ważona.
To znaczy, że jest to typowy biznes.
Tak, przedstawienie ma się zwrócić, a po jakimś czasie zacząć przynosić dochody. Pracuje z nami około 120 osób. Dla naszych pracowników bardzo ważne jest to, żeby teatr był solidną instytucją, na której mogą polegać, bo przecież żyją z tego ich rodziny.
Ile kosztuje wystawienie sztuki? Ile procent z tego zwraca się w postaci zwrotu z biletów?
Nasza średnia produkcja to koszt kilkuset tysięcy złotych. W granicach 700 tys. zł, ale są też takie sztuki jak „Ożenek” Gogola, który wystawimy 11 marca 2017 roku, które wykluczają możliwość bilansowania tego budżetu z wpływów z biletów, dlatego odwołujemy się właśnie do crowdfundingu.
Jest to niezwykle rozpowszechniona na zachodzie forma wspierania kultury. W Polsce dopiero to raczkuje. Jesteśmy pierwszym w Polsce teatrem, który chce pozyskać pieniądze na scenografię do przedstawienia, oferując w zamian za to korzyści dla teatromanów, np. wizytę na próbie generalnej czy próbie spektaklu, żeby zobaczyć kuchnię teatru od środka, indywidualne zajęcia aktorskie, obecność na premierze galowej.
Liczymy na to, że jeżeli teatr będzie chciał realizować przedstawienia z najwyższej półki literackiej i dopracować je pod względem artystycznym, to zbierze się grono ludzi, którzy zaakceptują ten rodzaj symbiozy. Oglądając przedstawienie, mogą powiedzieć że je współtworzyli. Można mieć nawet własny fotel w naszym teatrze.
Akcja dopiero wystartowała, ale już mają państwo na swoim koncie kilka tysięcy. Na zbiórkę jest 60 dni. Jaka kwota państwa zadowoli?
Jest limit minimalny, 60 tys. zł. Nie ma górnej granicy. To sfinansuje cześć scenografii do "Ożenku". Ta suma jest zaproponowana przez wspieramkulture.pl. Portal pomógł już wielu artystom i z sukcesem odbywały się tam zbiórki.
Co jest najtrudniejsze w zarządzaniu teatrem? Zgromadzenie pełnej sali czy raczej dbanie o obsadę?
Najtrudniejsza jest łysina i siwizna. W ciągu 7 lat wyłysiałem, to jest prawda. Ta odpowiedzialność i stres za to, że miały być 23 stopnie na sali, a są 24, to człowieka męczy psychicznie, bo chciałby żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Pracownicy, którzy dopilnowują tych najdrobniejszych szczegółów są w teatrze najistotniejsi. Łatwiej otworzyć teatr i porwać ludzi tą wizją teatru, niż potem dbać o szczegóły.
Rozmawiała Anna Drozd



























































