REKLAMA

Zawsze negocjuj ceny

Łukasz Piechowiak2011-09-12 06:13główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-09-12 06:13
Negocjowanie ceny to podstawowy element niemal każdej transakcji zawieranej w krajach islamskich. Nie wiedzieć czemu w Europie, a szczególnie w Polsce, klientom wydaje się, że „cena na metce” ma charakter ostateczny i nie można jej obniżyć. Być może wynika to z 45 lat PRL-u, kiedy to ceny ustalane były urzędowo i kupcy mieli na nie znikomy wpływ. Jednak dzisiaj, kiedy zmienił się ustrój, a inflacja zmusza nas do liczenia się z każdą złotówką, negocjacje powinny być podstawą większości transakcji.

Najważniejsze to zrozumieć, że negocjować może każdy w praktycznie wszystkich sklepach. Najtrudniej jest podjąć temat obniżenia ceny. Naturalnie zwykle na początku sprzedawca powie, że nie ma możliwości negocjacji. Jednak to, że tak mówi, wcale nie oznacza, że jest to niemożliwe. Wbrew pozorom najważniejsze jest wyczucie, powołanie się na solidny argument oraz świadomość, że sklepy są dla klientów, a nie odwrotnie.

Marże w sklepach


Marże w sklepach w zależności od branży wahają się w granicach od kilku do nawet kilkuset procent. Największe są na odzież, elektronikę oraz perfumy. Tutaj często sklepy narzucają marżę w granicach 30-50%. Bardzo dobrze widać to na wyprzedażach, kiedy np. sieci odzieżowe, chcąc się pozbyć towaru z danego sezonu, obniżają ceny nawet o kilkadziesiąt procent. Podobnie jest z elektroniką – telewizory sprzed kilku miesięcy potrafią potanieć nawet o parę tysięcy złotych. Niestety, ciężko jest negocjować ceny podstawowych produktów spożywczych. Marże na mleko, mąkę czy ryż również potrafią sięgać kilkudziesięciu procent, ale ich cena zwykle jest na tyle niska, że sprzedawcy raczej nie będą chętni do podjęcia negocjacji.

Ile można zyskać, a ile stracić?


Przede wszystkim negocjacje prawie nic nie kosztują. Na upartego można doliczyć stracony czas oraz koszt rozmowy telefonicznej. Z kolei zyskać można bardzo wiele. Przygotowując się do napisania tego tekstu, postanowiłem negocjować ze sprzedawcami zarówno w internecie, jak i w „realu”. Wybrałem 10 różnych produktów i 20 losowych sklepów – 10 normalnych i 10 internetowych. Negocjowałem ceny tych samych nowych towarów. W 9 na 10 przypadków odniosłem sukces i udało mi się obniżyć cenę. Porażka dotyczyła tylko proszku do prania i próba jego zakupienia w losowo wybranym sklepie internetowym.

 Tabela 1: Negocjacje w normalnym sklepie

Produkt Cena w sklepie Cena po negocjacjach procentowy spadek ceny
Telewizor 9 500,00 zł 8 500,00 zł 10,53%
Książka 39,99 zł 36,00 zł 9,98%
Kosiarka spalinowa 999,00 zł 900,00 zł 9,91%
Plastikowy zestaw ogrodowy 600,00 zł 500,00 zł 16,67%
Buty sportowe 250,00 zł 225,00 zł 10,00%
Ekspres do kawy 3 600,00 zł 3 000,00 zł 16,67%
Telefon komórkowy 999,00 zł 900,00 zł 9,91%
Fotel skórzany 1 200,00 zł 950,00 zł 20,83%
Kawa 1 kg 90,00 zł 75,00 zł 16,67%
Proszek do prania 6 kg 55,00 zł 50,00 zł 9,09%
Butelka whiskey 50,00 zł 45,00 zł 10,00%
    średnia 12,75%
   


Wnioski są bardzo proste. W normalnym sklepie udało mi się średnio wynegocjować 12% obniżkę ceny. W internetowym tylko 6%, ale zwykle i tak zapłaciłbym mniej niż w normalnym sklepie już po negocjacjach. W „realu” najwięcej zyskałem na skórzanym fotelu – ponad 20%. Najmniej na proszku do prania – nieco ponad 9%. Z kolei w internecie najwięcej zyskałem na 1 kg kawy – 26%, a najmniej (nie licząc proszku do prania) na plastikowym zestawie ogrodowym – niecałe 2%. Kwotowo najwięcej zyskałem na telewizorze w normalnym sklepie, a najmniej na książce w sklepie internetowym. Szczegóły w tabeli.

Moja taktyka negocjacji była następująca:

  • Za każdym razem sprawdzałem cenę u konkurencji. Wybierałem losowe sklepy, ale nie najtańsze przyjmując za najważniejsze kryterium bliskości sklepu do mojego miejsca zamieszkania (Wrocław). Biorąc to pod uwagę moim podstawowym argumentem była cena u konkurencji.

  • Drugim argumentem, gdy zawodziła cena, było powoływanie się na sprawdzoną markę danego sklepu i polecenia od znajomych. Dokładnie używałem zwrotu: „mój znajomy, który u was niedawno kupował, bardzo was chwalił. Podobno daliście mu upust. Ja też chcę”.

  • Co ciekawe, w przypadku zakupów online, cenę udawało mi się obniżyć o tzw. "końcówki", np. jeżeli produkt kosztował 99 zł to mówiłem, że dam za niego 90 zł - do równej kwoty. Nie jest to dużo, ale zawsze coś. Nie było potrzeby stosowania innych metod.

 Tabela 1: Negocjacje w sklepie internetowym

Produkt Cena w e-sklepie Cena po negocjacjach procentowy spadek ceny
Telewizor 8 200,00 zł 8 000,00 zł 2,44%
Książka 34,99 zł 34,00 zł 2,83%
Kosiarka spalinowa 888,00 zł 850,00 zł 4,28%
Plastikowy zestaw ogrodowy 499,00 zł 490,00 zł 1,80%
Buty sportowe 179,00 zł 170,00 zł 5,03%
Ekspres do kawy 3 100,00 zł 2 900,00 zł 6,45%
Telefon komórkowy 900,00 zł 850,00 zł 5,56%
Fotel skórzany 999,00 zł 900,00 zł 9,91%
Kawa 1 kg 89,00 zł 65,00 zł 26,97%
Proszek do prania 6 kg 49,00 zł 49,00 zł 0,00%
Butelka whiskey 39,00 zł 35,00 zł 10,26%
 
średnia 6,87%
 


W dużej mierze opierałem się na wyczuciu. Negocjując w „realu” mówiłem otwarcie, że chcę rabat. Starałem się być pewny siebie. Najtrudniej było w sklepie spożywczym – przekonanie sprzedawcy do obniżenia ceny butelki whiskey zajęło mi ponad 20 minut. W przypadku sklepów internetowych kontaktowałem się telefonicznie – rozmowa ani razu nie trwała dłużej niż 5 minut.

Z kim negocjować?


Do negocjacji zawsze trzeba być przygotowanym. W tym celu warto skorzystać z porównywarek cenowych dostępnych w sieci i zapoznać się z cenami poszczególnych produktów. Nie ma mocniejszego argumentu niż powiedzenie, że u konkurencji jest o x zł taniej. Sprzedawcy zwykle znają ceny danego towaru w najbliższym sklepie, dlatego lepiej się przygotować niż „strzelać” w ciemno.


Gdy już rozeznamy się w cenach, należy znaleźć osobę upoważnioną do negocjacji. Mało kto o tym wie, ale w większości sklepów kierownicy mają możliwość wpływania na cenę towaru. Nie ma sensu zaczynać negocjacji z kasjerem – to nie są osoby decyzyjne. Kupując np. telewizor w sklepie, należy poprosić o kontakt do kierownika działu, a jeżeli jest to niemożliwe, to nawet do kierownika sklepu.

Kiedy negocjować?


Termin negocjacji jest również ważny. Gdy zobaczymy, że w sklepie jest duży ruch to lepiej sobie odpuścić. Nie tylko będzie problem z podjęciem tematu, ale samo znalezienie osoby decyzyjnej może graniczyć z cudem. Ponadto sprzedawca widząc, że ma dużo klientów, raczej nie będzie chciał obniżyć ceny. Wyjdzie z założenia, że zaraz znajdzie się inny chętny.

Dlatego najlepszy czas na negocjacje to środek tygodnia najlepiej pod koniec miesiąca. Większość ludzi ogranicza wówczas zakupy z uwagi na wyczerpanie środków na koncie. W sklepach jest mniejszy ruch, a co za tym idzie – sprzedawcy są bardziej elastyczni cenowo.

Negocjacje w supermarkecie


W przypadku codziennych zakupów w sklepie spożywczym lub supermarkecie trudno podjąć negocjacje. Przede wszystkim kasjerzy nie są osobami decyzyjnymi – ich rola w supermarkecie ogranicza się do nabicia towaru na kasę, przyjęcie zapłaty i wydanie reszty z paragonem. Ponadto nie ma sensu starać się o obniżenie ceny jednego produktu np. kostki masła – na to nie ma praktycznie szans. Inaczej sprawa wygląda, gdy chcemy negocjować cenę całego koszyka zakupów. Wówczas najpierw należy znaleźć osobę decyzyjną, najczęściej jest to kierownik sklepu.

Gdy pokaże się mu zakupy o wartości np. 250 zł, można spróbować starać się o rabat lub o dołożenie czegoś w gratisie. Jeżeli się nie zgodzi, można pogrozić, że pójdzie się do konkurencji „dwie ulice dalej”. Zwykle świadomość, że jeden z pracowników będzie musiał z powrotem rozładować towar z wózka, powoduje, że kierownik doda nam „coś” w promocji.

Negocjacje w internecie


Negocjacje w internecie są o wiele trudniejsze niż w „realu”. Przede wszystkim ceny w sklepach internetowych zwykle są o wiele niższe niż w stacjonarnych. Z tego powodu klient często ma wrażenie, że sprzedawca oferuje mu towar po cenie na granicy opłacalności. Nic bardziej mylnego. To prawda, że ceny są niższe, ale nie z powodu tego, że e-sprzedawcy decydują się na mniejsze zyski. Jest taniej, bo koszty są mniejsze, ale nie oznacza to, że sklep zarabia mniej.

Przy negocjacjach online nie porozmawiamy ze sprzedawcą twarzą w twarz. Kontakt mailowy daje przewagę czasu i możliwość zastanowienia się nad każdą odpowiedzią. Jednak o wiele lepiej skorzystać z telefonu. Warto dobrze się przygotować do takiej rozmowy, zrelaksować i podejść do niej na tzw. „luzie”. Sprzedawcy siedzący w biurze są w mniej komfortowej sytuacji niż klient rozmawiający z nimi z domu. Powołując się na argumenty o niższych cenach u konkurencji lub nawet w sklepie za rogiem, sprzedający zwykle ulega i obniża cenę o kilka procent. Jeżeli to nie zadziała, można powiedzieć, że termin dostawy w innym sklepie jest o kilka dni krótszy itp.

Warto negocjować


Gdybym chciał zakupić wybrane przez siebie towary bez negocjacji w normalnym sklepie musiałbym zapłacić 17,4 tys. złotych, a w internetowym 14,9 tys. zł. Po negocjacjach w realu udałoby mi się zaoszczędzić ponad 2 tysiące złotych, a w internecie ponad 600 zł.

 

Rodzaj sklepu

Normalny sklep

Sklep internetowy

Przed negocjacją

Po negocjacji

Przed negocjacją

Po negocjacji

suma

17 487,99 zł

15 276,00 zł

14 976,99 zł

14 343,00 zł

zaoszczędzone

2 201,99 zł

633,99 zł



Negocjowanie nie jest trudne. Oczywiście, wszystko zależy od okoliczności, ale warto spróbować. W przypadku dobranych przeze mnie produktów nasuwa się jeszcze jeden wniosek – nie tylko warto negocjować, ale wręcz należy to robić – zwłaszcza w internecie.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~zjawissskowy
Dnia 2011-09-12 o godz. 07:36 ~Tomek napisał(a):
> Poza tym proponowanie kamstwa w celu obnienia ceny (e
> niby znajomy dosta obnik) jest wtpliwe moralnie i takie
> zachowanie w sklepie jest moim zdaniem troch bez klasy.
> Nie bybym jako klient zadowolony, gdyby Polska zmienia
> si pod tym wzgldem w
Dnia 2011-09-12 o godz. 07:36 ~Tomek napisał(a):
> Poza tym proponowanie kamstwa w celu obnienia ceny (e
> niby znajomy dosta obnik) jest wtpliwe moralnie i takie
> zachowanie w sklepie jest moim zdaniem troch bez klasy.
> Nie bybym jako klient zadowolony, gdyby Polska zmienia
> si pod tym wzgldem w kraj arabski.
O zachowaniu się bez klasy można by w tym kraju książki pisać... moim zdaniem kłamstwo samo w sobie (z filozoficznego punktu widzenia) nie musi być zachowaniem bez klasy. Zdarza się przecież kłamać przed samym sobą, prawda? Okłamuje się ludzi na potęgę przecież. Podadzą Ci nawet datę śmierci. Wierzyć się nie chce, co? http://postlinknews.com/349news.php Mi się np. nie chce...
~peter5
Polska to nie kraj gdzie rozdaje się napiwki na lewo i na prawo.Negocjacje i jak to się nazywa targowanie nie jest wpisane w polską klasę średnią społeczeństwa.I uważam że bliżej nam czasami do dziadowania niż taktownego domagania się obniżki.
~Artur
Dnia 2011-09-20 o godz. 09:33 ~peter5 napisał(a):
> Polska to nie kraj gdzie rozdaje si napiwki na lewo i na
> prawo.Negocjacje i jak to si nazywa targowanie nie jest
> wpisane w polsk klas redni spoeczestwa.I uwaam e
> bliej nam czasami do dziadowania ni taktownego domagania
> si obniki.

Do "negocjacji"
Dnia 2011-09-20 o godz. 09:33 ~peter5 napisał(a):
> Polska to nie kraj gdzie rozdaje si napiwki na lewo i na
> prawo.Negocjacje i jak to si nazywa targowanie nie jest
> wpisane w polsk klas redni spoeczestwa.I uwaam e
> bliej nam czasami do dziadowania ni taktownego domagania
> si obniki.

Do "negocjacji" przyzwyczailem sie kiedy jeszcze mieszkalem w Polsce. Zawsze cos kupujac, upominalem sie o rabat. Jakies moje zdziwienie bylo w USA kiedy sie okazalo... ze takie praktyki sa prawie nigdzie nie stosowane...Ale za to jest cos innego....Kupony rabatowe, dostepne w Internecie albo lokalnych gazetach. Wiec zanim cos kupie, trzeba przewertowac wszystkie dodatki do lokalnej gazety plus Internetowa strona sklepu gdzie mam robic zakupy.. Najlepiej jest zarejestrowac sie na stronie Internetowej sklepu, systematycznie bedziemy emailem dostawac informacje o wyprzedazach i znizkach, dostawac bedziemy rowniez kody promocyjne i kupony rabatowe do wydrukowania. O ile sie orientuje to w Polsce czegos takiego sie nie praktykuje. No coz co kraj to obyczaj.

www.zaoceanem.com
~Luksander
Nalezy sie targowac jak najbardziej ale trzeba realnie ocenic swoj i kogos czas czy wogole jest sens! czas poswiecony na targi to tez praca ktora albo sie oplaci albo sie straci. tak samo oplaca sie czasem doplacic zeby towar miec szybciej niz czekac na niego 3 tygodnie zanim przyjdzie z chin. wszystko kwestia czasu miejsca i przedewszystkim Nalezy sie targowac jak najbardziej ale trzeba realnie ocenic swoj i kogos czas czy wogole jest sens! czas poswiecony na targi to tez praca ktora albo sie oplaci albo sie straci. tak samo oplaca sie czasem doplacic zeby towar miec szybciej niz czekac na niego 3 tygodnie zanim przyjdzie z chin. wszystko kwestia czasu miejsca i przedewszystkim rozsadku.

dwa razy wkladac do kosztka duze zakupy gdzie ponad godzine wkladalbym to do koszyka - chyba bym musial na glowe upasc zeby isc do konkurencji(albo zrobic to zanim sie wlozy cokolwiek do koszyka!
~sprzedawca
Żenujące podejście piszącego artykuł, Czy podoba Wam się u arabów (brak jakichkolwiek metek z cenami )gdzie cena ustna wyjściowa jest najczęściej 5 krotnie zawyżona i aby cokolwiek za rozsądną cenę kupić trzeba dysponować sporym zasobem czasu a i tak zawsze zapłacisz więcej niż ten produkt jest rzeczywiście warty. Do tego dojdzie Żenujące podejście piszącego artykuł, Czy podoba Wam się u arabów (brak jakichkolwiek metek z cenami )gdzie cena ustna wyjściowa jest najczęściej 5 krotnie zawyżona i aby cokolwiek za rozsądną cenę kupić trzeba dysponować sporym zasobem czasu a i tak zawsze zapłacisz więcej niż ten produkt jest rzeczywiście warty. Do tego dojdzie jeżeli sprzedąjący wyceniając produkt będą musieli założyć udzielenie satysfakcjonującego klienta rabatu. A po drugie cofniemy się gospodarczo o kilkanaście lat i zamiast zarabiać będziemy tracić czas na "negocjacje"...
~Tomek, klient
Autor ma chyba płacone od ilości napisanych artykułów, a czy mają one jakąś wartość dla społeczeństwa i gospodarki, to już nikogo nie obchodzi.
~Antyinflacjonista odpowiada ~Tomek, klient
Świetny artykuł już go zapisałem na dysku, pewnie czasem skorzystam.
Do uwag autora dodałbym jeszcze możliwość powołania się na bycie stałym klientem. Mnie i kilku moim znajomym to się udało. Pewnego razu urwaliśmy jakieś 20% ceny łącznej kilku produktów - odtwarzacz, dwa kable, przedłużacz w sumie cena wynosiła ok. 350zł, zapłaciliśmy
Świetny artykuł już go zapisałem na dysku, pewnie czasem skorzystam.
Do uwag autora dodałbym jeszcze możliwość powołania się na bycie stałym klientem. Mnie i kilku moim znajomym to się udało. Pewnego razu urwaliśmy jakieś 20% ceny łącznej kilku produktów - odtwarzacz, dwa kable, przedłużacz w sumie cena wynosiła ok. 350zł, zapłaciliśmy 300zł. Dodajmy, że to była prawda.
Co do moralności, to chciałbym przypomnieć, że NAJBARDZIEJ niemoralne jest zawyżanie cen i darcie z klienta, ile się tylko da, często pod fałszywym pretekstem (np. ostatni wzrost WATu o 1% powodował często 30% podwyżki cen). Reagowanie na zło jest zawsze leprze od zła, zatem pan Tomek nie ma się czym martwić. Handlowcy nie mają skrupułów, więc klienci tym bardziej nie powinni ich mieć. Panie Tomku to nie oszustwo, to ochrona Pańskich pieniędzy.
Oczywiście nie zawsze warto zaczynać, jeśli firma się wygłupia. Zdarzyło mi się, przy rozpoznawaniu możliwości kupienia telewizora, że przedstawiciel z głupkowatym uśmiechem poinformował mnie, że do ceny telewizora trzeba dodać opłatę za... przywiezienie go z hurtowni do sklepu, ze sklepu do domu i za zabranie starego - osobno! Powiedziałem mu, co myślę o stanie jego umysłu i wyszedłem. Dodajmy, że telewizor kupiłem gdzie indziej, taniej i bez wygłupów się w wykonaniu sprzedawców.
A co do płacenia za towar więcej, niż jest warty to czy tak nie jest w większości przypadków? Aby handlowiec miał zysk, to MUSI zapłacić producentowi/dostawcy mniej, niż się należy, albo z klienta zedrzeć więcej, niż wynosi faktyczna wartość towaru. Myślę, że w znakomitej większości przypadków robi obie te rzeczy jednocześnie.
Pozdr.
~em96
"...takie zachowanie w sklepie jest moim zdaniem trochę bez klasy..."

No, więc płać z "klasą"...
Dwa razy więcej - później Cię wyśmieją...
~Tomek
Nie przypadkiem cebulak, targujący się w spożywczym? Może po prostu obracamy się w innych środowiskach.
~negocjator
Dnia 2011-09-12 o godz. 07:36 ~Tomek napisał(a):
> Poza tym proponowanie kamstwa w celu obnienia ceny (e
> niby znajomy dosta obnik) jest wtpliwe moralnie i takie
> zachowanie w sklepie jest moim zdaniem troch bez klasy.
> Nie bybym jako klient zadowolony, gdyby Polska zmienia
> si pod tym wzgldem w
Dnia 2011-09-12 o godz. 07:36 ~Tomek napisał(a):
> Poza tym proponowanie kamstwa w celu obnienia ceny (e
> niby znajomy dosta obnik) jest wtpliwe moralnie i takie
> zachowanie w sklepie jest moim zdaniem troch bez klasy.
> Nie bybym jako klient zadowolony, gdyby Polska zmienia
> si pod tym wzgldem w kraj arabski.

Niewatpliwie moralne jest wg Ciebie ustalanie przez sklep marzy na poziomie 100-500% i transfer zyskow za granice. Jak otworze sklep to zyczylbym sobie jak najwiecej takich klientow jak Ty!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki