Przedsiębiorcy zadłużeni wobec ZUS miesiącami wpłacają dziesiątki tysięcy złotych w ramach układu z urzędem, ale ich dług pozostaje praktycznie bez zmian, donosi Wyborcza.biz. Jak się okazuje, winien jest mechanizm, który pozwala Zakładowi pobierać opłaty od umów z dłużnikami i przedłużać umowy praktycznie dowolnie. Wszystko przebiega zgodnie z prawem, choć - jak mówią eksperci - taki system szkodzi firmom, które chcą pozbyć się zobowiązań za nieopłacone składki.


Układ z ZUS nie zmniejsza długu
Wyborcza.biz opisuje historię pani Marii, która prowadziła firmę z mężem przez ponad 20 lat i po jego śmierci wpadła w kilkaset tysięcy długu, który chciała rozłożyć na części. Zaległość wynosiła ok. 350 tys. zł, ZUS jednak zaproponował jej 11 rat po ok. 3,6 tys. zł i ostatnią ratę na ponad 310 tys. zł. Kobieta od początku wskazywała, że nie będzie w stanie spłacić tak wysokiej kwoty w jednym miesiącu, usłyszała jednak, że w razie problemów podpisze aneks, a później kolejny — i tak w nieskończoność. Pójście na układ z Zakładem było jedynym sposobem uniknięcia egzekucji komorniczej, a w przypadku firm startujących w przetargach publicznych - pozwalało na udział w konkursach (w takich sytuacjach wymagane jest zaświadczenie o niezaleganiu w składkach).
W przypadku pani Marii, jak i innych przedsiębiorców okazywało się, że konstrukcja umów ratalnych z ZUS-em sprawiła, że po kilku latach spłaty zadłużenie praktycznie nie ulegało zmianie mimo wielotysięcznych wpłat zgodnie z umową. Zakład rozkładał zobowiązanie tylko na 12 rat, z których 11 było bardzo niskich, a ostatnia była równa reszcie długu (tzw. rata balonowa), pozwalając na aneksowanie umów na kolejny rok. Problem firm, które skarżą się na brak pomniejszenia zadłużenia wobec ZUS, wynikał zarówno z umów, jak i dodatkowej opłaty, którą urząd pobierał od każdej umowy i aneksu.
ReklamaZobacz także
Opłata prolongacyjna, czyli pułapka na zadłużone firmy
Zgodnie z przepisami za rozłożenie długu na raty ZUS może pobierać opłatę prolongacyjną, która w uproszczeniu wynosi ok. 50% ustawowych odsetek za zwłokę obowiązujących w dniu podpisania umowy. Dodatkowa należność jest obliczana od kwoty zadłużenia, które podlega układowi z Zakładem, i może (a tak jest za każdym razem) być ustalona dla każdego kolejnego aneksu.
To właśnie ten mechanizm powoduje, że przedsiębiorcy wpłacają dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych, a ich dług pozostaje na podobnym poziomie. Pani Maria zapłaciła już ok. 150 tys. zł samych opłat prolongacyjnych, a jej zadłużenie nadal wynosi 350 tys. zł. Spółka z Poznania w ciągu trzech lat zapłaciła ponad 150 tys. zł prowizji, a kapitał zmniejszył się jedynie symbolicznie. Doktor Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH nazywa to "rolowaniem długu" i wpychaniem zadłużonych firm w spiralę zadłużenia zamiast pomocy ze strony urzędników.

Problemy przedsiębiorców nie są jednostkowe
Do kancelarii radczyni prawnej Katarzyny Kalaty zgłosiło się już kilkanaście firm i osób prowadzących działalność gospodarczą. Wszyscy opisują podobny mechanizm: regularne wpłaty, kolejne aneksy i brak realnego zmniejszenia kapitału. Wśród nich jest pan Jakub, który z początkowych 70 tys. zł wpłacił 19 tys., ale ZUS nadal wskazuje pełną kwotę do spłaty.
Spółka z Warszawy w ciągu roku oddała ok. 75 tys. zł, ale jej zadłużenie nadal wynosi ok. 550 tys. zł. Do tego doliczono kolejne opłaty prolongacyjne — najpierw ok. 20 tys. zł, potem 40 tys. zł, a następnie 63 tys. zł. Podobnie wygląda sytuacja spółki z Poznania, która mimo wpłat i trzech lat układów ratalnych nadal ma do spłaty ok. 350 tys. zł.
Eksperci: „Raty balonowe” przeczą intencji ustawodawcy
Katarzyna Kalata podkreśla, że wszystkie sprawy łączy brak realnego oddłużenia. Płatnicy spłacają raty i opłaty prolongacyjne, ale kapitał pozostaje praktycznie nienaruszony, zatem zadłużenie jest przedłużane, a dodatkowe koszty rosną z każdym kolejnym aneksem. Eksperci zwracają uwagę, że konstrukcja układów ratalnych powinna uwzględniać możliwości płatnicze dłużnika, a planowanie spłaty w sposób, który z góry zakłada niemożność uregulowania ostatniej raty, może naruszać ustawowy obowiązek uwzględniania sytuacji finansowej płatnika.
Dr Tomasz Lasocki, specjalista od ubezpieczeń społecznych z Politechniki Warszawskiej, zwraca uwagę, że dłużnik powinien liczyć się z opłatą prolongacyjną, ponieważ wynika ona z przepisów i stanowi element systemu ulg, ale organ przygotowujący plan spłaty musi zadbać o to, aby był on realny i prowadził do wspólnego celu: zasilenia Funduszu Ubezpieczeń Społecznych należnymi składkami oraz umożliwienia dłużnikowi wyjścia z zadłużenia. Według eksperta ostatnie raty (balonowe - przyp. red.), które są niemożliwe do spłacenia, stoją w sprzeczności z intencją ustawodawcy, a posiadanie długu wobec państwa nie uszczupla praw, które przysługują obywatelowi.
Przemysław Hinc, doradca podatkowy i prezes PJH Doradztwo Gospodarcze, wskazuje, że w przypadku zaległości z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych nie istnieje ustawowy limit liczby rat, zatem to ZUS decyduje o ich liczbie oraz czasie spłaty, ale tym samym przedsiębiorcy są całkowicie zależni od decyzji urzędników. Ekspert podkreśla, że ZUS ma prawo pobierać opłatę prolongacyjną i jest to uzasadnione, ponieważ brak takiej opłaty mógłby zachęcać do opóźniania płatności, ale osoby, które chcą wyjść z długów, powinny mieć realną możliwość ich spłaty.
Redakcja Wyborcza.biz poprosiła ZUS o wyjaśnienie, dlaczego umowy ratalne podpisywane są tylko na rok i od każdej nalicza się prowizje, ale odpowiedzi nie uzyskano. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej również do tej pory nie skomentowało sprawy, wcześniej jednak podkreślało, że za decyzje w sprawie ubezpieczeń społecznych odpowiada ZUS, a resort nie ma możliwości zmiany jego postanowień.
Oprac. AD































































